Trzecia część wyzwalacza będzie nosić nazwę „Ziemia Utracona” i będzie miała takie motto:
„O,For that warning voice, which he who saw
Th’ Apocalypse, heard cry in Heaven aloud,
Then when the Dragon, put to second rout,
Came furious down to be reveng’d on men,
Wo to the inhabitants on Earth! ”
a w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego brzmi tak:
„O, gdyby ów głos donośny, co z Niebios
Dobiegł do uszu tego, który dostrzegł Apokalipsę,
gdy smok, przepędzony po dwakroć,
znowu powrócił z wściekłością
I na Człowieka runął, by swą zemstą wywrzeć:
„O biada wam, mieszkańcy Ziemi!”
Skąd to?
Początek „Ziemi Utraconej”, czyli „Wyzwalacza III” z grafiką Paweł Dorian Bunny Sas.

„Najbardziej denerwowało mnie, irytowało, wkurzało, a także doprowadzało do paniki przechodzenie z naszej czasoświadomości do innej. Zawsze bałem się, że pogubimy się oboje i już nie odnajdziemy. Lin śmiała się ze mnie, twierdząc, że jest to niemożliwe, ale i w jej umyśle widziałem niewielką przerażoną postać, samotną i zamkniętą w całkowitej pustce. Grawitony rozbijały nasze struktury, dzieliły się na grawitrina, które dopasowywały nas do celu naszej podróży. W krzemoświecie, na przykład, węgiel naszych białek zostawał zastąpiony przez krzem, ubywało wodoru i azotu, a tlen stawał się płynny niczym woda. Jedno zostawało tylko niezmienne: gen, zawierający zapis czasoświadomości, z której pochodziliśmy oraz łączący nas falą eta promotor, uruchamiający część kodującą i zatrzymujący terminator genu. „To nasz wieczny backup i więzy nie do przerwania!” – tłumaczyła Lin – „To taka stuła, którą jakiś bóg zawiązał i tylko on może ją rozwiązać.”. „O ile jakiegoś boga znajdziemy!”, odpowiadałem, a dziewczyna udawała obrażoną, mówiąc coś o typowo męskim spadku dopaminy, fenyloetyloaminy, serotoniny oraz noradrenaliny, więc trzeba będzie mnie podkręcić. Śmieliśmy się potem wszystkimi neuronami, by spokojnie przejść pomiędzy czasoświadomościami. W każdej z nich byliśmy ewenementem, osobliwością z zewnątrz, tolerowaną jedynie, lecz nie przynależącą do niej. Zastanawialiśmy się, czy w naszej są również takie osobliwości, badające nasz świat. Powoli uczyliśmy się rozpoznawać ślady światów przenikających się wzajemnie. Nadawaliśmy im nasze ludzkie nazwy, bo człowiek zawsze będzie wszystko przetwarzał na swoje podobieństwo. Tak każe mu jego biologia. Przerwaliśmy rozmyślania. Pojawiła się owalna, pomarańczowo-zielona radiacja, co wskazywało, że docieramy do jednej z pieczar mieszkalnych grawiczasoidy. ”

Całość opowiadania „Wyzwalacz” odsłuchasz na stronie radia KChT Radio Ludzi Rozsądnych (słuchaj tutaj).

Całość Świata Wyzwolonego już jest w archiwum radiowym (słuchaj tutaj).

Zostaw komentarz