Gdyby jakieś instytucje ogłaszały w Polsce stan paniki, to trwa on już w naszym kraju od jakiegoś czasu. Z powodu cukru. Sklepy w związku z tym wprowadziły limity na „łba”. Po kilka kilogramów.
Robiłem wczoraj zakupy w hipermarkecie, a obok mnie zażywna para głośno wyliczała. – „Dla Staszków już mamy, dla sąsiadki z dołu też, ale nie możemy wziąć więcej bo po 3 kg dają na głowę” – podsumowywała kobieta z tlenioną fryzurą. Z kategorii tych co mówią o nich, że jakby piorun w stóg siana trafił. Na jej nieco strapionym obliczu pojawił się jednak delikatny cień tryumfu . -” Zapłacimy, wyjdziemy ze sklepu i wejdziemy ponownie. Będą nam musieli znów sprzedać po 3 kg i sprawa będzie rozwiązana. Starczy dla Marysi i Franka” – rezolutnie dodała.
Skwaszona mina jej męża nie korespondowała jednak z wojowniczym wyrazem twarzy połowicy. Opadnięte kąciki ust jednoznacznie wskazywały, że gość jest wściekły i najchętniej walnąłby pełnymi cukru siatami o ziemię i poszedł sobie gdzie pieprz rośnie. Jednak, może z powodu wychowania lub pogarszającego się biometru, stał jak manekin na wystawie i się nie odzywał.
Obserwowałem ich jeszcze długo bo ciekaw byłem czy zrealizują jej pomysł. Para wyszła ze sklepu. Już na zewnątrz, potulny pantoflarz zmienił się w tryskający lawą wściekłości wulkan. – „Na cholerę nam tyle cukru. Mamy już w szafach prawie paletę. Ja bimbru pędzić nie będę, a ty tego nie przerobisz na przetwory. A sąsiedzi mogą sami sobie kupić. Nie jestem żadną, pieprzoną „niewidzialną ręką” – pomstował, pchając przed sobą wózek wyładowany cukrem, kaszą i octem.
Być może też obliczał w myślach zawartość cukru w cukrze . #panika #cukier
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz