Kampania poznańska to przede wszystkim kampania na jedynkę. I niestety w tą jedynkę jak ślepcy idą wszyscy (część kandydatów z jedynką na czele, część aktywistów, dziennikarze – to najbardziej bolesne a nawet częściowo centrala) przecież nigdzie nie jest napisane, że to jedynka będzie wybrańcem. I na dodatek oprócz bycia statystyczną wypadkową jedynka nie wnosi nic nowego do gry kampanijnej. Nie ma znaczenia co powie lub nie. Jest jedynką – mówi Oskar Szyba w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl. – Działanie takie to śmiertelne zagrożenia dla całej organizacji. Efekt będzie taki, że faktycznie wejdą jedynki i będzie po wszystkim. Zbyt mała siła przebicia skończy się systematyczną utratą sił i zaufania społecznego. Nie będzie to ani pierwsza ani wyjątkowa organizacja pod tym względem – podkreśla kandydat na posła z KWW Kukiz’15 w rozmowie z Lisem.

Lis: Wszyscy zaczynają od „Dlaczego Kukiz?”, a ja zacznę „Czy i dlaczego musiał być
Kukiz?”
 

Oskar Szyba: Odpowiedź na to pytanie będzie kompletne z pytaniem nr 7 dla tego tam umieściłem odpowiedź

Lis: Jak Ruch Kukiza widoczny jest „na landach” tzn w Murowanej Goślinie i okolicach, gdzie jak wiem mieszkasz?
OS: Jak na razie nie jest widoczny. Oprócz jednego szaleńca z przyczepą. Do tej pory skupiłem swoją uwage na działaniach w głąb regionu pilskiego niemalże całkowicie porzucając teren Murowanej Gośliny. Jest to okolica na tyle blisko Poznania, że w moim przekonaniu coś tu się musiało dziać.

Niestety rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Na dodatek zbyt długie promowanie kwestii referendum przełożyło się na opóźnienia w prowadzeniu kampanii wyborczej. I to juz nawet bez znaczenia mojej czy nie. Na dzien dzisiejszy trwają gorączkowe działania od tzw zaplecza. Przygotowywanie plaktów, prace graficzne, wypatrywanie miejsc i szukanie dróg. Wszystkie działania zaczynają się powoli składać w całość.
Dwie najtrudniejsze kwestie to:
– Absolutny brak wiary w możliwość zmian – Pierwsze pytanie jakie otrzymuję to „Czy Ty myślisz, że coś zmienisz?” W tym punkcie odpowiadam z całą wiarą jaką posiadam. – Jestem głęboko przekonany, że zmiany sa możliwe i nie spocznę w dążeniu do nich. Z doświadczenia aktywisty wiem, że zmiany można wywołać wieloma środkami. Czasem zupełnie niepozorny gest. Jak na przykład zaznaczenie takiego a nie innego kandydata na liście może mieć wpływ na zmiany w historii. Stanowisko w stylu – „Nie poprę Cię bo nie wierzę, że coś może się zmienić” to właśnie klucz do klęski. To pokazuje jak wielką złą pracę wykonali PO-PiSy. Nie wolno tracić wiary. Bez wiary jesteśmy jak bezwolne stado na rzeź.
– I druga kwestia – Zastany system. Ludzie nauczyli się w tym systemie żyć. Kukiz jest odbierany jako anarchista. Mają wyrobiony stereotyp. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że nie ma czego się bać. Ludzie od Kukiza to nie fanatycy od Korwnia czy tzw profesjonaliści od Petru. Mamy świadomość, że kraj musi mieć ciągłość. Nie będzie krwawego przewrotu ani rewolucji ani wojny wewnętrznej. Czekają nas lata ciężkiej pracy w ciszy nad literkami. Mozolnie składając paragraf po paragrafie nowej rzeczywistości.

