Kiedy za 50, góra 100 lat jakiś historyk będzie opisywać drugą dekadę XXI wieku z pewnością zauważy jedno – za wzrost nastrojów antysemickich odpowiedzialni są sami Żydzi.

Kolejny „mocny człowiek” rządu Izraela, przekonany najwyraźniej, że retoryka, jaka od dekad stosowana jest wobec najbliższych sąsiadów, uchodzi wobec innych państw, zagrzmiał pod adresem Polski:

– Icchak Szamir, któremu Polacy zamordowali ojca, powiedział: „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Nikt nie będzie mówił nam w jaki sposób mamy wyrażać siebie, lub wspominać pamięć naszych zmarłych.

Tak oto wypowiedział się w przeddzień mającego odbyć się w TelAvivie szczytu europejskiej „grupy wyszechradzkiej” niejaki Israel Katz.

Gdyby na tym zakończył swoją niegodną dyplomaty wypowiedź pół biedy jeszcze. Ale ufny w opiekę „starszego brata”, czyli USA, izraelski minister kontynuował:

– Nasz premier wyraził się jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak każdy Izraelczyk i Żyd mogę powiedzieć: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Byli Polacy, którzy kolaborowali z nazistami. O tym mówił też były premier Icchak Szamir, wspominając historię swojego zamordowanego ojca.

Nie zapomnimy? Ejże. Wy nie tylko zapomnieliście, ale przeinaczacie historię.

Dla odświeżenia waszej pamięci przypomnę fragment pracy polskiego historyka prof. Marka Wierzbickiego „Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim. Stosunki polsko-żydowskie na ziemiach północno-wschodnich II RP pod okupacją sowiecką 1939-1941 r., wyd. Fronda 2007; str.69,79,97:

Prawdziwe nazwisko Icchaka Szamira to Jeziernicki, jego ojciec miał na imię Szlomo. Jezierniccy mieszkali w Różanach, na Kresach Wschodnich RP. Icchak Jeziernicki urodził się w 1915 r. Jego ojciec (ur.?) „był właścicelem fabryki skór”. Przyszły Szamir po szkole w Białymstoku i przerwanych studiach w Warszawie wyrusza w 1935 r. do Palestyny. Jego ojciec – Szlomo Jeziernicki jest wymieniony we wspomnieniach wśród osób, które w czasie istnienia II RP współtworzyły i wspierały szkołę żydowską (The Tarbut Hebrew School) w miejscu zamieszkania:

„Michel Egolnik, Yaakov Pitkovsky, Anshel Krolinski, Shlomo Jezernitzky, Berl Chwojnik, Shmerkovitz, Shmuel Mogilensky, Dr. Yatom i inni.” (1) oraz aktywnie działali na rzecz syjonizmu: „Shlomo Jezernitzky był również bardzo aktywny.” (2)

Wrzesień 1939, rodzinne Różany:

Moshe Lev – „Nineteen Days of the German-Polish War, and Russian Jurisdiction [sic!] in Ruzhany” (19 dni wojny niemiecko-polskiej i rosyjska jurysdykcja [sic!] w Różanach”)

„W dniu 17.09 czekaliśmy cierpliwie na przybycie Rosjan. Wyszliśmy przywitać ich z kwiatami w rękach. Zostaliśmy poinformowani o zbliżaniu się Rosjan z pobliskiej miejscowości Słonim. Gdy przyjechał ich pierwszy czołg była wielka radość [There was great joy when their first tank arrived]. Wszyscy życzyli sobie „Mazel Tov”.

Zaczęły się nowe rządy. Rosyjska policja i poczta umiejscowiły się w domu Sobola. Przez nich młodzi komuniści zaczęli prowadzenie spraw cywilnych. Wsród nich David Rabinowicz, który był dyrektorem tartaktu i młyna, Szakiel Wysocki (syn Symchy kapelusznika), który został dyrektorem fabryki skór. Jakub Meir Maruchnik, garbarz z miejsca zwanego „po drugiej stronie rzeki”, który nie był wcześniej znany w ogóle jako komunista, stał się jednym z bardziej aktywnych działaczy ruchu komunistycznego w tym czasie. Gdy na dobre zaczęły się rządy komunistyczne, został mianowany przez rząd jako przedstawiciel przy mińskim sowiecie”. (3)

O Polakach autor wspomina, że uciekli. Pewnie „do Mandżurii”.

Fragment wspomnień Chany Kirshstein, która po rozpoczęciu wojny pomiędzy wczorajszymi sojusznikami – ZSRS i Niemcami, postanowiła przeprowadzić się wraz z mężem z Wołkowyska do oddalonej o 50 km. miejscowości Różany (Ruzhany) „tam będzie spokojniej”, mieszkali tam również jej krewni.

W tych wspomnieniach Shlomo Jeziernicki występuje jako…członek Judenratu:

„Judenrat: Zaraz po wkroczeniu, Niemcy ustanowili Judenrat spomiędzy notabli społeczności. Miedzy innymi był wśród nich Shlomo Jezrenisky. Część spośród członków służyła jako poręczyciele, którzy, w przypadku nie wywiązania się w pełni z rozporządzeń Niemców, mogli otrzymać surowe kary. Judenrat mianował żydowskich policjantów, których pracą była realizacja zarządzeń niemieckiej władzy i poleceń Judenratu. Siedziba Judenratu mieściła się w wielkiej synagodze.

Praca przymusowa: Jednym z zadań Judenratu było codzienne dostarczanie ludzi do pracy przymusowej. Pracownicy jako wynagrodzenie dostawali tylko kawałek chleba. Mężczyźni pracowali w ogrodnictwie, brukowaniu dróg i innych. Kobiety czyściły podłogi w domach Niemców i prały ich pościel. Pomimo trudności pracy ludzie szli chętnie ponieważ otrzymywali skromny kawałek chleba za swoją pracę.

Cierpienia: Około 10 dni po naszym przybyciu do miasta, miało miejsce straszne zabójstwo 15 [osób] spośród miejskich notabli i uchodźców. Zanim zagoiła się rana po ich zniknięciu nowy cios spadł na populację miasta. Kilkoro Żydów zostało uwięzionych jako komuniści, wśród nich Sara Gamerman, która rzeczywiście była sekretarzem komitetu okręgowego w czasie rosyjskich rządów [Russian era]. Ponownie nałożono grzywnę w celu ich uwolnienia. Po raz koleny zebrano wymaganą kwotę, ale ponownie nasi bracia i dzieci nie wróciły do nas.” (3)

2.11.1942 ghetto w Różanach przeniesiono do większego, w Wołkowysku. Znajdowało się ono w miejscu byłych koszar Wojska Polskiego (3 lata wcześniej strzeżone przez niewielki oddział WP, koszary zostały zaatakowane przez żydowskich komunistów, częściowo spalone i rozkradzione). W Wołkowysku znajdował się potem obóz dla polskich jeńców i miejsce skąd wysyłano Polaków w głąb ZSRS.

Po wielu, wielu latach swoją opowieść o losie ojca I. Szamir postanowił zaprezentować łamiącym sie głosem w Knesecie podczas Dnia Pamięci Holocaustu (10 maja), w roku, kiedy świat patrzył na Polskę z większą sympatią i uwagą niż zazwyczaj – 1989.

„”Mój ojciec, Szlomo Jeziernicki, który uciekł przed odjazdem pociągu do obozu śmierci, podczas gdy szukał schronienia pomiędzy przyjaciółmi we wsi, w której dorastał, oni, jego przyjaciele z dzieciństwa, zabili go” powiedział Szamir łamiącym się głosem”.

I tyle. Z czasem w historii pojawiły się łopaty, jako narzędzie zbrodni. Nic więcej, w tym o okolicznościach w jakich uciekł z obstawionego przez Niemców pociągu tuż przed jego odjazdem, niewiele wiadomo również o tym ile miał wówczas lat, ani jak dostał się do oddalonej o 50 km. Miejscowości. Nie wiadomo nawet gdzie to miało się wydarzyć być może nie w Różanach, a w Dereczynie.

