Tyle już wylano atramentu w proteście przeciw art. 212 kk pozwalającemu przynajmniej teoretycznie zamykać za slowa, a on ciągle tkwi w kodeksie i naigrywa się z kolejnych naiwnych wierzących w wolność słowa. Nikt jednak nie mówi o tym, że cywilne prawo pozwala na dożywotnie ściganie adwersarza i trwałe usunięcie go z przestrzeni publicznej.

Kluczem są tzw. dobra osobiste i ich ochrona.

Kodeks cywilny normuje to w dwóch zaledwie artykułach.

Art. 23 [Ochrona dóbr osobistych] Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Art. 24 [Środki ochrony]

§ 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

§ 3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.

I właśnie wyboltowana część przepisu jest tym niczym nie uzasadnionym biczem na adwersarza.

Ze względu na domniemanie bezprawności poszkodowany nie musi udowadniać, że zachowanie sprawcy naruszenia było niezgodne z prawem lub zasadami współżycia społecznego, ale sprawca w celu zwolnienia się z odpowiedzialności musi udowodnić, iż jego działanie było zgodne z prawem lub zasadami współżycia społecznego (na temat okoliczności wyłączających bezprawność zob. niżej). Okoliczności wyłączające bezprawność naruszenia nazywane są czasami w orzecznictwie, w nawiązaniu do siatki terminologicznej prawa karnego, kontratypami (SN w wyr. z 18.1.2013 r., IV CSK 270/12, OSNC 2013, Nr 7–8, poz. 94).

Tak więc by wystąpić z pozwem wystarczy jedynie podać fragment wypowiedzi, która nam się nie podoba, i spokojnie patrzeć, jak gotuje się adwersarz.

Bo nie tylko musi udowodnić prawdziwość stawianego zarzutu, ale i konieczność jego zamieszczenia wynikająca np. z celu artykułu.

Ten jednak sąd dokonuje na podstawie obiektywnego kryterium; nie jest dokonywany według miary indywidualnej wrażliwości osoby zainteresowanej (tak SN w wyr.z 11.03.1997 r., III CKN 33/97, OSNC 1997, Nr 6–7, poz. 93 oraz wyr. z 4.4.2001 r., III CKN 323/00), ponieważ poziom wrażliwości poszczególnych osób jest różny (tak SN w wyr. z 29.10.2010 r., V CSK 19/10, OSNC-ZD 2011, Nr 2, poz. 37).

Tak więc w praktyce sąd jednoosobowo dokonuje oceny zebranego materiału, przy czym obojętny jest zamiar autora wypowiedzi.

To jednak można by przeboleć.

Schody zaczynają się, gdy w końcu niemajątkowym procesie dochodzi do żądania opublikowania oświadczenia o odpowiedniej treści i formie.

Wystarczy zatem zażądać, aby pozwany przeprosił powoda w najdroższym czasie antenowym, tj. tuż przed wydaniem Wiadomości, bo przez chwileczkę zapomnienia powiedział coś reporterowi, co powód uznał za naganne.

Przy czym powód nie musi wpierw żądać na podstawie prawa prasowego umieszczenia sprostowania.

Teoretycznie może odczekać nawet i kilkadziesiąt lat, bowiem roszczenie o ochronę dóbr osobistych nie ulega przedawnieniu.

W jednym z ostatnich głośnych procesów (pomiędzy dziennikarzem z do niedawna prorządowego medium a niezależnym blogerem) pozwany żąda umieszczenia ogłoszeń w czasopismach:

GAZETA POLSKA

NASZ DZIENNIK

DZIENNIK ZACHODNI

RZECZYPOSPOLITA

W SIECI

GOŚĆ NIEDZIELNY

GAZETA WYBORCZA.

A także w mediach elektronicznych i telewizji.

Jak łatwo policzyć pozwany mimo tego, że od 18 roku pracuje na własne  i rodziny utrzymanie w ciągu 35 lat pracy nie zarobił w sumie tego, ile kosztowałyby go te hipotetyczne ogłoszenia!

Tak więc pod płaszczykiem oświadczenia rzekomo niezbędnego dla usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych czai się jak najbardziej dolegliwa kara finansowa.

Kara, która na celu ma wymazanie adwersarza z życia publicznego na całe pokolenie.

Co prawda Sąd Najwyższy uznał, że działanie w ramach prawa nie może być uznane za naruszenie dóbr osobistych.

Zachowaniem legalnym jest publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych, albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej, jeśli celem takiej publikacji jest zapewnienie jawności życia publicznego (art. 41 PrPras). Krytyka jest działaniem pożądanym i pożytecznym w społeczeństwie demokratycznym, jeżeli podjęta została w interesie społecznym, jej celem nie jest dokuczenie innej osobie oraz jest rzetelnarzeczowa (wyr. SN z 19.9.1968 r., II CR 291/68, OSNCP 1969, Nr 11, poz. 200). W orzecznictwie rzetelność dziennikarska tłumaczona jest jako obowiązek przedstawiania uwag krytycznych w sposób odpowiedzialny, uczciwy i zgodny z zasadami sztuki (uzasadnienie wyr. SN z 16.4.2002 r., V CKN 1010/00, OSNC 2003, Nr 4, poz. 56; uzasadnienie wyr. SN z 7.7.2005 r., V CK 868/04, MoP 2005, Nr 15, s. 730).

Jednak nie da się w żaden sposób przewidzieć, co przez określenia „rzetelna i rzeczowa” rozumieć będzie sędzia rozpatrujący daną sprawę.

c.d.n.

26.06 2017