Dopiszę jeszcze, że nie jestem tu sam. Jest nas mało i jesteśmy traktowani jak zło ale nie poddamy się. Już w tej chwili mamy zgłoszonych chętnych do Komisji Wyborczych. Czekamy na plakaty i ruszamy w miasto. Zaznaczam też, że nie ograniczymy się do granic Murowanej Gośliny. Musimy dotrzeć do jak największej ilości osób, żeby otrzymać ten procent, który umożliwi wejście do sejmu.

Lis:  Kampania w Poznaniu i Murowanej czym się różnią?

OS: Zasadnicza różnica to podejście samych kandydatów i mechanizmów zbyt głęboko wrytych w świadomość.
– Kampania poznańska to przede wszystkim kampania na jedynkę. I niestety w tą jedynkę jak ślepcy idą wszyscy (część kandydatów z jedynką na czele, część aktywistów, dziennikarze -to najbardziej bolesne a nawet częściowo centrala) przecież nigdzie nie jest napisane, że to jedynka będzie wybrańcem. I na dodatek oprócz bycia statystyczną wypadkową jedynka nie wnosi nic nowego do gry kampanijnej. Nie ma znaczenia co powie lub nie. Jest jedynką. Działanie takie to śmiertelne zagrożenia dla całej organizacji. Efekt będzie taki, że faktycznie wejdą jedynki i będzie po wszystkim. Zbyt mała siła przebicia skończy się systematyczną utratą sił i zaufania społecznego. Nie będzie to ani pierwsza ani wyjątkowa organizacja pod tym względem.

– Druga cecha kampanii poznańskiej to obiecanki cacanki i wyszukiwanie niszowych problemów i niszowych elektoratów. Nie ma takiej możliwości, żeby dać wszystkim i rozwiązać pojedyncze problemy. Kukiz podał hasło do zmian globalnych. Jeśli zaczniemy się rozdrabniać na rozdawanie przywilejów partykularnych np wyznawcom sera, drogowcom, taksówkarzom, i czy innym -om uzyskamy efekt zadowolenia procentowej grupy i nic więcej. Niszowy elektorat zapewnia niszową ilość glosów i zniechęca resztę wyborców. To recepta na klęskę.
Moja kampania to próba wprowadzenie w życie idei JOW. Poseł jako wysłannik wyborców. Nie trzeba zmian w prawie żeby być człowiekiem i spełniać swoją rolę z honorem i pasją.
Pamiętam też, że naszym głównym zadaniem jest modelować strukturę państwa a nie obiecywać pielęgniarkom, górnikom czy rodzinom po 500. Ludzie mają prawo do decydowania o kraju i to właśnie chcę im dać. Jeśli nie chcą imigrantów to kto dał usprawiedliwienie naszym posłom czy decydentom, żeby ich tu przyjmować. Głos obywateli ma być głosem nadrzędnym.

Moja kampania to również patrzenie o stopień wyżej. Przykład hasła – najważniejsza jest rodzina. Nie znam przykładów krajów gdzie rodziny byłyby dofinansowywane bezpośrednio. Kraj jako struktura, system naczyń połączonych, musi zapenić dwie podstawowe rzeczy.
a) Stałość gospodarczą – pewność funkcjonowania i możliwość mało skomplikowanego zarabiania. (system podatkowy, emerytalny, ubezpieczeniowy, bankowy, prawo budowlane, zdrowie publiczne)
b) Stałość mieszkaniową wynikającą z powyższego.
I gwarantowane że zaczniemy się mnożyć jak króliki.
Do tego potrzebny jest silny samodzielny kraj czyli dokładamy edukację, energetykę i obronność.

Mam to szczęście, że w stosunkowo bezpieczny sposób mogę prowadzić niezależne działanie.
Bezpieczny ponieważ moja klęska nie zmieni sytuacji ogólnej. Natomiast mój sukces zmieni wszystko. Mam o co walczyć.

Lis: Opowiedz o budowie stadionu we Wrocławiu i Twoim w tym udziale. 