Polska, Dereczyn (ok.35 km od Wołkowyska), wrzesień 1939 r:

„cała społeczność żydowska, a także wielu Nie-Żydów, wyszło powitać sowieckich wybawicieli…Oni obejmowali i całowali każdego, kto wyszedł ich powitać. Dzieciom rozdawali czerwone flagi…Nasza radość nie miała granic…Niemal dni Mesjasza” (S. Cholawsky, The Jews of Byelarussia, str.4)

„Jak wynika ze źródeł polskich, żydowskich i sowieckich, do rebelii bądź zbrojnych wystąpień, organizowanych przez komunistów białoruskich lub żydowskich, doszło jeszcze w wielu innych miasteczkach i osadach, m.in. w Grodnie, Jeziorach Wiercieliszkach, Wielkiej Brzostowicy, Dubnie, Wołpie, Indurze (powiat Grodno), Sopoćkiniach (pow. Augustów), Zelwie, Wołkowysku (pow.Wołkowysk), Ostrynie (pow. Szczuczyn Nowogórdzki), Zdzięciole (pow.Nowogórdek), Dereczynie i Byteniu (pow. Słonim), Janowie Poleskim, Horodcu, Antopolu, Drohiczynie Poleskim, Motolu (pow. Drohiczyn Poleski) oraz na południowym Polesiu, na trasie marszu samodzielnej grupy operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga.” (4)

Dereczyn to również jedna z miejscowości, które po opanowaniu przez prosowieckich zdrajców, Wojsko Polskie musiało odbijać siłą w 1939.

I nie przywołuję wydarzeń z września 1939 r. z, być może, rodzinnej miejscowości Shlomo Jeziernickiego, żeby usprawiedliwić jego „kolegów z dzieciństwa” ponieważ…cała historia opowiedziana w 1989 r. przez Szamira jest według mnie mało wiarygodna. Człowiekowi uważanemu za „twardego” (+ autoprezentacja: shamir – „kamień który może ciąć nawet stal”) trudno było się być może pogodzić ze śmiercią ojca w sposób, w jaki zamordowano miliony innych więc mamy ucieczkę 50? 60?-letniego mężczyzny, który po 2 latach getta ucieka z pociągu pilnownego przecież przez Niemców, tuż przed jego odjazdem do obozu, dalej jest podróż w rodzinne strony i śmierć z ręki „kolegów z dzieciństwa”.

A jeśli faktycznie ucieczka i dramatyczna śmierć miały miejsce, w takich czy innych okolicznościach, to przekaz, że Shlomo Jeziernicki był członkiem Judenratu sprawującego m.in. pieczę nad policją żydowską, powoduje, że grono czyhających na jego życie najprawdopodobniej znacznie się poszerzyło.

1,2,3,4:
http://www.jewishgen.org/yizkor/ruzhany/ruz138.html
http://www.jewishgen.org/yizkor/ruzhany/ruz126.html
http://www.jewishgen.org/yizkor/ruzhany/ruz150.html

Ot, i tyle, du Katz.

Albo… aż tyle.

My w Polsce ciągle pamiętamy tych Żydów, którzy na podstawie carskich ukazów przejmowali należące od wieków do Polaków majątki po powstaniu styczniowym.

My w Polsce pamiętamy o funkcjonariuszach tzw. milicji żydowskiej, którzy na okupowanych przez Związek Sowiecki terenach II RP odpowiadali za śmierć i deportację dziesiątków tysięcy Polaków.

Pamiętamy również tych, którzy wprowadzali sowiecki terror w Polsce po 1945 roku.

Nie tylko Stefana Michnika, Lunę Brystygierową czy też stryja senatora Borowskiego.

Rosjanie pamiętają także największego kata XX wieku – żyda Gienricha Jagodę, mającego na sumieniu (jeśli je w ogóle miał) 10 milionów istnień ludzkich.

