We wspomnianym wyżej „uzdrowisku” przebywa od tygodnia jeden z moich przyjaciół z wyrokiem dziesięciu miesięcy „kuracji”b.z. Wyrok zapadł po długiej aż pięciominutowej naradzie / prawdopodobnie z telefonem komórkowym/ jednoosobowego składu sędziowskiego , a obszerne uzasadnienie  w oparciu o t.zw. materiał dowodowy było najpewniej przygotowane już wcześniej.

Osadzonym jest znany działacz niepodległościowy Zygmunt Miernik.  Domagał się on wraz z gronem najbliższych kolegów ukarania zbrodniarzy okresu PRL-u , a szczególnie stanu wojennego. Tacy agenci moskali jak Jaruzelski, Kiszczak, Kociołek i cała rzesza przekupnych sędziów i prokuratorów za zbrodnie popełnione na Narodzie Polskim żyje za pozwoleniem władz dostatnio i w spokoju na koszt gnębionego przez dziesiątki lat Narodu.

Będąc pełnomocnikiem pana Zygmunta Miernika z przyznaną mi przez niego zaszczytną funkcją męża zaufania udałem się do więzienia w Wojkowicach. Osobnik na portierni ubrany w uniform dozorcy więziennego po długich konsultacjach za zamkniętym okienkiem zwrócił mi prawo jazdy oświadczając że jest nieważnym dowodem tożsamości, bo musi być przedłużone. Zgadzam się że aby prowadzić pojazdy muszę przedłużyć ważność badań lekarskich/okulary/, nie mniej jako dowód tożsamości jest uznawane zarówno przez sądy jak i policję. Przedłożyłem więc legitymację prasową i zapytałem czy mam przynieść dodatkowo paszport na co wspomniany osobnik oświadczył że i tak mnie nie wpuści, bo jak powiedział cyt.„…nie ma pana na liście…”.

Chciałem zadzwonić po kolegę pana Zygmunta Miernika, który ze mną przyjechał i czekał w samochodzie na zewnątrz, lekarza Władysława Kostrzewskiego, ale okazało się że mój telefon jest zablokowany. Przyjechałem z lekarzem gdyż pan Zygmunt cierpi na zaawansowaną cukrzycę a informował mnie wcześniej że leki mu się kończą i nie najlepiej się czuje /konieczna insulina/. Na moje pytanie czy wpuści dr Władysława Kostrzewskiego dozorca więzienny błyskawicznie odmówił, bo Władysława Kostrzewskiego też nie ma na wspomnianej liście. Na marginesie nie zauważyłem żeby jakąkolwiek listę sprawdzał.

Nasuwa się budzące zgrozę przypuszczenie, że albo doprowadzono  jego zdrowie przez niewłaściwe traktowanie do widocznie tragicznego stanu, albo został pobity i dlatego tak obcesowo bronią dostępu do osadzonego. Traktowanie Zygmunta Miernika jest o wiele bardziej represyjne i naruszające prawa człowieka niż traktowanie więzionych pod nazwą internowanych w stanie wojennym.
/ Na podstawie relacji tychże internowanych/.

Walka o ratowanie zdrowia oraz uwolnienie Zygmunta Miernika jest w chwili obecnej naszym priorytetem.

Solidarność Walcząca
Andrzej Gużkowski.

P.s.
Jeżeli obecny rząd będzie tolerował takie enklawy i pozostałości reżimu komunistycznego to może doczekać się tego co ostatnio spotykało polityków PO mianowicie skandowanie młodzieży„precz z komuną”.