OS: We Wrocławiu zdobywałem szlify w zawodzie elektryk-monter. To 4 zmiana zawodu w moim życiu. Po szkołach jestem Technik Mechanik Pojazdów Samochodowych. Przyokazji pozdrawiam moją szkołę z której w obecnych wyborach jest aż dwóch kandydatów na posłów i obaj od Kukiza. Oprócz mnie to Czesław Jopek z 38. Drugi zawód to Kontroler sanepidu. Zawód zamordowany porzez dyrektywę unijną. I nie jest to jedyny kierunek którego dyplom ma obecnie wartość papieru toaletowego. Praktycznym wyuczonym zawodem była logistyka i magazynowanie. A teraz pracuję przy największych budowach w kraju w branży elektrycznej Hale wystawiennicze w Ostródzie czy Dworzec Zachodni w Warszawie. Otwartość umysłu i chęć to klucz do sukcesu. Wracając do Stadionu. Przeżycie jedyne w swoim rodzaju. To tak jakby ktoś uczył się pływać w kałuży i nagle został rozbitkiem Titanica. Skala problemów, ogrom różnych zagadnień i konieczność odnalezienia się wśród kilku tysięcy osób z różnych krajów. W tamtym czasie odpowiedałem sam za siebie ale po tamtym doświadczeniu nie ma takiego przedsięwzięcia które by mnie przestraszyło. Każdy dowolnie skomplikowany problem można rozłożyć na szereg prostych czynności.
Przy tej okazji, pierwsze poważne zetknięcie się z systemem prawa dla przedsiębiorców i prawa podatkowego. Jako kraj osiągnęliśmy czarny pas w stopniu komplikowania życia gospodarczego

Lis: Bywasz dużo za granicą jak stamtąd widzisz sytuację betonową w Polsce.

OS: Faktycznie betonowa. Zastała i archaiczna.
Jeśli chodzi o dostępność dóbr to nie różnimy się aż tak bardzo. Chociaż otwarcie należy powiedzieć, że jesteśmy ofiarami rozdmuchanego kapitalizmu. Kiedy wędruje sie po sieciowych marketach różnic nie widac oprócz jednej – towary przemysłowe są odrobinę tańsze. Zgoda żywność jest droższa. Ale podstawowa różnica z żywnością to ta że u nich jest żywność a u nas jest gówno udające żywność. Sprawa wygląda nieco inaczej kiedy się wchodzi do zwykłych sklepów.
Oakzuje się, że możliwe jest nabycie towarów nie drogich a wyszukanych. Z zakresu rękodzieła czy lokalnych produkcji – nie pamiątkowych. Świadczy to o jednym. Społeczeństwo oparło się globalizacji i obroniło swoje prawa. W krajach zachodnich nie ma problemu żaby zamówić pojedynczy egzemplarz. My jesteśmy skazani na kontenery z Chin. Proszę sprawdzić dla czego nie wszystkie modele samochodów dostępnych w europie są dostępne w Polsce. Albo telefony komórkowe. Ktoś tam uznał, że Polaków można wycyckać dając im ochłapy.
Bardzo widoczne różnice są w kwestii mentalnej. Szacunek do własności – leżące rowery na podwórkach. Brak płotów. Radosne pozdrawianie się na ulicy nawet obcych ludzi. U nas dzień dobry to ordynarne przywitanie. Tam to życzenie dobrego dnia. Coś innego w tonie głosu. Zwyczajem jest pozdrawianie się na korytarzach hotelowych. U nas nadal można dostać po pysku. Otwartość i szacunek dla osób do okoła na zupełnie innym poziomie. No i radość z życia i zaangażowanie w działanie. Pod tymi względami reprezentujemy jeszcze feudalną wieś. Niestety dotyczy to nawet ludzi wykształconych. Oczywiście można mi zarzucić, że podaję opis przez różowe okulary. Naturalne jest, że oni mają też pijaków i przestępców ale średnia wypadkowa jest zupełnie gdzie indziej. Jeden ze znajomych ujął to tak w kontekście różnic. „Każdy kraj ma swoje problemy. Na szczęście my mamy już niektóre za sobą” A szpilę wbił mi w plecy w kontekście demokracji i tolerancji.

IMG_4856Lis:  Czy zaangażowanie w politykę nie przeszkadza w życiu rodzinnym i biznesowym? Powiedz jak Kinga na to reaguje.