Ale do głowy by nam nie przyszło, aby wołać, że Żydzi okrucieństwo i żądzę mordu wysysają z mlekiem matki.

Natomiast w ustach osoby uważającej się za Żyda takie generalizowanie to normalne.

Tak może mówić tylko skończony kretyn, uważający, ze bezkarność dają mu CAHAL (izraelska armia) i amerykańskie pieniądze.

Tymczasem krytyka wobec Izraela i Żydów rośnie. I nie tylko w Polsce czy w krajach arabskich.

Tak jest np. we Francji. Coraz bardziej operetkowy Macron obwinia o wzrost fali „antysemityzmu” protestujące „żółte kamizelki”.

Dziwi, że nie zauważa antysemityzmu islamskiego.

Tak jest w całej Europie.

Ostatni zaś kraj, gdzie Żydzi mogli liczyć na życzliwość nie tylko rządu, ale i zwykłych ludzi, Netanjahu wespół z Katzem zrażają do Izraela jak nikt nigdy przedtem.

Wygląda więc na to, że prezydent Iranu Hassan Rouhani przy najbliższej okazji zawiesi na ramieniu premiera Izraela Benjamina Netanjahu Nešān-e Jomhuri-ye Eslāmi-ye Irān.

Nešān-e Jomhuri-ye Eslāmi-ye Irān, czyli Order Islamskiej Republiki Iranu nadawany jest za zasługi dla Republiki.

Juz w piątek, zanim minister Katz wygłosił swoje co nieco, poseł Robert Winnicki złożył notę protestacyjną w Ambasadzie Izraela. M. in. napisał:

Polacy pomagający Żydom w czasie Holokaustu nie oczekiwali nagrody ani uznania za swoje poświęcenie. Jednak oszczerstwa pod adresem Narodu Polskiego wygłaszane przez premiera Izraela na polskiej ziemi to obelga, której nie możemy przemilczeć. Benjamin Netanjahu przyjechał do Warszawy, by wciągnąć Polaków w wojnę przeciwko Iranowi – wojnę, w której nie mamy żadnego interesu ekonomicznego ani politycznego. Czy premier Izraela tak bardzo lekceważy Polaków, że jego zdaniem możemy być traktowani jako niepokorni dłużnicy i kozły ofiarne, a zaraz potem wesprzemy interesy jego państwa na Bliskim Wschodzie? Jeżeli nawet obecny rząd Polski w milczeniu przyjmuje kolejne obelgi i upokorzenia, to władze Izraela powinny wiedzieć, że Polacy nie są ślepi i głusi.

Stop wojnie! Stop antypolonizmowi!

Robert Winnicki
Prezes Ruchu Narodowego
Poseł na Sejm RP”

To pytanie powinno dotrzeć do uszu nie tylko Netanjahu, ale i pozostałych członków izraelskiego rządu:

Czy premier Izraela tak bardzo lekceważy Polaków, że jego zdaniem możemy być traktowani jako niepokorni dłużnicy i kozły ofiarne, a zaraz potem wesprzemy interesy jego państwa na Bliskim Wschodzie?

Potomkowie żydowskich geszefciarzy nie rozumieją tego, co tak pięknie przedstawił Minister Spraw Zagranicznych II RP płk Józef Beck 5 maja 1939 r.:

Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna: tą rzeczą jest honor.

Tego Żydzi nie są w stanie pojąć.

Uczynili z Holokaustu megageszeft, co oznacza, że nie potrafili wyzbyć się mentalności XIX-wiecznych domokrążców.

Dla nich pamięć o poległych to tylko towar, który można odpowiednio spieniężyć.

Oto cała prawda o ludziach rządzących Izraelem i diasporą żydowską.

.

I tak doszliśmy, choć nieco pokrętną drogą, do wyjaśnienia, dlaczego Bibi „Wallenrod” Netanjahu powinien dostać irańskie odznaczenie.

Otóż nikt po 1989 roku nie uczynił tyle dla obudzenia sympatii Narodu Polskiego do Narodu Irańskiego, co izraelski premier.

.

18.02 2019