Opadł bitewny kurz, zwycięzcą bitwy został Andrzej Duda. Przed nami batalia o realną władzę – wybory parlamentarne, które będą decydowały, jaka będzie Polska. Według mnie przekaz niezależnych środków medialnych nie skupia się na najważniejszych dla społeczeństw tematach:

1. sytuacja gospodarczo-finansowa Polski,
2. przyjmowanie imigrantów muzułmańskich na teren Polski.
3. nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym dająca możliwości marszałkowi Sejmu zawieszenia głowy państwa.

TV Republika, TV Trwam, dzienniki: „Nasz Dziennik”, „Gazeta Polska codziennie”, tygodniki: „Gazeta Polska”, „Gość Niedzielny”, „wSieci”, „Do Rzeczy”, powinny przed październikowymi wyborami codziennie pokazywać społeczeństwu jak wygląda rzeczywista sytuacja gospodarczo-finansowa Polski i jaka jest wielkość ukrytego długu. Powinny być non stop prowadzane dyskusje z niezależnymi ekonomistami (J. Szewczak, G. Ancyparowicz, J. Hrynkiewicz, Z. Gilowska) o konsekwencjach sytuacji gospodarczo-finansowej dla społeczeństwa w dłuższym okresie czasu i możliwościach naprawy sytuacji. Społeczeństwo nie tylko powinno poznać prawdę, do czego doprowadziły rządy koalicji PO-PSL, ale powinna ona być wbita w ich głowy.
Jest to ważne, dlatego, że PiS przejmując władzę po ośmioletnich rządach PO-PSL przejmie równocześnie zamiast „zielonej wyspy”, masę upadłościową w postaci ruiny i agonii kraju. Gdy zrobi audyt stanu państwa, wielu Polaków nie będzie w stanie uwierzyć i pogodzić się z tym, że nagle sytuacja gospodarczo-finansowa Polski jest katastrofalna, skoro przez cały czas byli karmieni propagandą o wspaniałym rozwoju kraju i kwitnącej gospodarce.
W celu ratowania państwa konieczne będą niepopularne reformy skutkujące gwałtownym spadkiem poziomu życia. Uważam, że gdy społeczeństwo to odczuje, to wszystkie mainstreamowe środki przekazu, które przez lata popierały PO, a równocześnie zwalczały PiS, postarają się, by do audytu nie wracać, natomiast będą pracować nad tym, by wściekłość obywateli skierować na aktualnie rządzących, czyli PiS i jego środowisko. Będą wbijać w głowy obywateli, że gwałtowne pogorszenie warunków życia, to nie skutek agonii gospodarczo-finansowej spowodowanej rządami koalicji PO-PSL, a tylko i wyłącznie wina rządów PiS-u. Wykorzystując nastroje niezadowolenia, postarają się je rozhuśtać tak, by doprowadzić do przedterminowych wyborów i obalenia rządów PiS-u. By temu zapobiec od zaraz jest potrzebne uświadamianie społeczeństwa o rzeczywistym stanie naszej sytuacji gospodarczo-finansowej.
Przemilczanym tematem przez niezależne media, jest narzucenie nam przez Komisję Europejską przyjęcia na nasze terytorium obcych nam kulturowo muzułmańskich uchodźców.
Z Afryki i Bliskiego Wschodu przez Morze Śródziemne od Włoch i Grecji codziennie dociera tysiące głównie islamskich imigrantów. UE chce, aby kraje członkowskie Unii „podzieliły się nimi” i wpuściły ich do swych krajów.
W kwietniu Rada Europejska przyjęła zasadę dobrowolności wg., której każdy rząd miał podjąć decyzję ile przyjmie imigrantów do swego kraju, by już 13.05.2015 nakazać rozmieszczenie w krajach UE w ciągu dwóch lat 40 tysięcy uchodźców (24 tys. z Włoch oraz 16 tys. z Grecji). KE chce by oprócz przejęcia 40 tys. imigrantów kraje Unii zobowiązały się również do przesiedlenia w ciągu dwóch lat 20 tys. uchodźców przebywających obecnie w obozach poza UE, głównie Syryjczyków.