OS: To bardzo bolesny punkt. Bycie aktywistą to czarna rozpacz dla rodziny. Kinga wspiera mnie całym sercem ale też często widzę jej minę kiedy znów gdzieś mnie niesie.
To są dni i godziny odbierane moim bliskim. Smutny wzrok syna kiedy tata znów nie ma czasu bo pisze jakiś cholerny artykuł czy pozew sądowy, czy chociażby list do Jego Wysokości Hegemona Burmistrza. To są miesiące odebranej zabawy. Czasem nawet łzy. Kiedy czlowiek uświadamia sobie, że zamiast bawić się z dzieckiem traci czas życia na sprawy kraju. Dla dzieci to zupełnie nie zrozumiałe kwestie. Dziecko widzi tylko tatę, który nie ma czasu. W tym kontekście kiedy słyszę pytanie o moje pobudki i wiarę to mam ochotę doskoczyć do gardła i przegryźć tętnicę własnymi zębami. Moja wiara w lepsze jutro jest jak wiara Mojżesza kiedy rozstępował Morze Czerwone. Nieugięta od lat.
W kwestii biznesowej ostanio jest zmiana. Moje zaangażowanie wymaga pieniędzy (odbieranych również rodzinie czy zubażając rozwój firmy) Żeby zarabiać potrzebny jest czas. Czas który ucieka na działalność społeczną. Zmiana polega na tym, że przestałem się denerwować kiedy współtowarzysze nie widzą autostrady do sukcesu tylko brną ścieżkami na manowce. W ciszy wykorzystuję zdobyte doświadczenia. Co ciekawe moje pomysły działają w praktyce – sprawdziłem to za własne pieniądze i jestem z tego dumny.

Lis:  Ruch Kukiza to już poważna sprawa (nie jak marsze wkurwionych ;)), czy to jest wybór ‚na serio’ poprzedzony głębszymi przemyśleniami? A jeśli to jakimi.

OS: To coś jak naturalna ewolucja. Taka Karma. A na poważnie – społecznikuję od wielu lat. Z tego najczęściej widoczny jest udział w manifestacjach. Pracy z literami i paragrafami nie widać.
Widziałem na swojej drodze wszystkie możliwe i nie możliwe błędy tych którzy chcieli zmian a teraz już ich nie ma. Doszedłem do wniosku, że mam wystarczająco siły, żeby zmierzyć się z problemami na szerszą skalę. Zebrana wiedza i doświadczenie dodatkowo tą wiarę wzmacniają.
Bezcenne jest wsparcie jakie otrzymuję od moich bliskich. Bez świadmości, że stoją za mną nawet bym nie zaczynał. Często spotykam sie z pytaniem czy wiem co robię czy znam się na tym (bagatelizowanie przeciwnika) Odpowiadam jednoznacznie. Wiem co chcę zrobić. Wiem, że czego nie umiem moge się nauczyć. Wiem, że mam siłę żeby to zrealizować.
Lis:  Wszyscy zaczynają od „Dlaczego Kukiz?”, a ja zacznę „Czy i dlaczego musiał być Kukiz?”
AD1

OS: Sposób prowadzenia rządów już dawno odbiegł od demokracji. Jestem z tego rocznika który pierwszy dostał do ręki Konstytucję w 1997 roku na zakończenie szkoły. To dla nas wszyskich był symbol nowej epoki. Zanim tamten dzień dobiegł końca przeczytałem ją całą. Przez lata przeczytałem ją wiele razy. Kilka następnych lat płynęliśmy na fali nowego, na fali zmian.

