Niedawne rozpoczęcie obecnego roku akademickiego niestety ciągle jeszcze mniej lub bardziej pod znakiem obostrzeń jest inspiracją do przedstawienia w niniejszym artykule zagadnienia kształcenia osób niewidomych na uczelniach wyższych w kilku aspektach. Będzie to porównanie czasów nieco dawniejszych głównie okresu studiów niżej podpisanego i współczesności, czyli okresu od dziesięciu lat, po dzień dzisiejszy. Opieram się nie tylko na własnych doświadczeniach, ale także na znanych mi przykładach innych osób z dysfunkcją wzroku i inicjatyw ułatwiających życie studenckie tej grupy niepełnosprawnych.
Nie będzie w tym miejscu o aspekcie zawodowym o sensie ekonomicznym studiowania niewidomych i innych sprawach z tego zakresu, bo to wymaga oddzielnego opisu, lecz właśnie o różnych wymiarach życia studenckiego.
Ten artykuł dedykuję również tym wszystkim związanym w moim czasie z Sekcją Do Spraw Studentów Niepełnosprawnych UMK zarówno pracującym tam w charakterze asystentów osób niepełnosprawnych, jak i ówczesnym studentom obecnie już niepełnosprawnym absolwentom, z którymi tworzyłem zgrane grono i dzięki którym spotkało mnie wtedy wiele dobrego i z niektórymi z przyjemnością odnowiłem kontakt po latach.

Jak wspomniałem w jednym z wcześniejszych artykułów w tamtym czasie w pierwszych latach dwutysięcznych nie istniały jeszcze formy wsparcia studentów niepełnosprawnych i przykładowo nie istniała świadomość w zakresie technologii wspierających osoby niewidome i niedowidzące. Wyjątkiem w tym zakresie był już wtedy Uniwersytet Warszawski, gdzie powstał pierwszy kompleksowy system wsparcia studentów niepełnosprawnych, a na innych uczelniach dopiero to wszystko powstawało.

Momentem przełomowym był rok 2007, kiedy zarówno powstał zorganizowany system wsparcia studentów niepełnosprawnych na UMK, jak i wiele inicjatyw na innych uczelniach w Polsce czy to podobne jednostki organizacyjne w ramach struktur uczelni, czy też zrzeszenia studentów niepełnosprawnych. Właśnie od tamtego czasu istnieje dotacja na kształcenie studentów niepełnosprawnych przez pierwsze lata była też przeznaczona na rehabilitację, co wtedy otworzyło przede mną wiele możliwości wzbogacenia życia studenckiego, bo sekcja na UMK działała całkiem prężnie na tym polu i mimo ograniczonych wtedy możliwości związanych z koniecznością tworzenia we własnym zakresie materiałów do nauki, o czym była mowa w jednym z moich wcześniejszych artykułów zawsze starałem się znaleźć możliwość, by skorzystać z działań oferowanych studentom niepełnosprawnym w zakresie integracji i aktywności fizycznej. Wtedy dopiero raczkowała adaptacja materiałów na formę elektroniczną, bowiem uczelnie bały się naruszenia praw autorskich przepisy na korzyść zmieniły się już po ukończeniu przeze mnie studiów.

W moim czasie na UMK pojawił się też transport studentów niepełnosprawnych i ta forma pomocy istnieje nadal. W środowisku osób z dysfunkcją wzroku były jednak i zdarzają się nadal takie głosy, że przebywanie w gronie studentów niepełnosprawnych, to alienacja od grupy pełnosprawnych przykładowo na roku, ale ja tych głosów nie podzielam z kilku powodów, choć współcześnie może nie jest to aż tak wyraźne, bo jak mówię potem wiele się zmieniło, zatem możliwe, że ci, którzy ten pogląd podzielali dziś już nie patrzą na to w tych kategoriach.

