Od tygodnia (sobota, 05.09.2020 r.) jesteśmy uwolnieni z kwarantanny, wracamy do normalności. Po 7 tygodniach w zamknięciu teraz trzeba powoli wskoczyć na odpowiednie tory. Choroba, chorobą tylko jakie spustoszenie wirus zostawił w organizmie, tego nie wie nikt. Po rozmowie z profesorem wirusologiem, gdy rozmawialiśmy o moim samopoczuciu, a była z wynikiem negatywnym powiedział, że w przeciągu tych 6 tygodni mogłam też być chora i zdążyć wyzdrowieć. Wszystkie dolegliwości by się zgadzały.
Wszędzie mówi się o tym by po przejściu koronowirusa udać się do lekarza na wizytę by taki medyk mógł fizycznie zbadać człowieka. Jednakże wizyta u lekarza nie jest czymś prostym w dzisiejszych czasach. Choćby nie wiadomo jak się dostać do lekarza, bo teleporada po „covidzie” to nie wizyta u fachowca. A z naszych obserwacji wynika, że organizm po koronawirusie jest inny niż dotychczas.
Zaraz jak nas uwolnili rzuciliśmy się w wir normalnego życia. Grzegorz wyruszył na siłownię, to jego miłość i pasja. Gdy wrócił z treningu stwierdził, że było bardzo fajnie. Tyle tylko, że jakby siły nie te. Ale kiepskie samopoczucie zrzuciliśmy na kark długiego siedzenia w domu. Choć, mąż podczas izolacji, gdy już był wstanie to ćwiczył w domu. Jednak, gdy wybraliśmy się na wycieczkę do Szczawnicy okazało się, że nie jest tak różowo jakby się mogło wydawać. Męczymy się dużo szybciej niż dotychczas, tętno szaleję, a w żyłach jakby krew się gotowała. Nie wiemy co to jest, nie do końca uważamy, że jest to normalne. Tyle tylko, że nikt fizycznie nas do tej pory nie zbadał, wszystko na zasadzie teleporady. Więc nie wiemy, czy z naszym zdrowiem wszystko w porządku, czy jednak jest coś nie tak.
Zapewnienia nowego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego są dla mnie mało realne. Od kilku miesięcy masa ośrodków zdrowia działa przez telefon, do tej pory do lekarza na wizytę nie dostawał się chory np. na żołądek a teraz dostanie się „covidowiec”?! Przecież to będzie jakaś masakra, w ośrodku zdrowia w mojej miejscowości aby dostać się do lekarza stoi się w kolejce pod przychodnią od 5 rano. Teraz w jednej kolejce będą stali przeziębieni, z wysokim ciśnieniem, covidem… Może nie mam zbyt dużej wyobraźni, ale czarno to widzę.
Boimy się tego i zastanawiamy, czy covid zrobił spustoszenie w naszym organizmie, tak samo jak boimy się, że nasze życie już nie będzie nigdy takie jakie było przed pandemią. Oczywiście staramy się żyć normalnie, nadrabiamy ten czas w zamknięciu na wolnym powietrzu. Wiemy już czym jest zamknięcie i choć teraz zasady są zdecydowanie łatwiejsze to my widzimy co się zmieniło. Teraz kwarantanna jest dużo krótsza, listonosze z poczty dostarczają przesyłki. Dużo zmian na lepsze.
Jednakże my podczas naszego zamknięcia nie próżnowaliśmy, to był nasz czas przemyśleń, dzięki któremu wiemy już, że są ludzie którzy pomogą bez względu na wszystko. Niestety, są też ludzie dla których nasze zdrowie jest obojętne. Dlatego też z tymi postanowiliśmy się pożegnać. Człowiek powinien otaczać się tylko dobrymi ludźmi, na nic nie wartych szkoda naszego czasu i naszej uwagi. Mam nadzieję, że koniec roku będzie dla nas łaskawszy, złych rzeczy mamy już dość.
Pamiętajcie, dbajmy o siebie, zachowujmy dystans społeczny. Pomimo panującej pandemii żyjmy nadal najlepiej jak umiemy.
Zostaw komentarz