Największego błędu dowództwa Armii Krajowej, którego konsekwencje (tragiczne w ostatecznym rozrachunku) były już znane przed podjęciem samej decyzji o wybuchu powstania. Położenie geopolityczne Polski było znane gen. Kazimierzowi Sosnkowskiemu, ale również dowódcy II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysławowi Andersowi. Rozumiał je także dowódca Kedywu AK płk. Agust Emil Fieldorf.
Polska po Teheranie znalazła się w strefie sowieckich wpływów. Pod naciskiem Stalina Stany Zjednoczone zgodziły się wyznaczyć strefy dzialań nacierających wojsk alianckich. Oznaczało to, że tam gdzie dojdą dane wojska i nie przekroczą ustalonych stref działań poszczególnych armii, tam w przyszłości będzie narzucana określona wola polityczna. Polska jak i praktycznie cała Europa Środkowo Wschodnia znalazły się w strefie działań wojsk Armii Czerwonej. Stalin już po kłęskach wojsk niemieckich pod Stalingradem i Kurskiem rozpoczął przygotowania do stworzenia nowego ładu geopolitycznego w Europie. Polska w tych planach miała być całkowicie zależna od Moskwy.
Praktycznie od początku 1943 r. do kraju przerzucano sowieckich agentów i komandosów GRU, którzy mieli za zadanie tworzyć ruch partyzancki oraz wojskowe i polityczne organizacje, których głównym zadaniem miała być walka z niepodległościowymi polskimi organizacjami (Armia Krajowa, ale przede wszystkim Narodowe Siły Zbrojne) w celu ich elimimacji zarówno organizacyjnej jak i kadrowej oraz tworzyć podwaliny pod struktury przyszłego państwa komunistycznego. W tym celu powołano do życia m. in w 1944 r. Polski Sztab PartyzanckiPartyzancki, którego zadaniem była koordynacja działań oraz wspieranie działań realizowanych przez Armię Ludową dowodzoną bezpośrednio przez Rolę – żymierskiego.
Zarówno Moskwa, jak i podlegające jej formacje zachęcały za pomocą propagandy i ówczesnych środków przekazu do wybuchu powstania w Warszawie i rozpoczęciu akcji „Burza”, która była komppetnie przygotowana. Dla Moskwy było to kluczowe, gdyż rozpoczęcie działań przez AK oznaczało ujawnienie się wszystkich zakonspirowanych żołnierzy, co było ostatecznie bardzo pomocne już po klęsce powstania, jak i akcji Burza”. Stalin wiedział również, że Niemcy nie mogą odpuścić Warszawy i tego z pewnością nie zrobią z powodu kluczowego położenia miasta.
Ponadto, wiedział również o tym, że w razie wybuchu walk w mieście Waszyngton nie zareaguje bo zapewniał go o tym agent NKWD Harry Hopkins, który był bardzo bliskim współpracownikiem ówcznego prezydenta USA. To on stał za blokadą pomocy już walczącej Warszawie.
Dowództwo AK podejmując decyzję o wybuchu powstania liczyło na to, że po pierwsze, Niemcy poprzez zaskoczenie nie podejmą twardego oporu. Po drugie, że siły niemieckie nie dokonają przegrupowania i nie przeprowadzą kontrataku zwłaszcza w sytuacji zbliżania się do Warszawy wojsk armii czerwonej. Po trzecie, że Londyn przyśle brygadę powietrzno-desantową gen. Sosabowskiego. Po czwarte, że polskie dywizjony bombowe RAF będą bombardować linie zaopatrzenia wojsk niemieckich i punkty zgrupowań wojsk.
Naczelne Dowództwo AK wiedziało, że tych warunków ani Londyn ani Waszyngton nie spełni bo de facto Polska została sprzedana Moskwie kilka miesięcy wcześniej w Teheranie. Tuż po zwycięstwie Stalina pod Kurskiem. Sprawa Polsa, jak i samego powstania była przesądzona już kilka miesięcy wcześniej. Dlatego w takiej sytuacji należało dbać o to, aby substancje narodową zachować – jak potem pisał i mówił Prymas Waszyński. Pozostawić wojska w konspiracji, a część przerzucić na Zachód. Ujawnienie się oddziałów AK po rozpoczęciu nieprzygotowanej akcji Burzy doprowadziło do zniszczenia części oddziałów przez Armię Czerwoną i NWKD.
Mimo to decyzja została podjęta przez „Bora” i to sytuacji, kiedy Niemcy w celu wzmocnienia frontu na południu i północy od Warszawy (m.in. po powstaniu przyczółka na lewym brzegu Wisły pod Studziankami) z Włoch przysłali elementy Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Herman Goring”. Niektóre oddziały tej dywizji będące w trakcie przerzutu pod Piastowej znalazły się w ogniu walk po rozpoczęciu powstania. Przezut następował z dzielcy Wola na Pragę.
