Jednym z często pojawiających się wątków związanych z obecną fazą wojny między USA i Izraelem a Iranem, jest kwestia oceny poczynań obu stron z perspektywy prawa międzynarodowego. Jesteśmy tu świadkami jednostronnego potępiania „akcji USA i Izraela”, które – rzekomo – naruszyły normy tego porządku, dokonując „nielegalnej agresji” na suwerenne państwo. Ten przekaz wychodzi z ust nawet – wydawałoby się – poważnych polityków, co specjalnie nie dziwi. Takie wypowiedzi stanowią bowiem element toczonych przez nich gier. Gorzej gdy taki tępy, polityczny przekaz suflują „eksperci”, którzy w swoich politycznych zacietrzewieniach, są całkowicie odporni na fakty.
W pierwszym rzędzie podkreślić tu należy jednak, iż w ogóle pojęcie prawa międzynarodowego jako wiążącego porządku prawnego, jest bardzo dyskusyjne. Można powiedzieć, że – z grubsza – potęgi raczej nie lubią wiązać swoich działań normami tego porządku, mniejsze państwa często przesadnie pokładają wiarę w ich moc wiążącą. Właśnie z tych powodów wspólnota międzynarodowa przyjęła, iż istnieje pewien katalog norm bezwzględnie obowiązujących (tzw. ius cogens), których strażnikiem ma być ONZ i jego agendy, a w obszarach szczegółowych instytucje w rodzaju Międzynarodowego Trybunału Karnego. Tymi normami ius cogens są:
– zakaz użycia siły zbrojnej (z wyjątkiem przypadków dozwolonych przez Kartę Narodów Zjednoczonych,
– zakaz interwencji w sprawy wewnętrzne innych państw (z tej sfery wyłącza się jednak kwestie ochrony praw człowieka – sprawy ochrony praw człowieka nawet obywateli określonego państwa nie są jego „sprawą wewnętrzną”),
– zasada wolności morza otwartego,
– zakaz zabijania jeńców wojennych,
– zakaz ludobójstwa,
– zakaz handlu ludźmi,
– zakaz stosowania tortur,
– zakaz piractwa.
Tak jak wskazałem, pamiętać trzeba iż owa „moc wiążąca” tych norm ma jednak charakter również względny, a ewentualne sankcje za ich naruszenie, nigdy nie dotykały „możnych tego świata”, albo mniejszych, ale „twardych” oponentów tego porządku.
W zakresie naszych zainteresowań w kontekście toczącej się wojny, pozostają trzy pierwsze normy i przyjrzyjmy się im w kontekście faktów.
1. Pierwsze pytanie jakie się pojawia, to oczywiście kwestia tego, czy 28 lutego 2026 roku rozpoczęła się – wskutek użycia sił zbrojnych USA i Izraela (US&I) przeciwko Iranowi – wojna. I tylko ktoś, kto całkowicie abstrahuje od historii ostatniego półwiecza, może utrzymywać, że 28 lutego „coś się zaczęło”.
Wojna między Iranem a USA rozpoczęła się w istocie 4 listopada 1979 roku, kiedy to z inicjatywy nowych, religijnych władz Iranu, doszło do zajęcia Ambasady USA w Teheranie i wzięcia jako zakładników personelu tej placówki. Działanie to było wyrazem zadeklarowanej przez nowe władze Iranu wojny, której celem była wola unicestwienia Stanów Zjednoczonych (jako tzw. Wielkiego Szatana) oraz Izraela. Agresorem w tej wojnie była niewątpliwie strona irańska, która toczy tę wojnę przeciwko obu krajom nieprzerwanie – głównie za pomocą werbowanych przez siebie, szkolonych, finansowanych etc. pośredników. Wojna ta ma różne fazy, ale trwa NIEPRZERWANIE. Atak US&I w dniu 28 lutego 2026 roku, jest jedynie kolejną odsłoną tej wojny.
2. W świetle zadeklarowanego przez Iran od pierwszych chwil istnienia władz „rewolucyjnych” w 1979 roku dążenia do zniszczenia przeciwnika – co było niczym nie sprowokowane, bowiem do tej pory ani USA, ani Izrael nie były wrogiem Iranu – oba te kraje korzystają z określonego w art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych prawa do samoobrony. Korzystają one z tego prawa w ciągu minionego półwiecza na różne sposoby. Niemniej zauważyć należy, że w tym okresie ani USA, ani Izrael nigdy nie deklarowały, iż celem ich działań jest zniszczenie państwa irańskiego. Dążenie do zmiany władz państwa, które deklarują chęć unicestwienia (wymazania z powierzchni ziemi) swojego przeciwnika, stwarza wręcz kwalifikowane prawo do samoobrony podlegającym ochronie na mocy postanowień Karty NZ.
3. Co więcej, w momencie kiedy władze Iranu otwarcie oświadczyły, iż chcą zdobyć dostęp do broni atomowej, wyłącznie w celu realizacji swojego dążenia do wymazania USA i Izraela z powierzchni ziemi, owo prawo do samoobrony nabrało zupełnie nowego znaczenia. I tylko ludzie skrajnie odporni na rzeczywistość mogą uważać, że dążenie do realizacji tak zdefiniowanego dążenia przy pomocy broni nuklearnej, jest wyrazem pokojowych dążeń Iranu i zasługuje na ochronę normy ius cogens prawa międzynarodowego.
4. W tym sensie rozpoczęta 29 lutego 2026 roku akcja US&I przeciwko Iranowi z pewnością nie narusza pierwszej normy porządku ius cogens prawa międzynarodowego. Co więcej na przełomie 2025 i 2026 roku przez Iran przetoczyła się (kolejna zresztą) fala protestów, skierowana przeciwko reżimowi szyickiemu. Oprócz elementu ekonomicznego, ich motywacją było coraz silniejsze dążenie do przywrócenia w Iranie praw człowieka. Po raz kolejny reżim irański w sposób skrajnie brutalny zdławił te protesty, a trwają jedynie spory czy w ich wyniku śmierć poniosło kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W tym kontekście, amerykański atak może być uznawany za uzasadniony w świetle treści drugiej z norm ius cogens.
5. Wreszcie pozostaje postawa Iranu wobec swobody przepływu w cieśninie Ormuz. Zgodnie z Konwencją NZ o prawie morza, wody w cieśninie są tzw. wodami terytorialnymi Iranu i Omanu. Ponieważ jednak stanowią one szlak, który łączy dwie części tzw. morza pełnego – czyli Zatokę Perską (Arabską) z Morzem Arabskim, na jej wodach obowiązuje tzw. transit passage, czyli prawo przepływu tranzytowego. Uprawnienie to dotyczy zarówno ruchu statków wszelkich bander, jak i przelotu nad nią wszelkich samolotów. Prawa tego nie można ani zawiesić, ani – tym bardziej – uzależniać od pobierania nielegalnych opłat przez jakąkolwiek stronę. Nie wiem, ile złej woli trzeba, aby w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać „prawo” Iranu do podejmowanych przez jego władze pirackich działań na tym akwenie.
Te rozważania mają oczywiście charakter sygnalizacyjny i w warunkach spokojnej, rzeczowej dyskusji prawnej, mogłyby podlegać krytycznej debacie. Dla potrzeb FB, muszę ograniczyć się do ogólnego wskazania najważniejszych – w moim przekonaniu – elementów. Głównie z myślą o tym, aby pokazać jak bardzo także w tym obszarze różne ośrodki skrajnie manipulują tworząc mity o „bezprawnych” działaniach amerykańskich i izraelskich.
Jest to skądinąd kolejna odsłona akcji, którą prowadzono przez wiele miesięcy w odniesieniu do sytuacji w Gazie, gdzie – wbrew rzeczywistości – usiłowano zbudować mit o ludobójstwie. Nie wnikając tutaj w ten wątek i bynajmniej – co podkreślam – nie dążąc do usprawiedliwiania wszystkich działań Izraela w tej konfrontacji, z pewnością forsowanie poglądu o ludobójstwie w Gazie jest kolejną neobolszewicką mistyfikacją.
Finalnie należy też zaznaczyć, że próba stawiania Iranu w pozycji „ofiary pogwałcenia prawa międzynarodowego”, jest podobną operacją, jakiej dokonują dziś Niemcy twierdząc, że Alianci barbarzyńsko (i w istocie ludobójczo) pozbawiali życia „niewinnych obywateli Rzeszy” w nalotach na Berlin, Hamburg, Drezno, Kolonię i wiele innych miast. Nie dziwi, że właśnie niemieccy (albo sponsorowani przez Niemców na różnych etapach swojej kariery naukowcy nieniemieccy), przodują w mnożeniu „opinii prawnych”, które właśnie Iran stawiają w pozycji owej amerykańskiej „ofiary pogwałcenia prawa międzynarodowego”.
Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl
Zostaw komentarz