Pod koniec roku postanowiłem napisać drętwy tekst, żeby 1. stycznia przeczytać go na kacu. Jeśli tego dnia uda mi się zrozumieć, co napisałem, będzie to oznaczało, że kac przeszedł. Jeśli nie, to będę dalej walczył.

W mijającym roku wielkich zaskoczeń nie było. Do przewidzenia było to, że prawica będzie realizować swoje wyborcze zobowiązania. Gdyby było inaczej, to przez kilkaset lat nie wygrałaby już żadnych wyborów. Nie oznacza to jednak, że rządzący nie plotą czasem bzdur i nie popełniają błędów. Napawa jednak optymizmem fakt, że przyznają się do nich i wycofują, a w wielu przypadkach konsultują swoje posunięcia z obywatelami, co się do tej pory nie zdarzało.

W roku 2016 rząd skoncentrował się głównie na socialu, czego wynikiem są:
500+, mieszkanie+, darmowe leki dla 75+, ochrona dzieci z biednych rodzin, obniżenie wieku emerytalnego, podwyżki emerytur i rent, podwyższenie płacy minimalnej, podwyższenie kwoty wolnej od podatku dla najuboższych.

Okazało się, że można poprawić poziom życia najuboższych i budżet się od tego nie zawali – wystarczy nie kraść.

Zgodnie z programem realizowane są: reforma oświaty, ochrona gruntów, walka z terroryzmem, dezubekizacja i dekomunizacja, obrona przez najazdem islamistów, odsyfianie wymiaru sprawiedliwości, zbrojenia/odbudowa armii, wzmacnianie Grupy Wyszechradzkiej, próby stworzenia Międzymorza, budowa patriotyzmu i dumy narodowej oraz niezależna polityka zagraniczna (duży plus dla Prezydenta).

W dziedzinie gospodarki nie uczyniono w tym roku zbyt wiele, bo takie posunięcia, jak wprowadzenie podatku bankowego, obniżka CIT, uszczelnienie poboru VAT i depolonizacja kilku podmiotów, choć pozytywne, nie mają większego wpływu na rozwój.
Wiadomo już, że jeśli chodzi o gospodarkę, to rok 2017 i następne lata będą kluczowe. Zwiększenie przychodów poprzez pobudzenie inwestycji i innowacyjności w wyniku realizacji Planu Rozwoju Polski jest realne i myślę, że tu możemy być optymistami.

W mijającym roku mieliśmy do czynienia z wydarzeniami, takimi jak: szczyt NATO, ŚDM, pochowki Żołnierzy Niezłomnych, wybór metropolity krakowskiego i kilka udanych imprez sportowych.

Mieliśmy też do czynienia ze zdarzeniami o dużej wadze satyrycznej, takimi jak występy Gondolierów Weneckich, demonstracje KOD połączone z sejmowo-ulicznym kabaretem opozycji odstawionej od koryta, samozaoranie Trybunału Rzepińskiego oraz wzmożoną aktywnością celebryckich gejzerów intelektualnych spowodowaną traumą postwyborczą.

Na szczególną uwagę zasługują sejmowe występy posłanki Joanny Muchy, które zaabsorbowały publiczność do tego stopnia, że nikt nie zauważył, iż w tym samym czasie poseł Nitras z kolegami okrada konkurencję, oraz popisy niezawodnego Ryszarda Petru i jego posłanek Szlezwik-Holsztajn i Luftwafe.

Przebieg tych wydarzeń wskazuje, że rządzącym Bóg sprzyja, a opozycji wspieranej przez unijne lewactwo odebrał rozum. Istnieją przesłanki, mówiące o tym, że jak tak dalej pójdzie, to ci geniusze opozycji zdematerializują się gdzieś w dalekich odbytach polityki.

Rok 2016 nie był dobry dla świata. Konflikt zbrojny na Ukrainie, wojna w Syrii, rzeź chrześcijan, najazd islamistów na Europę, zamachy terrorystyczne i rozpad UE, nie napawają optymizmem.

Pewne nadzieje możemy wiązać z Trumpem. Nie będzie to na pewno nowy Reagan, ale pewne znaki wskazują na to, że może doprowadzić do sytuacji, w której Rosja odpuści i nieco się ogarnie. Jest to na pewno w naszym interesie- z Rosjanami należy żyć w zgodzie, nie zapominając jednak o przeszłości, czyli wyciągać rękę do zgody i zbroić się.

Czego na rok 2017 należy życzyć Polsce?
Przede wszystkim tego, żeby Bóg nadal sprzyjał rządzącym. Opozycji niech przywróci rozum, bo opozycja jest potrzebna- ktoś musi władzy patrzeć na ręce i konstruktywnie punktować jej błędy. To leży w interesie nas wszystkich.

Czego życzyć światu?
Przede wszystkim tego, żeby ciężarna zakonnica przejechana na pasach przez pijanego faworyta wyborów miała udany rok. Niechaj Klątwa Michnika ogarnie wszystkie narody!

A Wam życzę zdrowia, szczęścia, dużo kasiory, udanego seksu i optymizmu!
Niech każdy sobie wybierze, to co mu pasuje najbardziej 🙂
Wypijmy za to!

Autor: Zbigniew Kozłow