Widmo krąży po Europie, widmo terroryzmu. I chociaż przyczynę jego niepowstrzymanego marszu przez Europę znają wszyscy, oficjalnie rzeczywistość jest negowana. Każda partia, każda osoba publiczna mająca odwagę powiedzieć, że za stan obecny odpowiada rządząca od lat w Unii lewica socjalistyczna, z miejsca okrzykiwani są mianem faszystów i ksenofobów. A zamiast powiedzieć sobie jasno, że dotychczasowa polityka multi-kulti (i jej podobne) doprowadziła do rozbrojenia Europy, próbuje się na siłę odnaleźć winę w rzekomo niewystarczającej pracy nad integracją islamskich przybyszów, co w oczywisty sposób obciążać ma mieszkańców „starego kontynentu”.

Tymczasem prawda jest prosta do bólu.
Zamachy terrorystyczne nie były dziełem nowoprzybyłych emigrantów, ale przede wszystkim dzieci, a czasem nawet wnuków, islamskich emigrantów przybyłych do Europy „za chlebem” jeszcze w latach 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku.
Jeśli nawet upchamy, pardons, znajdziemy pracę dla 5 milionów uchodźców, to nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że po kilkunastu latach ich dzieci nie staną się wojownikami nowego dżihadu, wymierzonego w niewierne państwa.
Integracja bowiem okazała się mrzonką, rojeniem jajogłowych lewaków (z marca’68), marzących najwyraźniej o wychowaniu nowego człowieka.
Tak samo, jak Lenin w 1917, czy Hitler w 1932.
Pozbawiamy się bowiem w Europie tego, co pozwalało uchronić kontynent przed zalewem arabskim wieków VIII-X.
Tego, co jest jedyną skuteczną bronią w walce z fanatyzmem religijnym.
Wiary.
Chrześcijaństwo stało się bowiem jedynym celem ataku wszelkiej maści demokratów i samozwańczych obrońców praw człowieka.
W imię głoszonej przez nich poprawności politycznej przemilczane są przypadki masowych morderstw chrześcijan dokonywanych w imię Allaha, natomiast w niektórych dzielnicach europejskich miast zakazuje się… posiadania psów, bo te, jako zwierzęta nieczyste, obrażają uczucia religijne przybyszów!
Ba, zakazuje się również bicia w kościelne dzwony, bo to najwyraźniej „melodia piekielna” dla osoby wykształconej na Koranie.
W wymiarze mikro dochodzi do tego, że podarcie Biblii uznawane jest za wyraz artystycznej ekspresji, co nie jest penalizowane, ale za podarcie Koranu trafić można do więzienia!
W Szwecji, by nie drażnić islamskich uczniów, schowano flagę państwową w pewnej szkole.

Tak oto został przygotowany teren dla przyszłych terrorystów.
Po prostu maksymalnie go oczyszczono.

12105799_972517486128419_6519718887886103050_nDzisiaj propagowana jest na portalach społecznościowych akcja zmieniania zdjęcia profilowego tak, aby zawierała barwy francuskie.
Po to, aby terroryści mogli zobaczyć, jak celnie ugodzili Europę?
A może to tylko akcja pozorowana, mająca wytworzyć iluzję, że cokolwiek robimy?
Bo tak naprawdę „nasze” rządy nie potrafią nic innego zrobić?

Tymczasem izraelska dziennikarka, Dana Rothschild, otwarcie mówi to, co większość z nas myśli:

Europa, i świat, własnymi rękoma sprowadzili sobie do własnej kuchni ten terror. Zamykano oczy od lat. Wszystkie metody Izraela próbującego się bronić przed tym terrorem i zwalczać go, czy to mur ochronny, czy to ciągłe kontrolowanie Arabów, przejścia graniczne, ubezpieczenia lotnisk, odpowiedzi na ataki terrorystyczne, czy nawet próby wprowadzania nowych praw chroniących obywateli i państwo, spotykały się z niesamowitym oburzeniem i potępieniem ze strony Europy i świata. Wyobrażacie sobie, jakby zareagował świat, gdyby Izrael nie po pierwszym dniu, ale po pierwszych dwóch tygodniach tych niesamowitych zamachów, zamknął swoje granice, jak to zrobiła Francja? Przecież blokada Gazy, która ma na celu utrudnić przemyt broni i terrorystów, od lat wzbudza potępienie świata i żądania jej zdjęcia się nie kończą. W ostatnich miesiącach niektóre państwa europejskie potępiają Węgry i Chorwację za zamkniecie granic czy budowanie muru ochronnego, a to nic innego, tylko właśnie obrona państwa i obywateli.
Europa chciała być demokratyczna. Nie sprawdzała kogo wpuszcza w swoje granice. Nawet teraz, przy tej niesamowitej fali imigrantów nikt nie sprawdza jak należy. Ilu terrorystów przeszmuglowało się w tej fali ‘uchodźców? Przecież podaje się od długiego czasu informacje, ze tysiące Francuzów, Brytyjczyków, Amerykanów jedzie do Syrii i wstępuje w szeregi ISIS. Od długiego czasu wiadomo całemu światu, ze po otrzymaniu odpowiedniego ‘treningu’ duża cześć z nich wraca do państw swojego pochodzenia i zaczyna organizować tam grupy terrorystyczne. Nie ma wątpliwości, ze izraelski wywiad przekazywał innym państwom odpowiednie informacje, które jak widzimy, były dość lekceważone, bo jak można wytłumaczyć, ze nawet po zamachach w Tuluzie i w Paryżu parę miesięcy temu, wywiad francuski nie miał pojęcia o tej grupie, która wykonała wczorajszy zamach? A może sytuacja wymknęła się spod kontroli, bo państwa po prostu nie chciały dotychczas skutecznie przeciwdziałać terrorowi?(…)
Francja i świat są dzisiaj w szoku, a mnie trudno znaleźć współczucie dla nich. Dla ofiar i ich rodzin tak, bo ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Im trzeba współczuć. Ale dla Europy, dla rządów państw europejskich? Nie… Dla nich nie mam współczucia… Naprawdę nigdy do końca nie walczyli z terrorem. Nigdy nie zadbały te rządy naprawdę o bezpieczeństwo dla swoich obywateli… Zaczynamy nowy okres w historii… I jeśli Europa i świat nie zmienią radykalnie swojego podejścia do terroru, obudzimy się w zupełnie innym świecie: w świecie bez wartości moralnych i wolności, o jakie ten świat walczył przez stulecia… W świecie dyktatury i usankcjonowanego mordu na każdym, który myśli inaczej…

http://izrael.org.il/opinie/4755-dana-rothschild-paryz-widziany-z-jerozolimy.html

794155_sierakowski_FOTORZEPA_63_34Tymczasem rodzime lewactwo uważa inaczej.

Nie minęło nawet pół dnia, a nasze obawy sprawdziły się w dwójnasób. Nowy polski rząd w osobie ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego natychmiast wykorzystał zamach w Paryżu do wypowiedzenia wspólnej decyzji UE na temat rozmieszczenia uchodźców. Uchodźcy, którzy uciekli przed mordercami z Państwa Islamskiego – mocodawcami paryskich zamachowców – stają się ponownie ofiarami ich i autorów polityki strachu ze skrajnej prawicy. Przyszły minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski włączył się do fali nienawiści, mówiąc w RMF FM: „Oszalałe lewactwo tłumaczy nam, że to my jesteśmy winni, że Zachód jest winny…”. Paweł Kukiz, przywódca trzeciej siły politycznej w Sejmie, poszedł jeszcze dalej: „Zastanawiam się, kto jest większym zbrodniarzem – ta dzicz, czy polityczne liberalne lewactwo, które tę dzicz sprowadziło”.
Ministrowi Spraw Zagranicznych i innym politykom przydatna może się okazać informacja, że przekonania, które nazywają „liberalnym lewactwem”, są na Zachodzie poglądami większości partii rządzących i opozycyjnych, z wyłączeniem skrajnej prawicy i marginesów.

Tym „liberalnym lewactwem” od uchodźców, które sprowadza tę „dzicz” do Europy, jest między innymi kanclerz Niemiec Angela Merkel.
http://m.krytykapolityczna.pl/artykuly/francja/20151114/sierakowski-zamachy-paryz-uchodzcy

angelamerkelWg Sławomira Sierakowskiego skoro Angela Merkel coś zrobiła, to nie ma dyskusji.
Cóż, skrajna lewica tak już ma, że zawsze musi mieć swojego guru.
Jak nie Lenina, to Merkel.
Przypomnijmy więc raz jeszcze słowa izraelskiej dziennikarki:

Nie ma wątpliwości, że izraelski wywiad przekazywał innym państwom odpowiednie informacje, które jak widzimy, były dość lekceważone, bo jak można wytłumaczyć, ze nawet po zamachach w Tuluzie i w Paryżu parę miesięcy temu, wywiad francuski nie miał pojęcia o tej grupie, która wykonała wczorajszy zamach? A może sytuacja wymknęła się spod kontroli, bo państwa po prostu nie chciały dotychczas skutecznie przeciwdziałać terrorowi?

Lewicowa poprawność polityczna okazała się po prostu bezradna w konfrontacji z prawdziwym wrogiem.
Polskie wybory z 25 października są więc tylko zajawką tego, co czeka „polityczną” Europę.

14.11 2015