Ten tytuł artykułu jest tezą, że pomiędzy tymi dwoma zjawiska w Polsce istnieją daleko idące podobieństwa. Podobieństwa zarówno w odniesieniu do przyczyn, przebiegu jak też ich skutków.
Zacznijmy od analizy przykładowego składowiska odpadów w Zgierzu. Było na nim składowane ok. pół miliona ton odpadów. Oczywiście wszystko legalnie – zgodnie z przepisami wprowadzonymi za kadencji PO. W maju 2018 roku doszło tam do gigantycznego pożaru tysięcy ton śmieci. Może nawet był samozapłon. Tego nikt nie ustalił. Ale podstawowe pytanie brzmi – dlaczego tak te odpady składowano i dlaczego w momencie, gdy trzeba było coś z nimi zrobić – zgodnie z przepisami powinny być one zrecyklingowane, nagle pożar. Pożar – jaki w okresie władzy PiS-u było setki. Ten jeden sprawił, że w atmosferę poszło tyle zanieczyszczeń, ile Kraków produkował przez 20 lat (!!!).
Oczywiście jako poseł sprawami takimi się zajmowałem – także na skutek próśb mieszkańców sąsiadujących z tym składowiskiem. Efektywność przyznam była mizerna, bo ówczesny minister sprawiedliwości, także dziś ten sam, minister rolnictwa i ochrony środowiska, inne instytucje zajmujące się ochroną środowiska działania tylko pozorowały. Nie wiem czy nadal kontynuowane jest śledztwo w tej sprawie czy tylko skończyło się na rzekomo ogromnej karze (nie wiem też czy zapłaconej, ale nałożonej) na zarządcę (!!!) wysypiska – karze miliona złotych. To kara – podobno wielka, ale jak zgromadzono pół miliona ton odpadów i z dymem poszło kilkaset tysięcy ton, to zysk właściciela/zarządcy, który nie musiał ponosić kosztów utylizacji, był przeogromny.
Wystarczy, że każdy z nas policzy ile płaci za śmieci rocznie i ile ich oddaje. A potem sobie pomnoży przez kilkaset tysięcy ton. Dodam jeszcze, że to jest niczym w porównaniu z zaangażowaniem służb w gaszenie pożaru. Przykładowo – przez kilka dni ok. 1000 strażaków brało w tym udział. To są koszty idące w miliony złotych.
Podobnie, moim zdaniem, będzie w przypadku katastrofy ekologicznej na Odrze. Nawet jak dojdzie do ustalenia tego, kto dopuścił się skażenia, to będzie to trwało lata. A sama kara w stosunku do korzyści jakie odniósł sprawca katastrofy, będzie znikoma.
Jakie jeszcze jest podobieństwo między tymi katastrofami ekologicznymi?
No takie, że już na obecnym etapie katastrofy ekologicznej na Odrze podobne są działania władz nadzorczych, jak w przypadku działań związanych z palącymi się legalnymi i nielegalnymi składowiskami śmieci. Najbardziej śmieszy mnie tłumaczenie, że np. Inspekcja Ochrony Środowiska nie ma „prawie żadnych uprawnień”. Czy teraz się dopiero zorientowali, że tak jest, przecież na skalę lokalną i w mniejszym zakresie do masowych przypadków zanieczyszczenia środowiska dochodziło. Mogli ludzie pracujący w tym podmiocie poinformować centralę, że „nic nie mogą”, a ta powinna wymóc na ustawodawcy wprowadzenie odpowiednich przepisów.
Wątpię, że tak się nawet teraz stanie. Bo przykład palących się wysypisk śmieci tego ewidentnie dowodzi.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz