Nie lubię rocznicowej akcyjności. Największe portale są pełne „analiz” oraz informacji o zabójstwie księdza Jerzego Popiełuszki. Mniej więcej za tydzień wszystko minie i przez kolejny rok nikt nie zająknie się na ten temat choć na chwilę, poza kilkoma osobami, uznawanymi powszechnie za „nawiedzone”. Do tych osób należę i ja. Dlaczego? Mówiłem o tym w Klubie Ronina i jeśli będę miał okazję powiem i dziś w radiu.

Obserwuję też, jak pewien znany dziennikarz przepisuje moje hipotezy, jako własne, ale nie jest w stanie złożyć ich w całość. To nie kryminał. To sprawa fundamentalna, którą trzeba wyjaśnić. To nie może być przedmiotem dziennikarskich „śledztw”, służących jedynie własnemu ego. To MUSI być podmiotem działań operacyjnych i prawnych, które odpowiedzą, przynajmniej będą próbowały odpowiedzieć, na podstawowe pytania:

1. Na czyje zlecenie działali zabójcy i dlaczego tyle lat milczą? Pracowałem wtedy w MSW i wiem, że nie jest możliwe, by trzech pracowników mogło działać samemu, bez wiedzy i zgody najwyższych przełożonych. To była zbyt sprawna instytucja, by pozwolić na taką „samowolkę”. Znam obieg dokumentów, zasady pracy oraz procedury wewnętrzne. Departament IV także im podlegał. Ślady musiały zawsze zostać. Nawet wtedy, gdy pewne kwestie rozwiązywano nez raportów.

2. Jestem przekonany, że za zabójstwem stały ówczesne władze PRL, czyli grupa osób skupiona wokół tandemu Kiszczak-Jaruzelski. Przynajmniej jeden z bezpośrednich sprawców musiał być częścią tego spisku założycielskiego. Nie dałoby się tego zrobić bez „poświęcenia” przynajmniej jednego człowieka.

3. Kontrwywiad powinien zbadać wszystkie ślady rosyjskie, czyli wszcząć normalną sprawę szpiegowską. Uważam, że Rosjanie nigdy nie angażowali się bezpośrednio, lecz działali poprzez swoich nielegałów i swoje źródła w Polsce. Ta sprawa musi więc, sięgnąć daleko w przeszłość i składać się z szeregu działań stricte operacyjnych, które pomogą weryfikować różne hipotezy i wskazywać prokuraturze miejsca do działań prawnych. Powtarzam: istnieje wiedza operacyjna i wiedza prawna. Tylko współpraca kontrwywiadu i prokuratury, prowadzona na równych zasadach, może przynieść pożądane wyniki.

3. Nie należy liczyć na to, że bezpośredni sprawcy przestaną w końcu milczeć. Nie zrobią tego, gdyż prawdziwi mocodawcy zabezpieczyli się przed tym. Trzeba więc, doprowadzić do sytuacji, w której takie zabezpieczenia przestaną działać. Tu, w tym poście, wskażę tylko na jedną kwestię: objęcie kontrwywiadowczym sprawdzeniem całego byłego Departamentu IV SB MSW oraz losów jego pracowników po roku 1990. To będzie wyjątkowo „bolesna” sprawa, ponieważ może prowadzić do środowisk innych niż MSW. Przykładowo, wyjaśnienie, potwierdzenie lub odtworzenie, prawdziwej roli kierowcy Księdza i czy była ona znana w rożnych „gremiach”. Zwracam też uwagę na niektóre fragmenty „Archiwum Mitrochina”. Tam mogą być tropy.

4. Należy bezwzględnie ustalić, kto „skorzystał” na śmierci Świętego. Obawiam się, iż nie tylko ówczesne władze PRL. To bolesne, ale konieczne jeśli chcemy wreszcie zakończyć PRL i zacząć żyć w „naszym własnym kraju”.

5. Reasumując, powinna powstać w kontrwywiadzie i prokuraturze grupa operacyjno-śledcza, która zajmie się wyłącznie badaniem tej sprawy, a ja jestem pewien, że wówczas pojawią się wątki poboczne, które pozwolą na rzeczywistą lustrację oraz oczyszczenie wszystkich środowisk. Pewnie dlatego grupa taka nigdy nie zostanie powołana, gdyż wszystkich, którzy twierdzą i czują podobnie do mnie uznaje się za „oszołomów” i odsuwa od tego śledztwa, jak na przykład prokuratora Witkowskiego. Przypominam, że są również inne dziwne śmierci. Ksiądz Kij, ksiądz Blachnicki, ksiądz Niedzielak, ksiądz Zych. To też wymaga podobnych wyjaśnień.

Taaak. Nic takiego nie powstanie i nie zostanie zrobione, bo nie jest to w interesie żadnej władzy w Polsce, ani żadnego wpływowego środowiska, a mnie znów określi się mianem „wstrętnego esbeka”, który pozwala sobie „pouczać”, zamiast „siedzieć cicho”. Niestety, mordercy, a ja przez to rozumiem nie tylko trzech bezpośrednich sprawców, lecz wszystkich reżyserów, scenarzystów i beneficjentów, oni wszyscy wygrali i dalej będzie obowiązywać dotychczasowa narracja, kolejni dziennikarze, będą robić karierę, a portale raz do roku pisać o tym przez tydzień, po czym wrócą do wpadek „celebrytów”. I tak będzie, aż do następnej rocznicy. W końcu „oszołomy” wymrą, lub zostaną zneutralizowane i wszystko wróci do normy.