Konfucjusz podobno mawiał, że „największa podróż zaczyna się od pierwszego kroku”. Moje, codzienne nie są największe. Zaledwie sześć tysięcy kroków. Pięć kilometrów średnio. I to wokół domu. Ale jest coś, co niewielu robi podczas takich spacerów. Ale o tym, w tekście.

Nasz dom jest dosyć długi. Ma dwadzieścia siedem metrów. Dookoła niego biegnie ścieżka z kostki. W okresie rekonwalescencji po operacji, 8 lat temu odkryłem, że jest to doskonałe miejsce do codziennych spacerów podczas, których jestem wyłącznie sam ze sobą. I naszym ogrodem oraz dwoma kotami sąsiadów przypatrującymi się co też ja robię. Dla nich to może być rodzaj „gonienia w piętkę”. Ale na poważnie.

To nie są takie zwykłe spacery.

Zazwyczaj staram się zsynchronizować kroki z oddechem albo „zdrowaśkami” różańca czy modlitwą Jezusa polegającą na powtarzaniu ( w rytm kroków) słów „Jezu, ufam Tobie”.
Zwłaszcza w trudnych dla mnie chwilach, na ogół gdy zmagam się z kolejną chorobą ( jak np. obecnie rakiem pęcherza moczowego) są te mini perygrynacji doskonałym zastrzykiem energii. Przed wszystkim duchowej.

Po mniej więcej dziesięciu minutach spaceru połączonego z modlitwą osiągam stan całkowitego wyłączenia się.
Opróżniam mózg ze zbędnych myśli, lęków czy obaw koncentrując się wyłącznie na oddechu i słowach modlitwy.

Wdech, wydech.
Krok za krokiem.
Metr za metrem.
Okrążenie za okrążeniem.

Pomimo, że chodzę dosyć szybko czuję jak opada napięcie . Nie muszę już patrzeć pod nogi bo czuję, że jestem prowadzony przez jakąś niewidzialną Siłę, której zaufałem absolutnie.
Zaczynam odczuwać lekkość i radość.

Na koniec, siadam na krześle przed domem. Uspokajam oddech.
Pojawia się myśl, że z Nim nie może mi się stać nic, czemu nie dałbym rady bo On mi da siłę.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl