Trudno zrozumieć istotę sporu Ukrainy z Polską i rolę UE w tym sporze nie znając realiów ukraińskiego rolnictwa, które są nadzwyczaj specyficzne:

Największym gospodarstwem rolnym na Ukrainie jest należąca do ukraińskiego przedsiębiorcy Andrieja Werewskiego zarajestrowana w Luksemburgu firma „Kernel”, do której należy 570,5 tys. hektarów ziemi rolnej. Następnie mamy należącą do innego ukraińskiego przedsiębiorcy, Olega Bachmatjuka firmę UkrLandFarming, do której należy 570,0 tys. hektarów. Jest też należące do innego Ukraińca, Jurija Kosiuka, przedsiębiorstwo PrJSC MHP, do którego należy 370,0 tys. hektarów.

Ale są też wielkie konglomeraty zagraniczne:

– amerykański NCH Capital (430 tys. ha),
– holenderska Astarta (250 tys. ha) – założona przez ukraińskiego przedsiębiorcę Wiktora Iwańczyka, który posiada większość udziałów,
– saudyjska Continental Farmers Group (195 tys. ha),
– francuskie AgroGeneration (120 tys. ha).

Widać doskonale o jakich pieniądzach tutaj mówimy i jak wielkie i potężne interesy stoją za ukraińskim rolnictwem.

W zderzeniu z takim potencjałem polski rolnik jest absolutnie bez szans. Nie tylko polski, zresztą…

Czekałe niecierpliwie na ogłoszenie decyzji Unii Europejskiej w sprawie embarga… I jest…

Komisja Europejska, a właściwie jednoosobowo jej przewodnicząca, Ursula van der Leyen zdecydowała o stworzeniu kolejnego ogniska zapalnego w Europie.

Można uznać, że Bruksela postanowiła jednoznacznie pokazać, w jaki sposób interesy krajów peryferyjnych są traktowane przez reńskie centrum (czytaj więcej).

Obraz Petra z Pixabay