Cieszyliśmy się, że mamy nowe – pomimo śmiesznych awantur w sejmie. A potem nastała epoka PiS-u. Jak dziś pamiętam okoliczności kiedy złożyłem podpis poparcia dla nowej partii PiS. To jeden z tych momentów o których człowiek chciałby zapomnieć. Odgryzłbym sobie rękę a nie podpisał. Gdybym wtedy połamał im kości wyszedłbym po 5 latach i nadal miał resztę życia. Przychodzi taki moment kiedy człowiek budzi się i uświadamia, że to tak nie miało być.
PO-PiS-y odebrały nam demokrację. Najgorsze jest to że nawet rudno jest wskazać dokładny moment czy dokładnie winnych. Naród stracił czujność. A władza goniąc za własnym ogonem dobrnęła do takiego punktu w historii. Zaściankowe, rachityczne kompleksy i zabobony wygrały nad zdrowym rozsądkiem i wylądowaliśmy w czarnej dupie.
Jestem demokratą, zawsze byłem i zawsze będę. Czas na reset systemu. Głęboko wierzę w możliwość zmian. To jest ta sama wiara, która popchnęła mnie do palikociarzy. Program różnił się w szczegółach ale idea była ta sama. Obalić dyktat partyjny. Niestety na moich oczach nastąpiła degenracja tego organizmu. Teraz jest Kukiz. To jest jedyna Idea (nie organizacja, nie człowiek) której byłem i będę wierny. To musiał być Kukiz bo nikt inny nie oferuje w tej chwili demokracji z takim zaangażowaniem.

Lis:  Masz na razie trzy filary, one nie odpowiadają całości Zmian jakie muszą nastąpić, jakie dodałbyś swoje filarki, te dla Ciebie podstawowe.

Os: Państwo to system naczyń połączonych. Nie można rozważać tego jako pojedynczych filarów. Te trzy obecne nazwijmy je „Oficjalne” sa jakby wyrwane z kontekstu. Nasze państwo czeka szereg zmian. Z Kukizem zmiany mają szansę nastąpic szybko i stosunkowo bez boleśnie. Bez Kukiza czeka nas jeszcze kilkanaście lat kosztownej agonii kraju a potem bolesny remont. Kiedy już będziemy na kolanach bardzo trudno będzie się podźwignąć. Z roku na rok oddajemy coraz bardziej suwerenność. Polska jest coraz słabsza.
Czeka nas połączenie KRUS-u i ZUS-u a potem likwidacje tego organizmu. Czeka nas reforma emerytalna. Nie ma możliwości opierać tego na nieskończonej dzietności. Czekają nas zmiany w gospodarce i energetyce zarówno w kwestiach globalnych jak i lokalnych. Cudów nie ma – węgiel wreszcie się skończy. Wycieńczamy naszą ziemię i zostawiamy coraz słabszą to równiez wymaga zmian. A więc ochrona środowiska. Zdrowie publiczne to totalna katastrofa. Ochrona żywności i naturalnej produkcji.
Kończy się pewna epoka spokoju. Nadchodzą zmiany. Zmiany globalne, których Polska będzie nieodzielną częścią (nie da się wynieść kraju na księżyc). Im szybciej zaczniemy rewitalizować kraj tym łatwiej i prościej będziemy mogli zmierzyć się z niedaleką przyszłością.
Będąc orędownikiem tych zmian mam również świadomość, że to nie są popularne hasła. Mam świadomość tego że propozycja zaciśnięcia pasa jest dla wielu nie do zaakceptowania. Przy czym nie mam na myśli Państwa jako ogółu obywateli. Mam na myśli wyrównanie szans i równość wobec prawa grup uprzywilejowanych.
Nadchodzi koniec państwa opiekuńczego dokładającego bezpośrednio do określonych grup czy jak wielu by chciało rodzin czy biednych.
Państwo musi zacząć myśleć globalnie i na zewnątrz. A do tego jest potrzebne proste funkcjonujące prawo gospodarcze i przyjazny system podatkowy. Mając burdel wewnętrzny (co nam kiedyś rosja wygarnęła) nie ma możłiwości aby ochraniać obywateli na zewnątrz. System patentowej ochrony prawnej praktycznie nie istnieje a pieje się dookoła o innowacyjności. Podpisaliśmy traktaty oddające władzę nad naszymi obywatelami administracjom innych krajów. Umowa policyjna wcale nie jest tak do końca dobra. Mamy Acta i TIIP. Władza ma poważne zaległości w ustawodastwie. A zajmuje się pierdołami jak zmiana loga sejmu.

