Za stłumienie Powstania Warszawskiego odpowiadały przede wszystkim niemieckie dowództwo, SS, policja oraz Wehrmacht. Szczególną rolę w zbrodniach odegrały oddziały Oskara Dirlewangera, niemieckie jednostki policyjne i formacja RONA Bronisława Kamińskiego.
RONA, kojarzona przede wszystkim z rabunkami, gwałtami i mordami na Ochocie, nie była jednak formacją ukraińską. Jej trzon stanowili rosyjscy kolaboranci pochodzący z terenów okupowanego Związku Sowieckiego. Nazywanie ich „Ukraińcami” jest historycznie błędne.
W Powstaniu nie uczestniczyła również jako jednostka 14. Dywizja Grenadierów SS „Galizien”. W tym czasie była odtwarzana po klęsce poniesionej pod Brodami. W Warszawie mogli znajdować się pojedynczy żołnierze lub podchorążowie związani z tą dywizją, ale nie pozwala to twierdzić, że „SS Galizien tłumiła Powstanie”.
Nie oznacza to jednak, że po stronie niemieckiej nie walczyli żadni Ukraińcy. Na początku września do Warszawy przybył liczący około 400 ludzi Ukraiński Legion Samoobrony, nazywany też Legionem Wołyńskim. Uczestniczył w walkach między innymi na Powiślu i Czerniakowie, a następnie w rejonie Puszczy Kampinoskiej. Ukraińcy mogli również służyć jako pojedynczy żołnierze w innych niemieckich formacjach policyjnych i pomocniczych.
Nie ma natomiast podstaw, aby przypisywać Ukraińskiemu Legionowi Samoobrony odpowiedzialność za rzeź Woli lub zbrodnie RONA na Ochocie. Legion pojawił się w Warszawie dopiero we wrześniu, a więc po największych masakrach ludności cywilnej.
Skąd zatem w relacjach warszawiaków tak wielu „Ukraińców”?
W języku okupowanej Warszawy określeniem tym często nazywano niemal wszystkich wschodnich kolaborantów służących Niemcom: Rosjan, Białorusinów, Kozaków, Azerów czy ludzi pochodzących z różnych części ZSRS. Świadkowie nie mieli możliwości sprawdzania ich narodowości. Wpływ miały również docierające do Warszawy informacje o zbrodniach OUN i UPA na Wołyniu oraz krążące przed Powstaniem pogłoski o nadejściu oddziałów ukraińskich.
Relacje świadków są bezcenne jako opis terroru i osobistych przeżyć, ale nie zawsze są wystarczające do precyzyjnego ustalenia składu narodowościowego konkretnego oddziału.
Rzetelna historia nie może polegać ani na wybielaniu ukraińskich kolaborantów, ani na przenoszeniu odpowiedzialności za niemiecką pacyfikację Warszawy na cały naród ukraiński.
Ukraińcy walczący w niemieckich mundurach uczestniczyli w zwalczaniu Powstania, lecz ich udział był ograniczony. Nie oni stanowili główną siłę pacyfikacyjną i nie można przypisywać im wszystkich zbrodni dokonywanych przez wielonarodowe formacje pozostające pod niemieckim dowództwem.
Pamięć o ofiarach wymaga przede wszystkim precyzji: odpowiedzialność należy przypisywać konkretnym dowódcom, jednostkom i sprawcom — nie całym narodom.
Koloryzacja – foto na froncie.
Autor: dr Adam Stolarz
Ekspert ds wyceny przedsiębiorstw. Doktor nauk o bezpieczeństwie. Poszukiwacz genu innowacyjności w polskiej gospodarce obecnie i w przeszłości.
Zostaw komentarz