Rosną tzw. słupki poparcia dla Konfederacji. Przedstawiciele pozostałych ugrupowań zarzekają się, że żadnych sojuszy, a już na pewno wspólnego tworzenia rządu na pewno nie będzie. Ze swej strony politycy Konfederacji też zapewniają, że nie będą zawierać sojuszy z innymi ugrupowaniami, a już szczególnie z wstrętnym im PiS-em.
Podobno jednak regułę potwierdzają wyjątki. I są dwa. Jakiś czas temu bardzo ceniony przez lidera „totalnych” poseł, gdy w sejmie Lewica nie zagłosowała tak jak chciała PO wypalił: „Kiedy będziemy rządzili z Konfederacją, to my będziemy rządzili, a Konfederacja zajmie się Wami”. I dodał: „Od pomarańczowego [to PO] do brunatnego jeden krok”.
Teraz Konfederacja. Wracający do niej były poseł (będzie kandydował do Sejmu) w Radio RMF powiedział: „Gdyby w ogóle z kimkolwiek rozważyć koalicję, to uważam, że z różnych powodów sensowniej byłoby taktycznie dogadać się – na głębokie zmiany w Polsce po tych 8 latach; na techniczne wyczyszczenie państwa – z obecną opozycją. Ale bez Lewicy.” Może więc powstać„rząd techniczny” Konfederacji z PO i resztą opozycji, „ale bez Lewicy”.
Oferta z PO, aby Konfa „zajęła się” Lewicą wygląda na przyjętą. Na szczęście pytany o to w TVP-Info poseł Lewicy przekonywał, że się nie boi. Dawno temu pewien staruszek słysząc, że będziemy żyli w komunizmie powiedział, że nie boi się, ma raka. Jeśli więc Lewica nie wejdzie do Sejmu to też chyba nie ma czego bać się.
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych, nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz