Szerokiej publiczności był znany ze Skrzypka na dachu. Mniej o nim wiem, niż nie wiem. Oficjalnie miał 87 lat i urodził się w Tel Awiwie, ale mówiono, że był dwa lata starszy i urodził się w Warszawie. Syn murarza i krawcowej. Sam był zecerem, mechanikiem samochodowym i kibucnikiem – i tam, w kibucu poznał Theo Bikela. We dwu w zasadzie wymyślili „izraelski folklor”, pisząc mnóstwo piosenek i sprzedając je jako „autentyczny głos ludu pracującego”.

Później ich drogi się rozeszły – arystokratyczny niemal i pochodzący z Wiednia Bikel trafił do Ameryki, gdzie napisał „Edelweiss” do musicalu „The Sound of Music”, a grał kapitana von Trappa na Broadwayu, ale też święcił tryumfy, występując w innym musicalu – w „Skrzypku na dachu” – również na Brodwayu.

Kiedy jednak przyszło do kręcenia filmu, to Bikel przepadł w castingu. Był zbyt układny, grzeczny, wielkomiejski, kajzerowski.
Wygrał prościej ciosany, ale też obdarzony łotrzykowskim uśmiechem, Chaim Topol.

Jak go znaleziono?

Był przecież dotąd wyłącznie hebrajskojęzycznym aktorem. Dzięki pewnemu filmowi, który zebrał oklaski na festiwalu w Wenecji.
„Sala Szabati”, przy czym Sala to najpopularniejsze męskie imię, a Szabati to najpopularniejsze nazwisko arabskich Żydów. Taki ichniejszy Jan Kowalski. Ale jednocześnie gra słów, bo „Slicha sze-bati”, to „przepraszam, że nachodzę”.

Taki właśnie jest bohater filmu, który pojawia się dosłownie wszędzie, próbując coś załatwić dla swojej rodziny, naprzykrzając się bliźnim i urzędom państwowym. Z siedmiorgiem dzieci i żoną w ciąży wepchnięto go do jednej izdebki w ośrodku tymczasowym dla świeżych imigrantów.

Szybko rozgryza istotę życia w Izraelu – że zawsze dostaje się w życiu nie to, o co się prosiło. Buntuje więc innych imigrantów i organizuje pikietę pod hasłami: „Zostawcie nas w ośrodku!” i „Tu nam wygodnie!”.

Film kończy się oczywiście schwytaniem Topola-Szabatiego przez policję, i wywiezieniem wraz z całą rodziną do nowo zbudowanego wygodnego wielopokojowego mieszkania w ładnym miasteczku z nakazem przymusowego kwaterunku.

A ostatnie zdjęcie – tego brzydkiego bloku w Tel Awiwie? Tu, w tym po prawej, Bikel mieszkał.

Autor: Andrzej Kozicki
Rocznik 1982, Warsztaty Analiz Socjologicznych, ostatnio wydał książkę „Smok i korona”, będącą zbiorem esejów o przed-XX-wiecznych ideologiach politycznych.