W Izraelu po atakach Hamasu mamy wzmożenie obronne całej żydowskiej ludności. To trochę inaczej niż na Ukrainie, z której nadal uciekają młodzi ludzie przed wcieleniem ich do armii. Niektórzy stanowisko Izraelczyków traktują ją jako patriotyczną postawę Żydów. Wielu publicystów wręcz pieje z zachwytu nad tym. To rodzi pytanie jak daleko świat pozwoli sobie na akceptację metod walki Izraela z islamskimi terrorystami (USA twierdzą, że metody Hamasu są bardziej okrutne i także przemyślane niż wcześniej ISIS)? Rzekomo do obrony Izraela garną się nawet weterani złej sławy organizacji Lechi (tak się tę nazwę pisze!!!), której przeszłość obciążają przynajmniej trzy sprawy. Pierwsza – to terrorystyczne ataki na przedstawicieli brytyjskiej administracji i ich mordowanie w Palestynie, np. lorda Moyne. Druga – to próby nawiązania kontaktu z III Rzeszą w celu walki z Brytyjczykami na Bliskim Wschodzie, w zamian za zgodę Niemców na utworzenie żydowskiego państwa w Palestynie i transport europejskich Żydów tamże. Niemcy tę propozycję Lechi, ujmując rzecz skrótowo, olali, bo mieli gotowych do współpracy na tamtym terenie ważnych islamistów, w tym wielkiego muftiego Jerozolimy. Trzecia sprawa, która obciąża Lechi to zamordowanie ochotniczego szwedzkiego negocjatora w konflikcie arabsko – żydowskim, księcia Folke Bernadotte. Bernadotte pod koniec II wojny światowej uratował w ramach akcji „Białe Autobusy” m. in. setki Żydów. Bernadotte’a zabił w Jerozolimie członek Lechi. Zachwycając się nad postawą patriotyczną Żydów nie można przy tym wybielać organizacji, której działania i której członkowie stosowali podobne, co i dziś Hamas, metody.
Oczywistym jest też fakt, że wśród Palestyńczyków jest wielu popierających Hamas i Hezbollah. I jak ich wyodrębnić? Izrael uznał, że tego nie da się zrobić i po ataku Hamasu, niemal w idealną 50. rocznicę napaści syryjsko-egipskiej na Izrael w 1973 r., postanowił się Palestyńczyków pozbyć. Stosuje podwójną taktykę. Jednych pozbywa się, zmuszając ich do opuszczenia ich miejsc zamieszkania, a tych którzy pozostaną postanowił zdaniem niektórych dziennikarzy i komentatorów sceny politycznej, po prostu … unicestwić. To ma znamiona ludobójstwa, czego niewiele osób chce przyznać.
Wielu uznawanych za znaczących żydowskich intelektualistów np. Yuval Noah Harari obciąża przy tym odpowiedzialnością za atak Hamasu na Izrael przywódcę tego państwa Netanjahu. Zarzuca mu, że tumanił Izraelczyków, iż są całkowicie bezpiecznie wobec palestyńskiego ataku, bo Izrael ma przewagę militarną na Palestyńczykami. Jednocześnie też nie podjął z nimi żadnych konstruktywnych rozmów, by zawrzeć pokój. Tak jakby to było możliwe.
Harari porównuje też, ze względu na okrucieństwo napastników, atak Hamasu – nie tyle do wojny z 1973 r., ale Holocaustu i pogromów żydowskich na terenie Związku Sowieckiego (sic!). Problem w tym, że po ataku Hamasu, w wyniku niechybnej eskalacji działań armii izraelskiej – potencjalna operacja lądowa poprzedzona intensywnym ostrzałem i bombardowaniami terenów miejskich strefy Gazy (już w tej chwili zginęło kilka tysięcy Palestyńczyków w wyniku izraelskich nalotów, Izrael zmusił też Palestyńczyków do ewakuacji kilkudziesięciu szpitali), stosowanych sposobów walki z islamskimi terrorystami, nastąpi zaostrzenie ich akcji terrorystycznych, które mogą nawet przyjąć formę powszechnego powstania czyli intifady. Wobec nieprzejednanej postawy Izraela i jego władz, ten scenariusz jest jak najbardziej możliwy. Zapowiedzi izraelskich wojskowych, którzy mają obecnie więcej do powiedzenia, niż cywile, w tym coś na kształt rządu zgody narodowej o dość daleko idących uprawnieniach, raczej przemawiają za kontynuowaniem nieograniczonej wojny, niż dążeniem do pokoju. Zresztą od dłuższego czasu Izrael każdy atak na siebie traktuje jako okazję do odwetu.
Dowodem na odwetowy charakter działań Izraela jest zablokowanie przez niego dostaw żywności w ramach tzw. Tymczasowego Światowego Programu Żywnościowego. To stało się pretekstem do oświadczenia chińskiego ministra spraw zagranicznych, w którym domagał się zaprzestania przez Izrael stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Jakże fałszywie brzmią te słowa w kontekście permanentnego łamania przez chińskich komunistów praw człowieka i eksterminacji przeciwników. Ale to rzecz normalna w światowej geopolityce.
Tak jak rzeczą normalną jest bombardowanie przez lotnictwo izraelskie lotnisk w Syrii, bo Izrael ma świadomość, że bez wparcia militarnego, finansowego i politycznego, Hamas ani nie przygotowałby ataku na Izrael, ani też by się na niego nie zdecydował. Wsparcia Hamasowi, w praktyce islamskim terrorystom udzielają też islamiści w miastach Europy, w tym w Polsce. Oczywiście są też demonstracje proizraelskie,. Ale poza tym większymi w Polsce, świat stoi raczej po stronie Palestyńczyków. Nawet papież Franciszek nie zauważył, że sprawcą całego konfliktu jest terrorystyczny atak Hamasu.
Na razie też wojna terrorystów islamskich z Izraelem niespecjalnie wpłynęła na sytuację w Polsce. Można było się spodziewać, że zdecydowane działania PiS- w celu ewakuacji obywateli polskich z Izraela, a nawet pomoc udzielana w tych akcjach innym państwom (Litwa, Szwecja) pomogę wygrać PiS-owi wybory. Okazuje się, że nie.
Nie da się jednak – przedstawiając sytuację w Izraelu po ataku Hamasu z tego przejść – nie zauważyć reakcji świata na nią. To nie jest wewnętrzna sprawa Izraela, choćby z tego względu, że Hamas i inne islamskie terrorystyczne organizacje, korzystają z pomocy militarnej i ekonomicznej państw uznawanych powszechnie za mniej lub bardziej terrorystyczne: Iran, Północna Korea, Rosja czy nawet Syria i Chiny.
Oczywiście wiele z nich zapiera się rekami i nogami, że ten konflikt i obecna jego eskalacja, nie jest przez nich wywołany i podnosi, że trzeba go zakończyć, bo destabilizuje to chwiejną równowagę na świecie. Ale znamienny jest też głos przywódcy chorwackiego, który po atakach izraelskich na cywilów w Strefie Gazy zapowiedział, że w Chorwacji nie ma miejsca na izraelskie flagi. Bo choć Izrael posiada prawo do obrony, to jednak nie do zemsty i masakry cywilnej ludności Palestyny.
W tej sytuacji trzeba też mieć na uwadze ogromną liczbę członków islamskich terrorystycznych organizacji rozsianych po całym świecie destabilizujących życie publiczne w krajach, w których się znajdują; Francja, Szwecja, Niemcy i w otwarty sposób wspierających Hamas czy Hezbollach.
Kolejna sprawa to reakcja na obecny atak Hamasu i reakcję na niego w Polsce ze strony środowisk żydowskich i ich zwolenników oraz dychotomicznie palestyńsko/arabskich i ich polskich zwolenników. Demonstracje w Warszawie i Krakowie dowodzą, że i Polska nie jest nazbyt daleko oddalona od miejsca bezpośredniego konfliktu arabsko/palestyńsko/islamskiego z Izraelem.
Zostaw komentarz