Z perspektywy strategicznej i operacyjnej decyzja o wybuchu powstania była więc giagntyczny błęden bowiem powstańcy nie byli przygotowani do walki z oddziałami panerno-zmechanizowanymi oraz wzmocnionymi i ufortyfikowanymi w mieście placówkami. Natomiast z perspektywy politycznej i społecznej decyzja ta miała katastrofalne skutki. Zniszczenie potencjalnych przeciwników sowietyzacji kraju, kadr przywódczych i elit przez Niemców było w interesie Moskwy. To była pierwsza faza już nowej wojny o porządek w Europie między Rosją a Zachodem. Stalin tę pierwszą rozgrywkę częściowo wygrał.
Powstanie Warszawskie w pewnej mierze było korzystne dla Zachodu również. Im dłużej trwal opór walczących powstańców i tym samym dłużej trwała pauza operacyjna wojsk Armii Czerwonej, które już na początku września 1944 r. stanęły ostatecznie po drugiej stronie Wisły, tym dłużej trwała wojna. To być może przesądziło o tym, że praktycznie niewielka część Niemiec (ta mniej znacząca w dodatku) wpadła ostatecznie w ręce Stalina.
Jeśli oceniamy Powstanie Warszawskie z punktu widzenia geopolitycznego i militarnego, to było ono blędem. Jeśli jednak spojrzymy na powstanie jako część naszej narodowej tożsamości opartej na nieistannym dążeniu do niepodległości, ukochania wolności i podejmowaniu walki w obronie godności i naszych wartości, to było ono potrzebne. Zwłaszcza, że dla kolejnych pokoleń Polaków Powstanie Warszawskie podobnie jak wcześniejsze zrywy niepodległościowe podtrzymują i wzmacniają naszą tożsamość.
To jest część naszej romantycznej tożsamości i duszy, która pragnie nie tylko walczyć o wolność i niepodległość, ale także walczyć dla innych narodów. Jako realista polityczny i jednocześnie romantyk uważam, że ostateczna ocena decyzji o rozpoczęciu powstania leży pośrodku.
Niemniej, najważniejsza jest nasza pamięć o tych wszystkich młodych ludziach, którzy zostali wychowaniu w duchu wartości i miłości do ojczyzny, patriotyzmu oraz pragnieniu wolności i niepodległości. Ich heroizm, wola walki i oddanie własnego życia za ojczyznę zasługuje na pamięć kolejnych pokoleń. Trzeba dyskutować na tenat samego powstania, ale nie wolno, powtarzam nie wolno nam zapomnieć o tych wszystkich bohaterach i niewinnych ofiarach niemieckiego-nazistowskiego bestialstwa.
I nas ta kwestia nie powinna dzielić, gdyż w powstaniu walczyli ludzie mający różne poglądy, należący do różnych grup społecznych, ludzie różnych wyznań, a nawet różnego koloru skóry. W powstaniu walczyli ludzie od skrajnej lewicy po skrajnej prawicy. Dlatego każdy z osobna może znaleźć własnego bohatera.
Ja osobiście ocenian decyzję Dowództwa AK z 31 sierpnia 1944 r. bardzo negatywnie. Uważam, że była ona błędna i w ostatecznym rozrachunku pomogła Moskwie przperowadzić politykę sowietyzacji kraju. Skutki tej decyzji odczuwamy do dziś niestety. Nigdy nie zdołamy ich odrobić bo ci wszyscy ludzie, którzy mogli potencjalnie założyć rodziny, wychowywać kolejne pokolenia Polaków oraz budować kolejne kadry państwowe i narodowe dziś spoczywają na warszawskich cmentarzach w kwaterze powstańców warszawskich.
W tym sensie to Stalin i Moskwa są zwycięzcami, gdyż gdyby powstanie ostatecznie nie wybuchło i ci wszyscy ludzie zdołaliby przeżyć wojnę, to Polska byłaby zupełnie inna niż dziś. Być może dzieci komunistów i ich potomkowie nie zajmowaliby w społecznej hierarchii wysokich stanowisk i nie tworzyliby tzw. elity państwa. Ci, którzy obecnie działają pod wpływem Berlina i Brukseli, a wcześniej ich przodkowie pod wpływem Moskwy.
O tym także mówił i pisał przed wieloma już laty skądinąd wybitny i świetny historyk prof. Piotr Wieczorkiewicz.
Nam pozostaje pamięć i szacunek bohaterom Powstania Warszawskiego.

Zostaw komentarz