Zdaniem ZUS organy państwa mogą bezkarnie bredzić, albowiem to nie ma znaczenia prawnego. Nie można pogodzić się z takim stanowiskiem, gdyż prowadzi ono do utraty powagi przez Państwo i powoduje „operetkowość” w stosunkach państwo-obywatel.
Jeśli więc winą obywatela jest zaufanie, jakim obdarza oficjalne wypowiedzi przedstawicieli organu, źle to rokuje polskiej państwowości.

Przyznam, że kiedy pisałem cykl o aferze ZUS nie spodziewałem się tak szybkiej reakcji. Oto na bazie ledwie ogłoszonego orzeczenia SN (sgn akt III UK 61/15, 21.01 2016 r.), którego uzasadnienie jeszcze nie zostało sporządzone, już są ferowane kategoryczne dziennikarskie wyroki. Oto cytowany m.in. przez Tygodnik Solidarność Mateusz Rzemek pisze:

maxresdefaultTrwająca od kilku lat zabawa w kotka i myszkę tysięcy polskich przedsiębiorców z ZUS dobiega końca. Nie unikną oni zapłaty ponad tysiąca złotych składek miesięcznie, zawierając umowę z zagraniczną firmą.
Sąd Najwyższy uznał, że ZUS może od takiego przedsiębiorcy żądać zapłaty składek w Polsce, jeśli udowodni, że zatrudnienie było fikcyjne. Nie musi wtedy stosować unijnego rozporządzenie nr 883/04 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.(…)

Wyrok Sądu Najwyższego pokazuje, że prowadzący działalność powinni bardzo ostrożnie podchodzić do ofert cudownych oszczędności na składkach ZUS dzięki zatrudnieniu w Anglii czy w popularnych Czechach, Słowacji, na Litwie i Łotwie. Na takim procederze zarabiają najlepiej pośrednicy w zawieraniu umów z fikcyjnymi firmami. Nie stracą bowiem zysków, jakie osiągnęli. Tymczasem przedsiębiorcy zamiast obiecanych oszczędności poniosą znacznie większe koszty niż polskie składki zapłacone do ZUS w terminie. Poza zaległościami będą musieli uregulować także odsetki. Raczej trudno się też spodziewać, aby udało im się odzyskać cokolwiek od nieuczciwego pośrednika. Ostrożność jest tym bardziej wskazana, że ZUS ma pięć lat, a czasem nawet więcej, by dochodzić zapłaty składek w Polsce.
https://www.rp.pl/ZUS/301249948-Przedsieborcy-nie-unikna-skladek-ZUS-zawierajac-umowe-z-zagraniczna-firma.html#ap-1

Nie wiem, skąd pan Rzemek wziął „swoją historię”. Być może jest to reporter sądowy, który dniami przesiaduje w Sądzie Najwyższym i chłonie każde ustne uzasadnienie wyroku. Jeśli jednak tak nie jest, powstaje pytanie, kto jest zainteresowany w takim, a nie innym przedstawianiu świata.
Jako żywo przypominają się bowiem kolportowane ok. 2009-2010 r. przez ówczesne prorządowe media opinie dotyczące pracy nakładczej – tak samo miało to być zakończenie „ciuciubabki” ubezpieczeniowej czy jak tam ją ówcześni medialni eksperci nazywali. Dzisiaj jest to zabawa w kotka i myszkę.
_79166205_79166204Tyle, że o tej „zabawie” ZUS wiedział już zgodnie z posiadanymi przeze mnie materiałami (korespondencja z brytyjskim HMRC) w 2010 roku, a biorąc pod uwagę ilość przedsiębiorców, jaka wyrejestrowywała się z polskiego ZUS poczynając już od marca 2009 roku musiał wiedzieć znacznie wcześniej.
Zresztą to potwierdziły mi osoby zatrudnione w ZUS – „centrala” była informowana o nowym „zjawisku” już pod koniec czerwca 2009 roku!
I nic.
Nikt nawet nie próbował rozmawiać z byłymi już polskimi ubezpieczonymi.
Ba, nie tylko. Większość ze ściganych dzisiaj za rzekomo niezapłacone składki hmrc-letter-getty-1024x640otrzymywało w tym czasie druki U-1, w których brytyjski ubezpieczyciel informował o zaliczonych latach pracy na poczet przyszłej emerytury!
I zapłaconych składkach.

Co więcej firmy, o których HMRC pisze do polskiego ZUS, że są fikcyjne, w korespondencji tego samego HMRC kierowanej już do tych samych firm stają się nagle nie budzące zastrzeżeń!

Ta brytyjska „dialektyka” traktowania obywateli unijnych w zależności od kraju pochodzenia nosi wszelkie znamiona dyskryminacji.
I właśnie nią jest bez względu na to, jak zatrudnienie faktycznie wyglądało.

Untitled-1-620x350Przecież brak jest elementarnego postępowania dowodowego, a organy ubezpieczeniowe innych krajów po prostu mówią NIE.
I to nawet wtedy, gdy wcześniej same zapewniały przez kilka lat, że ubezpieczenie faktycznie istnieje.

Ba, są mi znane fakty korzystania z polskiej służby zdrowia (w tym pobyt w szpitalu ok. 3 tygodnie) na koszt Królowej. Mimo zwrotu pieniędzy za leczenie HMRC na pytanie ZUS zaprzecza, by delikwent był kiedykolwiek zatrudniony w Wielkiej Brytanii i w związku z tym podlegał tamtejszym ubezpieczeniom!

Więc nie do końca tak jest, że to przedsiębiorcy bawili się z ZUS a to w ‘ciuciubabkę’, a to w ‘kotka i myszkę’, jak chcą niektórzy publicyści.

Gdyby nie działania tak krajowego jak i zagranicznych ubezpieczycieli „optymalizacja ZUS” nigdy nie miałaby miejsca.
Zostali by jedynie faktycznie pracujący w innych krajach.
I których, trzeba pamiętać, jest o wiele więcej, niż tych zmuszonych sytuacją ekonomiczną do szukania możliwości ulżenia w daninie niezależnej od faktycznie osiąganego obrotu.

Jest jeszcze coś, co powinno szczególnie mocno uczulić posłów obecnej kadencji.
Otóż ostrze działań Państwa było i jest wymierzone wyłącznie w przedsiębiorców.

Natomiast ci, którzy obłowili się na wprowadzaniu w błąd ciężko pracujących ludzi oraz skubaniu Skarbu Państwa pozostają niepokojeni.
Koronnym przykładem może być słynna przed 2009 r. śląska (Tychy) firma GESTIO SA. Biorąc pod uwagę okres funkcjonowania oraz to, że zatrudniała nawet do 12.000 (dwanaście tysięcy!) ludzi miesięcznie skromnie założyć można, że wydrenowała ok. 120-150 mln zł!

Jednak po kilku latach okazało się, że cała dokumentacja zaginęła, a nowy prezes przez moment urzędował w pokoiku 2 x 4 m.

Pieniądze natomiast rozpłynęły się zupełnie-nie-wiadomo-gdzie, bo przecież nie można ustalić nawet tego, ile ich faktycznie było.

Tymczasem Mateusz Rzemek jakby nigdy nic pisze, że nie należy się spodziewać, by przedsiębiorcy uzyskali coś od nieuczciwych pośredników.

Płać więc zaległe składki, człowieku, od razu za kilka lat wraz z odsetkami.
Powstaje jednak pytanie, dlaczego państwo milczało tak długo?

Bo to milczenie przecież stanowiło wyraźną zachętę dla kolejnych uczestników systemu i utrwalało przekonanie, że dobrze robią.
Dzisiaj natomiast za pomocą rozmaitych artykułów (czy sponsorowanych?) urabia się opinię społeczną tak, aby jedyne zło upatrywać w przedsiębiorcy, choć dla niego zbyt często „optymalizacja ZUS” była tym, co odwiodło go od zamknięcia przedsiębiorstwa.

