Najwyraźniej obarczenie odpowiedzialnością za nagrywanie członków rządu Donalda F. Tuska oraz Ewy Kopacz (z domu Lis) kelnerów pewnej słynnej już restauracji nie oznacza końca procederu. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że za dyktafonem ukrywać się mogą służby powołane wszak do ochrony tegoż rządu przed społeczeństwem. Tym razem to ja zostałem wybrany przez pozostający w ukryciu ośrodek „X”, aby powierzyć tajemnicę narad gabinetu Ewy Kopacz jak najszerszemu kręgowi osób.

Przypominam:

We wtorek, 9 czerwca, premier Ewa Kopacz (z domu Lis) zapowiedziała rekonstrukcję rządu.

Poinformowała, że przyjęła dymisje ministra Bartosza Arłukowicza, Włodzimierza Karpińskiego, Andrzeja Biernata, wiceministra Rafała Baniaka oraz Stanisława GawłowskiegoTomasza Tomczykiewicza. Z grona doradców premier odchodzi licencjusz Jacek Rostowski, a Radosław Sikorski rezygnuje z funkcji marszałka Sejmu. Z funkcji koordynatora służb specjalnych został zdymisjonowany Jacek Cichocki. (za: Onet.pl)

Zanim jednak został ogłoszony powyższy komunikat miała miejsce rozmowa w gronie Rady Ministrów i kilku innych zainteresowanych osób. Okazuje się, że mimo tajności, również i te obrady były nagrywane! Tym razem to ja, a nie Zbigniew Stonoga, stałem się depozytariuszem kolejnych „taśm prawdy”.

Ze względu na poruszanie wielu spraw dotyczących bieżącej gospodarki kraju, polityki zagranicznej i innych ważnych dla kraju spraw nie zamierzam publikować całości nagrań. Ograniczam się do fragmentu, w którym Ewa Kopacz (z domu Lis) wskazuje, kto musi odejść z rządu.

(…) Ewa Kopacz:

Świnki trzyAjndł bajndł,
Cykier sztajndł,
Inki pinki leguminki,
Będzie Iwan pasał świnki,
Erste klas, cwajte klas,
Ty, zajączku, dalej w las.

I tak dziewięć razy pod rząd. Najwyraźniej premier Kopacz PO raz kolejny dała się poznać jako stanowcza i konsekwentna PO-lityczka.

Kazimierz Marcinkiewicz, oceniając jej ostatnie dokonania, powiedział:

– Ewa Kopacz ma dużo do sprzątania po Donaldzie Tusku i robi to całkiem zgrabnie.

Fragment stenogramu, cytowany wyżej, dodatkowo pokazuje, że czyni to „w krótkich, żołnierskich słowach”, jak powiedział ongiś sam Generał, faktyczny ojciec chrzestny formacji pani premier. „Odnowa” gabinetu najwyraźniej na tych przypadkowych ruchach najwyraźniej się już zakończyła. Tylko czekać, kiedy nadworna gazeta wyborcza czy inny tefałen z triumfem obwieszczą:

Partia ta sama, ale nie taka sama!

Wygonienie reszty  zajączków do lasu nastąpi dopiero jesienią.