Najgorsza w życiu ambitnych, niszowych twórców gier wideo jest niefortunna data premiery. We wrześniu 2017 roku na rynek gier weszły takie giganty jak Destiny 2, dodatek „W imię Cara” do Battlefield 1 czy Fifa 18. W efekcie wiele świetnych premier zostało przez graczy niezauważonych, a w mediach zwyczajnie pominiętych na wskutek braku czasu z powodu konieczności ogrania i zrecenzowania powyższych tytułów. Na jedną z takich premier została skazana m.in. gra The First Tree autorstwa Dawida Wehle’a. Amerykanin zasłynął już z tworzenia merytorycznych, wzruszających gier po „Home is Where One Starts”, które rywalizowało z Life is Strange o najbardziej wzruszającą grę 2015 roku.

Postaram się obyć możliwie bez spojlerów. The First Tree porusza temat śmierci bliskich nam osób oraz niemożności pogodzenia się z nią. Bohaterami akcji jest ludzka para oraz wyśniona przez mężczyznę lisica, której zadaniem jest odnalezienie swoich zaginionych młodych. To właśnie w jej futrze spędzimy większość gry. Mimo iż określenie „symulatora chodzenia” kojarzy się z grami pejoratywnie, tutaj jest jednym z najważniejszych mechanik. Przestrzenie są ogromne, a my błąkamy się po nich poszukując kolejnych wspomnień i małych lisków tak, jak sami bohaterowie poszukują sensu śmierci oraz pocieszenia. Przemierzając kolejne biomy poznajemy historię i udręki życia głównego bohatera, próbując dotrzeć do tytułowego „Pierwszego Drzewa”, które pozwoli bohaterom uzyskać odpowiedzi na wszystkie pytania.

Ta gra posiada jedną z najciekawszych i najbardziej innowacyjnych mechanik jakich spotkałem w grach video. Mianowicie chodzi o zrewolucjonizowanie znajdziek. W grze regularnie natykałem się na gwiazdki, które instynktownie zbierałem w obawie przed niewidzialnymi drzwiami „ABY PRZEJŚĆ, MUSISZ ZNALEŹĆ 30 GWIAZDEK” lub w nadziei na dodatkowe, ukryte zakończenie za znalezienie ich wszystkich jak to często w takich grach bywa. Otóż nie. Okazuje się że po ukończeniu gry możesz „wyryć” na drzewie swój ulubiony cytat, a ilość znaków jaką możesz wykorzystać odpowiada ilości zebranych gwiazdek. W dodatku Twój cytat ma szansę pokazać się także innym graczom. Ciekawe!

Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, to nie muszę chyba za dużo się rozpisywać. Jest po prostu przepięknie namalowana. Sam bohater wypowiada się, że „zawsze chciał malować drzewa, a nie je ścinać” przez co każdy screen z tej gry wygląda jak pastelowy obraz. Dźwięki natury, otoczenia oraz ścieżka dźwiękowa złożona z klasycznej, melancholijnej muzyki również stoi na wysokim poziomie. Klimat gry jest niesamowicie kojący.

Niestety, każda dobra gra ma swoją ciemną stronę. Ta również. Denerwowałem się przede wszystkim z powodu bugów, które zmuszały mnie nieraz do restartu całego poziomu. Lis czasem po prostu przestaje skakać. I tyle. Często również zwyczajnie utyka w elementach otoczenia. Gra posiada też jedną kompletnie nieintuicyjną mechanikę. Otóż we wiosennym lesie znajdujemy świecące bryły lodu, po podejściu do których wyświetla się, że mamy 0 na 3 potrzebnych gwiazdek mimo iż zebraliśmy ich już kilkadziesiąt. Okazuje się, że tu nie chodzi o zbierane przez nas gwiazdki, a ich model został użyty drugi raz jedynie w celu… zaoszczędzenia zasobów? To jednak nie zepsuło mi zabawy, którą czerpałem z tej gry.

 

Zalety:

  • dobra fabuła, która wciąga i ciekawi
  • poruszająca trudne tematy dla każdego człowieka zawartość merytoryczna
  • przepięknie wykonana, zoptymalizowana grafika
  • niska cena gry
  • niskie wymagania sprzetowe

 

Wady:

  • irytujące bugi
  • może kojarzyć się z „typowym symulatorem chodzenia”

 

_______________________________________________________________________________

WYMAGANIA SPRZETOWE: Intel Core 2 Duo 2.4 GHz, 4 GB RAM, GeForce GTX 750 lub lepsza, 5 GB HDD, Windows XP(SP2)