Dlaczego, i to pytanie należy postawić poprzedniemu zarządowi ZUS, ze Zbigniewem Derdziukiem na czele, w ogóle pominięto możliwość dochodzenia pieniędzy od właścicieli firm oferujących ułudę w zamian za dość pokaźne wpłaty miesięczne, zwane potocznie „abonamentem”?

Wszak w prawie polskim istnieje art. 412 KC, dający możliwość pozbawienia oszustów wyłudzonych pieniędzy:

Sąd może orzec przepadek świadczenia na rzecz Skarbu Państwa, jeżeli świadczenie to zostało świadomie spełnione w zamian za dokonanie czynu zabronionego przez ustawę lub w celu niegodziwym.

Tymczasem pieniądze, większe od tych, jakie utracił Skarb Państwa w ramach tzw. afery paliwowej zasiliły konta różnych ludzi. Można tylko domyślać się, patrząc na opieszałość działania polskiego Organu, że jakaś ich część trafiła do ludzi na tyle prominentnych, że byli w stanie powstrzymywać całą machinę, prędziutko uruchamianą wobec zwykłego Kowalskiego.

Na zakończenie przytoczę słowa jednego z odwołań, nie rozpoznanego jeszcze przez Sąd, oddającego ocenę moralną postępowania Zakładu:

Zaufanie – zgodnie z definicją słownika języka polskiego – to przekonanie, że jakiejś osobie lub instytucji można ufać, przekonanie, że czyjeś słowa, informacje są prawdziwe, przekonanie, że ktoś posiada jakieś umiejętności i potrafi je odpowiednio wykorzystać.
Wszystkie trzy znaczenia tego pojęcia powinny znajdować odzwierciedlenie w stosunkach między obywatelami a organami władz publicznych.
Nie do pogodzenia z zasadą zaufania do państwa byłoby udzielenie obywatelowi przez organy informacji o treści mającej zapaść decyzji administracyjnej, od której zależy podjęcie przez niego określonej działalności powodującej zaangażowanie jego majątku, a następnie, gdy obywatel działalność taką podejmie, wydanie decyzji o treści innej.
Przepisy art. 7 i 8 k.p.a. podkreślają służebną rolę organów administracji publicznej wobec Państwa i zarazem wobec jego obywateli i innych podmiotów działających na jego obszarze. Od jakości prawnej działania tych organów zależy zatem autorytet samego Państwa i jego instytucji, dlatego zmienność ocen prawnych formułowanych przez te organy – o ile nie jest wykluczona, o tyle nie może być wynikiem dowolności działania organów administracji. Powinna być wyjaśniona przynajmniej w taki sposób, który znajduje uzasadnienie w obowiązującym porządku prawnym, jako służące realizacji celów wynikających z tego porządku prawnego(…)

… zdaniem ZUS organy państwa mogą bezkarnie bredzić, albowiem to nie ma znaczenia prawnego.
Nie można pogodzić się z takim stanowiskiem, gdyż prowadzi ono do utraty powagi przez Państwo i powoduje „operetkowość” w stosunkach państwo-obywatel.
Jeśli więc winą obywatela jest zaufanie, jakim obdarza oficjalne wypowiedzi przedstawicieli organu, źle to rokuje polskiej państwowości.
Z poszanowania dla Polski wynika więc słuszność mojego odwołania.

Właśnie z poszanowania Polski, z dziecinnej, ale ciągle mocnej wiary w to, że prawa zawarte w Konstytucji nie są jedynie czczą paplaniną obliczoną na zewnętrzny poklask, wynika ciągle obecna w nas wiara, że Polska tylko na moment zachwiała się, i dlatego traktuje swoich obywateli jak macocha, wypierając się ich na dodatek poza domem.

Choć dla wielu jest to już bardziej pragnienie takiej wiary…

ekuz-awers

3.02 2016