Imigranci mieliby zostać rozmieszczani w poszczególnych krajach UE według klucza opartego przede wszystkim na wielkości PKB, liczbie ludności, a także poziomie bezrobocia oraz liczbie już przyjętych uchodźców w ciągu minionych pięciu lat. Według tych kryteriów Polska miałaby przyjąć ok. 960 uchodźców z obozów poza Unią, ale także blisko 6,65 proc. uchodźców, którzy już przybyli do państw na południu UE. Oznacza to, że do nas trafiłoby najwięcej imigrantów, bo aż, co 20, w większości wypadków analfabeci nic nieumiejący, nie znający języka i kultury kraju, w którym mają się osiedlić. Dla każdego myślącego jasne jest, że na tym się nie skończy, skoro do samych Włoch od początku roku dotarło ich170 tys. i codziennie napływają nowi. Zwolennikami obowiązkowych kwot imigracyjnych są – obok Włochów i Greków – m.in. Niemcy.
KE chce na tę operację przeznaczyć w ciągu dwóch lat 50 mln euro, czyli około 2,5 tys. euro na uchodźcę, co oznacza 3,5 euro na głowę dziennie. Państwa, które ich przyjmą będą musiały się dołożyć na ich utrzymanie. Nie mamy pieniędzy by przyjąć do kraju Polaków z Kazachstanu czy Ukrainy, ale dla muzułmanów się znajdą.
Ponieważ rząd polski uważa, że przyjmowanie uchodźców powinno być dobrowolne, premier Ewa Kopacz zapowiedziała, że będzie zabiegała o to, aby w kwestii rozmieszczania uchodźców w różnych krajach UE, obowiązywała zasada dobrowolności, przyjęta w kwietniu przez Radę Europejską.
Dlaczego nie powie, twardo zdecydowanie, jak mąż stanu dbający o polskie interesy, że my żadnych imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu nie przyjmiemy, ponieważ będziemy przyjmowali Polaków z Kazachstanu i Ukrainy, a przed nami fala uchodźców ukraińskich.
Jak pokazał forsowany na siłę przez Zachód projekt ideologiczny multi-kulti muzułmanie nie chcą i nie potrafią się asymilować. Każde takie skupisko powoduje narastanie napięć społecznych skutkujących brutalnymi zamieszkami, czego nieraz byliśmy świadkami w Europie Zachodniej. Byłabym bardzo ostrożna z wpuszczaniem do kraju obcych. W naszej historii już raz wpuściliśmy do naszego kraju zakon krzyżacki i wiemy, czym się to zakończyło. Mamy przecież w UE „prezydenta Europy” Donalda Tuska, który powinien poprzeć działania E. Kopacz gdyby twardo sprzeciwiła się wpuszczaniu muzułmanów do kraju i murem bronić takiej decyzji, tym bardziej, że podobno wszyscy bardzo liczą się z jego zdaniem i z Polską.
Słyszałam twierdzenia od tzw. „ekspertów” i dziennikarzy, że powinniśmy ich przyjąć, ponieważ przed nami też nie zamykano granic, gdy emigrowaliśmy za pracą. Wszystko to prawda, tylko, że ci, co tak mówią jakimś dziwnym trafem nie chcą pamiętać, że Polacy pochodzą z tego samego kręgu kulturowego, są wykształceni, szukają pracy, a jak ją znajdą to pracują.
Często słyszę również dyrdymały o europejskiej solidarności, że jak my teraz nie będziemy solidarni, to w przyszłości nie możemy liczyć na solidarność, gdy będziemy w potrzebie. Jak ta europejska solidarność wygląda nie raz mogliśmy się przekonać. Niemcy z Rosją nie oglądały się na nas i położyły rurę gazową na dnie Bałtyku, a gdy po zajęciu Krymu i części Wschodniej Ukrainy przez Rosjan, UE wprowadziła sankcje, wiele z państw członkowskich wszystkimi sposobami je omija.
Nie może być tak, że na przemycie ludzi zarabiają mafie, a w nagrodę za nielegalną emigrację państwa europejskie biorą ich na swoje utrzymanie. Uważam, że tym ludziom należy pomoc, ale pomocy powinniśmy udzielać w miejscach ich zgrupowań w Afryce i Bliskim Wschodzie. Dlatego powinno się ich wszystkich zawracać powrotem do portów, z których wypłynęli, ponieważ w inny sposób nie opanuje się tej sytuacji. Już teraz z przeprowadzonych badań wynika, że do Europy w najbliższym czasie chce wyemigrować od 500 tys. do 1 mln imigrantów. Nie trzeba być jasnowidzem by przewidzieć, że gdy pozostali mieszkańcy Afryki i Bliskiego Wschodu zobaczą, że ich rodzinom i znajomym żyje się lepiej niż im, oni również zechcą przybyć do Europy. Czy Europa jest w stanie przyjąć ponad miliard uchodźców?
Kolejnym przemilczanym tematem jest uchwalona przez Sejm ustawa o Trybunale Konstytucyjnym. Jej projekt sędziowie TK napisali w tajemnicy. Trybunał przyznał sobie prawo wydawania wyroków interpretacyjnych. TK będzie mógł nadawać słowom znaczenie, będzie mówił, jak należy rozumieć zapisy. TK przyznano również prawo uzupełniania luk prawnych, mówienia, co ustawodawca chciał powiedzieć. To jest już przekroczenie kompetencji TK, który ma jedynie orzekać o konstytucyjności ustaw.
Ponadto ustawa wskazuje, że Marszałek Sejmu może złożyć do TK wniosek o stwierdzenie przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta nie precyzując, jaki powód sprawia, że marszałek Sejmu będzie mógł przejąć kompetencje Prezydenta, tym samym wprowadza dowolność określenia powodu. Jak zauważyła prof. K. Pawłowicz „Można sobie wyobrazić, że marszałek Sejmu nagle składa do TK wniosek, że prezydent nie może pełnić urzędu. I uzasadni to w jakiś fikcyjny czy naciągany sposób. Można sobie wyobrazić takie scenariusze. I TK będzie się wtedy zastanawiał, czy prezydent jest zdolny do pełnienia swojej misji czy nie. Może się okazać, że z niewiadomych przyczyn prezydent na kilka miesięcy straci swoją funkcję na mocy decyzji TK i marszałka Sejmu! Na mocy ustawy można będzie przedłużać ten okres. To nie jest konstytucyjny zapis”. (…) „Razi szczególnie brak określenia, w jakiej sytuacji marszałek Sejmu może kierować swój wniosek o przejęcie władzy do TK. Ustawa wprowadza pełną dowolność w tej sprawie”.
Według mnie to te tematy powinny być „ grzane” przez niezależne media. To nimi powinny żyć. Niestety, gdy przeglądam na przestrzeni kilku dni i tygodni niezależną prasę to na ich czołówkach dominowały tematy:

„Gazeta Polska codziennie”
„Samobójstwo więźnia w szpitalu wojskowym”? („GPc”, 28.05.2015)
„Adam Struzik niszczy „Mazowsze” („GPc”, 29.05.2015
„Andrzej Duda pod ostrzałem Platformy”, („GPc”, 30.05.2015)

Tygodnikach „Gazeta Polska”:
„Polacy mają was dość” (13.05.2015)
„Przetargowe lobby Komorowskiego” (20.05.2015)
„Nadchodzi nowa Polska” (27.05.2015)
„wSieci”:
„Sposób na wygraną” (11.05.2015)
„Dam radę” (18.05.2015)
„Prawdziwy amok” (25.05.2015)

„Do Rzeczy”
„Głosuję na Piłsudskiego” (11.05.2015)
„Tajemnica spalonej Budki” (18.05.2015)
„Bez litości” Powieść polityczna M. Migalskiego (25.05.2015)