O tzw. sieci szpitali słyszymy wielokrotnie, ale chyba nikt nie rozumie czego dotyczy, jakie zmiany nam przyniesie i jakie będą konsekwencje wprowadzenia sieci z życie. A będą ogromne…..

Obecnie szpital otrzymuje kontrakt w określonej wysokości wynoszący X punktów, wycena każdego punktu może być zmienna / w zależności od tego, jaka umowę podpisał szpital/, ale oscyluje w granicach 51 zł/1 punkt. Każdy pacjent wypisywany ze szpitala musi być przyporządkowany do tzw. JGP/Jednorodna Grupa Pacjentów/, czyli jego rozpoznanie choroby oraz procedury, który zostały wykonane np. HOLTER RR, profile hormonalne dobowe, badania biochemiczne – konkretna JGP miała konkretna liczbę punktów, czyli konkretną wycenę. Sprawiało to wiele trudności, gdyż pacjent nie mieszczący się w sztywnych rozpoznaniach JGP lub u którego trzeba było wykonać badania spoza jego JGP – kosztował więcej,niż jego JGP dawało szpitalowi przychodu – jak się to pomnoży przez liczbę chorych oraz budżet szpitala i tak niewystarczający na leczenie wszystkich potrzebujących, to rozkręcała się spirala nadwykonań. I odwrotnie – nawet, jeśli pacjent pewnych badań nie potrzebował, to trzeba było je bezsensownie zrobić :-O bo do kwalifikacji do jego JGP były przez NFZ wymagane. To zapewne wielu pacjentom tłumaczy często niezrozumiałe postępowanie diagnostyczne na wielu oddziałach lub „dziwne” karty wypisowe.

Karta wypisowa, która kiedyś zawierała wszystkie informacje o chorym, wszystkie rozpoznania od aktualnego, współistniejących, z wywiadu itd. – teraz stała się jedynie kartą statystyczna dla urzędników z NFZ. Ja od momentu wprowadzenia JGP karty wypisowe czytam „od tyłu” to znaczy zbieram wywiad od pacjenta, przeglądam wyniki i sama ustalam wstępne rozpoznanie, a potem dopiero patrze na rozpoznania z karty. Kompletna urzędnicza paranoja, która nikomu z NFZ i MZ nie przeszkadza przez wiele lat, mimo naszych protestów …. Ale wróćmy do sieci.

Podsumowując powyższe wywody – nie ma pacjenta >> nie ma JGP >> nie ma punktów za jego pobyt/procedury >> nie ma pieniędzy z NFZ >> szpital nie ma przychodów.

W radziwiłłowskiej „reformie” ma być inaczej: szpitale podzielono na 7 grup,muszą mieć co najmniej 2 lata kontraktu z NFZ i określone przez MZ oddziały, na sieć będzie przeznaczone z NFZ aż 91% środków na lecznictwo zamknięte, finansowanie będzie nie jak dotąd za procedury/JGP, ale szpitale dostaną całość kwoty kontraktu opartą na 2015 roku z nadwykonaniami. Jeśli szpital nie ma określonych przez MZ oddziałów – „wypada” z sieci. Wtedy może walczyć w drodze konkursu o pozostałe …. 9% środków z NFZ. 9% na całą Polskę ……A co to oznacza? że nowo budowane szpitale, nowoczesne i komfortowe dla pacjentów-nie dostaną kontraktu. Że część oddziałów szpitalnych zniknie ze szpitali, a pacjenci oczekujący w kolejkach do świadczeń na tych oddziałach np. do operacji zostanie przeniesiona do tego szpitala, który kontrakt ma – jaka będzie teraz kolejka do tego szpitala? wiadomo ….Że większość szpitali niepublicznych, w których w systemie jednodniowym byliśmy operowani np. zaćmy, operacje ortopedyczne, artroskopie – zniknie.
A przede wszystkim – ryczałtowe finansowanie szpitali odwróci dotychczasowy system, pacjent stanie się nie przychodem – a kosztem. Ponieważ w systemie pieniędzy więcej nie będzie, a szpitale nie będą mogły liczyć na dodatkowe pieniądze w postaci zapłaconych przez NFZ nadwykonań – im mniej pacjentów tym lepiej, im tańszy pacjent tym lepiej. Pacjent stanie się dla szpitala zbędny, a poważniejsza choroba i dłuższe leczenie stanie się dla finansów szpitala katastrofą. Zacznie się selekcja chorych. Tak było w czasach komuny i do tego właśnie wracamy.

Do szpitali zostaną przeniesione Nocne i Świąteczne Opieki Lekarskie – jeśli w mieście było ich kilka, to teraz będzie …. jedna i kolejki dłuższe, tym bardziej, że NiŚPM ma odciążyć istniejące w szpitalu SOR-y.