Kiedyś w takim duchu wypowiadał się obecny wiceminister Paweł Wdówik, gdy pracował na Uniwersytecie Warszawskim i tworzył zresztą cały tamtejszy system wsparcia, ale może obecnie mając w ogóle szerszy obraz sytuacji osób niepełnosprawnych z racji pełnionej funkcji może już tak nie myśli.

Będąc w 2015 r. w Toruniu na konferencji o informatyce w edukacji, jaka odbyła się wtedy na UMK Paweł Wdówik na początku swojej prelekcji wypowiadał się właśnie w tym duchu o tym problemie alienacji studentów niepełnosprawnych na podstawie swoich doświadczeń i choć zapewne mogło tak być w jego karierze mogły występować takie przypadki ja w prywatnej rozmowie po prelekcji uświadomiłem prelegentowi pewien błąd w tym rozumowaniu, bo też miałem okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu.

Zjawisko opisane przez obecnego wiceministra miało inny wymiar, który nie dotyczyłby mnie, bo przytoczył przykład, jak to jeden student niewidomy często chce mieszkać w akademiku z innym niewidomym ja akurat byłem studentem miejscowym, a nie napływowym.

Jakie są powody, że tego typu głosy o alienacji studentów niewidomych są błędne, a na pewno były w odniesieniu do mojego czasu i mojej sytuacji.
Tak się bowiem składało, że dzięki tym działaniom sekcji ja mogłem mówić o większym zakresie życia studenckiego, bowiem do końca studiowałem zaocznie i choć na roku też miałem swoje grono znajomych, to możliwości kontaktu ograniczały się głównie do zjazdów jeśli przyjeżdżali, a nie zawsze dużo osób też wykruszało się i nie dotrwali do końca, ale starałem się na miarę możliwości, a obecnie z przyjemnością po prawie piętnastu latach odnowiłem kontakt z jedną z koleżanek z roku. Sądzę też, że nawet, gdybym studiował dziennie sytuacja wyglądałaby podobnie. Jestem zatem tego zdania, że studenci niepełnosprawni powinni szukać różnych możliwości zarówno wśród pełno, jak i niepełnosprawnych na danej uczelni rzecz jasna chodzi o stan w pełni normalny, bo teraz wiadomo.

W 2010 r. zmieniły się przepisy dotyczące tej pomocy studentom niepełnosprawnym i ta dotacja w wypadku tego typu jednostek w ramach administracji uczelni może być przeznaczana wyłącznie na kształcenie, więc zakres pomocy w takiej formie jest ograniczony do adaptacji materiałów, transportu wyłącznie na i z wykładów i obecność asystenta na zajęciach w przypadkach tego wymagających. To oznacza, że nie ma już tego typu możliwości bliższego zapoznania się studentów niepełnosprawnych i asystenci też siłą rzeczy mają ograniczone możliwości bliższego poznania studentów niepełnosprawnych, tak, jak wtedy.

Inną drogę obrała Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy, gdzie istnieje zrzeszenie studentów niepełnosprawnych. W takiej formie możliwy jest ten szerszy zakres pomocy studentom i oprócz spraw związanych z kształceniem zrzeszenie działa również na tych innych polach w obszarze sportu i kultury.

Dziś zmieniło się też to, że uczelnie adaptują materiały do postaci elektronicznej, więc rodzice studenta niewidomego czy ktokolwiek z jego otoczenia nie są zaangażowani przy czytaniu. Dzięki temu współczesny student niewidomy może bardziej zaangażować się w cokolwiek nawet jeśli nie w pracę, to w jakąś działalność społeczną.

Sytuacje studentów niepełnosprawnych zawsze są i będą różne, ale pod wieloma względami przez te lata na pewno jest łatwiej, niż poprzednio.

Wszystkim studentom niepełnosprawnym należy życzyć, by układało im się jak najlepiej, by potem mogli dobrze wspominać ten okres życia.

Fot. YOUTUBE /BAYLOR COLLEGE OF MEDICINE