Po ukazaniu się zwiastuna filmowego o kard. Stefanie Wyszyńskim w reżyserii Tadeusza Syka, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Malborku ks.Robert Branicki ogłosił zapisy dla chętnych na wyjazd 28.09.2021r do Tczewa, bo tam był wyświetlany w kinie ”Helios”

Przed wyjazdem prawie wszyscy uczestnicy wzięli udział we mszy świętej. Po niej udaliśmy się do czekającego na nas autokaru. Podczas jazdy każdy otrzymał bilety upoważniające do wejścia na salę.

Film pokazuje okres życia przyszłego prymasa Polski, jako porucznika kapelana oddziału na terenie Puszczy Kampinoskiej o pseudonimie „Radwan III” oraz sprawującego posługę duchową w powstańczym szpitalu.

Obok Wyszyńskiego ukazana jest postać Matki Róży Czackiej, (polskiej zakonnicy filantropki, pionierki polskiej tyfologii – zbiór wiadomości z wielu dziedzin, jak  które mogą być przydatne niewidomym lub osobom mającym do czynienia z niewidomymi – nazywanej niewidomą matką niewidomych, założycielki i prezesa Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, pierwszej przełożonej generalnej i założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża oraz błogosławionego Kościoła katolickiego) i ich wzajemne relacje.

Na tle działań bojowych, przez cały film ks. por Wyszyński, toczy wewnętrzną walkę między zemstą a przebaczeniem w stosunku do niemieckich okupantów, zwłaszcza w sytuacji, gdy cudem ocalały z przypadkowej egzekucji widzi pomordowanych przez nich niewinnych ludzi.

Na wyróżnienie zasługuje kunszt aktorski zarówno Ksawerego Szlenkiera grającego Stefana Wyszyńskiego jak i Małgorzaty Kożuchowskiej wcielającej się w postać niewidomej Matki Elżbiety Róży Czackiej.

Duże wrażenie zrobiły na mnie sceny z umierającym partyzantem wzywającym księdza, oraz z rannym żołnierzem niemieckim, który niczego złego nie widział w zabijaniu Polaków, w jego mniemaniu będącymi podludźmi.

Mimo, iż film jest dobrze zrobiony i świetnie się go ogląda, to jednak nie ustrzegł się kilku błędów. Przede wszystkim już w pierwszych scenach rzucają się w oczy nieskazitelnie czyste mundury wyglądające tak jakby je przed chwilą przywieziono z salonu mody.

Raziło mnie również kilka scen m.in. gdy przedstawiany jest Wyszyński oddziałowi, to oprócz pseudonimu podano również Jego nazwisko, a z tego, co wiem dla bezpieczeństwa w oddziałach partyzanckich funkcjonowały pseudonimy. Również palenie ogniska nocą w lesie i śpiewanie, gdy wokół pełno było jednostek niemieckich irytowało. Kolejną nietrafioną według mnie sceną było oddanie salwy honorowej na grobem zabitego partyzanta w sytuacji, gdy zawsze brakowało amunicji, a odgłos salwy dekonspirował partyzantów.

Mimo tych niedociągnięć film robi duże wrażenie i ogląda się dobrze. Mamy możliwość poznania nieznanych losów wojennych przyszłego prymasa Stefana Wyszyńskiego. Mam nadzieję, iż w przyszłości powstanie cały fabularny film poświęcony biografii prymasa, bo to postać w Kościele katolickim wybitna.

Wielkie podziękowanie dla proboszcza ks. Roberta Branickiego za pracę włożoną w zorganizowanie wyjazdu.

Warto obejrzeć ten film, dlatego polecam go wszystkim.

Foto: Zdzisław Borodziuk