Lis:  Jeśli dostaniesz się do żłoba – co wtedy? A jeśli się nie dostaniesz? A jeśli później RK będzie działał i się organizował…..????
OS: Jeśli się dostanę to z punktu widzenia osobistego nic się nie zmieni. Zdążyłem już dawno temu zapisać się na kartach historii i już nie muszę. Finansowo nie miałem i żyłem teraz mam i tez żyję i nadal jestem tym samym człowiekiem. Mam w sobie spokój czlowieka który już nie musi udowadniać ile jest wart. Zostanie posłem jest dla mnie narzędziem do bardziej efektywnego działania a nie celem.
Jeśli się nie dostanę – żyje się dalej i dalej będę używał pióra i megafonu.
Dalszy udział w strukturach RK – oczywiście tak. Ale nie według dotychczasowych metod. Jeśli mamy stanowić znaczącą siłę konieczne są zmainy w metodach pracy. To będzie ciekawy czas. Zawsze po wyborach jest spadek a życie weryfikuje kto zostaje a kto odchodzi. Nie mam najmniejszych złudzeń, że część z nas dość szybko odpadnie. W setkach mógłbym wymienić organizacje powstałe po Palikocie. Nie przetrwały próby czasu. Wiara w tych ludziach była za słaba. Zostały tylko niedobitki pochowane za klawiszami. A część rzetelnych działaczy została przez młokosów (z krótkim stażem aktywności) okrzyknięta zdrajcami. Historia jest przewrotna.

IMG_5004Lis:  Dużo mówisz o profesjonalizmie. Jaki on powinien być i w czym powinien się objawić. Teraz i później. I jak to zrobić

Mniej gadać, więcej działać. Po trzech godzinach debaty nad problemem którego wykonanie zajmuje 15 minut problem nadal nie jest rozwiązany.
Mniej mówić, więcej czytać. Nie mówić o szukaniu tylko szukać.
Lista trudności to nie argumenty do zaniechania tylko spis etapów do pokonania.
1. Określenie celów
2. Określenie zasobów i możliwości własnych
3. Określenie listy trudności

  1. Określenie zadań do wykonania
  2. Realizacja

Zamknąć się. Zanim ktokolwiek otworzy usta niech się zastanowi co i po co chce powiedzieć. Do kogo i z jakim skutkiem. 95% naszych rozmów to jazgot. W tym samym czasie można rzeczywiście rozwiązać szereg problemów. Brutalna rzeczywistośc oznacza nuuuuuuudną samotną pracę. Czytanie instrukcji postępowania. Czytanie ustaw. Wyszukiwanie ofert. wypełnianie formularzy. Bycie aktywistą oznacza bycie obrzydliwie nudnym gryzipiórkiem. I kilka razy w roku w ramach rozrywki wyskok na jakąś manifestację. Korzystać z wiedzy o statystykach, o zachowaniach, o socjologii. Jeżeli ktoś myśli, że może wygrac wybory samym programem to życzę powodzenia.
Kupuję tequilę i mam ubaw po pachy.
Trzeba wziąć pod uwagę gdzie są wyborcy, jacy są, jaki jest rozkład głosów, zbudować rzeczywistą propozycję programową i pamiętać o jednym – im mniej pieniędzy masz tym musisz być sprytniejszy.
W pojedynkę jesteś zero.
No i kluczowa sprawa – bezwzględny hegemon na szczycie biura. Taki który wie i decyduje. Jego spokój i opanowanie muszą wytworzyć aurę zaufania i bezpieczeństwa. Reszta to tylko nudna systematyczna praca.
Przykład skuteczności – wszystkie materiały reklamowe jakie zostały zakupione ja nabywam o 30 % taniej.

http://oskarszyba.pl/

No i dziękuję Ci Oskar bardzo za wyczerpujące odpowiedzi. Mam nadzieję, że te kilka słów dodały do wizerunku kandydata na posła element „człowieczy” i nasz.