Nad ranem mijam w drodze do piekarni i mięsnego stada młodzieży zmierzającej do szkół.

Chłopaki sprawiają na ogół wrażenie zniewieściałych, w najlepszym przypadku nieogarniętych i lekko głupkowatych. Starają się zaimponować ubiorem całkowicie nieadekwatnym do panującej aury, ale tylko w jedną stronę – ubierają się jak na 20 stopni, a jest w okolicach zera. Wydają się być jednak na swój sposób nieśmiali. Wycofani, wielu z nich żyje głównie w świecie gier komputerowych.

Dziewczyny, przeciwnie, emanują wulgarnością i chamstwem, w najlepszym przypadku reprodukcją idiotek oglądanych na Tok Toku. Niemal wszystkie – zwłaszcza w czasie zimy – w trampkach z odsłoniętymi kostkami (NFZ już pewnie tworzy nową jednostkę chorobową). W przekleństwach, tzn. tzw. mięchem rzucanym w przestrzeni publicznej zdecydowanie przewyższają chłopaków.

Ze spotkania jednych i drugich, o ile w ogóle do tego dojdzie, raczej nie wyniknie nic dobrego. Tak kończą się cywilizacje.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.