Do szpitali zostanie przeniesiona część Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej, szacuje się,że ok. 40% środków będących teraz w AOS w poradniach specjalistycznych zostanie zabrana i przekazana szpitalom. Drugim elementem tej układanki będą zmienione POZ-y, które mają mieć tzw. budżety powierzone/oddzielone od stawki kapitacyjnej/ i robić pacjentom badania na swoim poziomie oraz płacić za skierowania do AOS, chodzi o drastyczne zmniejszenie kolejek do AOS poprzez zostawienie pacjentów u lekarza rodzinnego. A w jakiej wysokości będą to budżety? – tego Minister nie zdradza. W obecnym AOS zostanie jedynie 40% dotychczasowych środków, będę więc musiała robić selekcję swoich chorych i przekazywać tych, których mogę do lekarza POZ. Poradnie przyszpitalne również będą finansowane ryczałtowo, więc chory wymagający kosztownych badań będzie utrapieniem …..

Zapewne część lekarzy/pielęgniarek z likwidowanych oddziałów i poradni trafi do kołchozów szpitalno-poradnianych i tym samym zwiększy się liczba personelu w konkretnym szpitalu. Uważam,że lekarze będą powoli zmuszani do pracy równocześnie na oddziale, w poradni, NiŚPL, SOR itd. jednym lekarzem Minister „zabezpieczy” kilka newralgicznych oddziałów. Sam Minister tego nie kryje, w jednej z wypowiedzi stwierdził,że do poradni leczenia bólu może przecież schodzić internista. Pewnie ,że może – ale czy pacjent otrzyma taką samą pomoc, jakiej by udzielił anestezjolog? czy pacjent będzie miał swojego lekarza, który go zna i prowadzi, czy też za każdym razem trafi na innego, który akurat nie ma zajęć na szpitalnym oddziale? zapewne bedą też stali lekarze w poradni, ale obawiam się,że dyrekcje i tak dołożą im obowiązki w szpitalu – bo jest nas za mało……

Widzimy bardzo wiele zagrożeń w planowanym, nowym systemie. On nic nie rozwiązuje, a tworzy nowe problemy.

System potrzebuję głębokiej, ponad politycznej reformy i planu zmian na wiele lat, poza bieżącymi walkami politycznymi – to się nie zmienia. System potrzebuje większej ilości pieniędzy i sprawiedliwego płacenia za leczenie, bez grup uprzywilejowanych – to się nie zmienia. System potrzebuje większej liczby lekarzy / jest nas najmniej :-O :-O w Europie!!!/ i pielęgniarek – to się nie zmienia, najwyżej lekarze zmienią pracę i dołoży się im obowiązków.

Jest jeszcze jeden ciekawy element w tej ministerialnej, sprytnej łamigłówce – Minister określi finansowanie szpitali/poradni, jeśli będzie niewystarczające na zabezpieczenie potrzeb pacjentów, to za nie zapłacą …… samorządy :-O Została zmieniona ustawa o działalności leczniczej i odpowiedzialność za świadczenia zdrowotne został podzielona również za lokalne władze samorządowe. Skąd mają brać na to środki? Minister nie powiedział. Nie powiedział też, że tym samym powoli wróci rejonizacja, bo samorządy będą broniły się, by płacić za leczenie chorych spoza ich terenu……

Projekt Ministra krytykują wszyscy, nie ma żadnego odzewu. Cieszy fakt, że Minister pod wpływem krytyki zmienił projekt pierwotny, bo np. zniknęłyby szpitale w Mysłowicach i Jaworznie….

Odnoszę wrażenie, że dopóki nie zaczniemy pytać polityków o reformy w ochronie zdrowia, wymuszać na nich zmiany, rozliczać ich z tego i zaakceptować fakt, że odsuwanie prawdziwej reformy na niejasną przyszłość, wprowadzanie pseudozmian – skończy się katastrofą. Ta katastrofa będzie rozpisana na cierpienia nasze i naszych bliskich, jednostkowa, często cicha i tragiczna. Pogłębi się patologia w systemie i da żer wszystkim nieuczciwym.

Słyszymy o rządowych i parlamentarnych planach – nic nas to nie obchodzi. Zaczyna obchodzić dopiero wtedy, kiedy nas bezpośrednio dotyka, kiedy rozbijamy się o system, bezduszność urzędniczych ograniczeń, brak pieniędzy na leczenie, wykończony nadmiarem pracy i często niedbały personel.
Tylko wtedy nie ma już czasu na refleksję, nic nie zmienimy, na nic nie mamy wpływu. Pozostajemy MY i zimny, nieludzki SYSTEM – z nim nigdy nie wygramy.

Czytaj więcej.

Fot. P. Tracz / KPRM