19 maja pisałem o Polskim Ładzie tak:

„(N)ie ma żadnej gwarancji, że rządzącym uda się przeprowadzić pomyślnie wszystkie zmiany przez parlament do 30 listopada 2021 r., o ile oczywiście mają one wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Czasu wbrew pozorom nie jest tak wiele, jeśli uwzględnimy wakacje sejmowe i prawdopodobną miesięczną „obstrukcję” Senatu, co łącznie daje już dwa miesiące z pozostałych sześciu. Ponadto nie ma żadnej gwarancji, że wszyscy posłowie Zjednoczonej Prawicy, w tym najbardziej prorynkowego Porozumienia, poprą zaprezentowane zmiany i nie ulegną presji ze strony różnych grup interesu. Przypomnę tylko, że właśnie z tych powodów upadła propozycja zniesienia tzw. 30-krotności.”

Jest 30 września. Zmiany podatkowe w Polskim Ładzie zostały spektakularnie zaorane, a wczorajsza wrzutka stanowi ostatni gwóźdź do trumny reformy. Łatwo przyszło, łatwo poszło. #wtymkraju jak widać nie ma szans wygrać z grupami interesu (biznes, media), które przekonały Polaków, że 10% najbogatszych, tracących na zmianach to „większość Polaków”.

Co więcej, jak słusznie zauważył Michał Możdżeń, w efekcie wprowadzonych zmian skłonność do optymalizacji podatkowej w postaci przechodzenia na jdg osób zarabiających kilkaset tysięcy złotych rocznie wzrośnie, bo nawet jeśli zapłacą 3% składki zdrowotnej (zamiast pierwotnie planowanych 9%) i będzie to więcej niż dotychczasowy ryczałt, ale w przeciwieństwie do status quo ante ani osoby na umowie o pracę, ani te na jdg nie będą mogły tej składki odliczyć od podatku. A to oznacza, że realna korzyść przejścia z umowy o pracę na jdg wzrośnie – bo etatowcy stracą 7,75%, które do tej pory mogli odliczyć, a jdg tylko różnicę między 3% a ryczałtem.

Skutek jest taki, że w wyniku pressji lobbystów w ramach Polskiego Ładu dostaniemy bardziej skomplikowany system podatkowy, który uderzy w samorządy, NGO, nie zmniejszy problemu regresji (symbolicznie – informatyk będzie płacić relatywnie niższe podatki niż sprzątaczka), zwiększy zachęty do optymalizacji podatkowo-składkowej, a dodatkowo uszczupli dochody budżetu państwa.

Z tego miejsca chciałbym bardzo podziękować tym wszystkim Lewiatanom, FORom, TEPom, etc. Polska może na Was liczyć.

Autor: dr Marcin Kędzierski
Główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Stały autor portalu opinii Klubu Jagiellońskiego oraz stały współpracownik czasopisma idei „Pressje”. Adiunkt w Katedrze Studiów Europejskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Były prezes Klubu Jagielońskiego oraz dyrektor Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Prywatnie mąż i ojciec czwórki dzieci, radny sołecki i działacz wiejski.