Przychodzi taki moment w życiu, kiedy człowiek zatrzymuje się na rozdrożu i myśli co dalej… Tak się złożyło, że znalazłem się na takim życiowym rozdrożu.

W życiu pomogłem tysiącom ludzi. Jednym dobrym słowem, a innym materialnie.  Byli nawet tacy, którym dałem prace i pomogłem wejść na sam szczyt. Dziś już ich nie ma obok mnie, bo nie potrzebny im Karol, który nie ma pracy, a od września będzie bez środków do życia. Nie myślcie czasem, że użalam się nad sobą bo po pierwsze to nie w moim stylu, a po drugie wszystko co mam osiągnąłem ciężką pracą i bez niczyjej pomocy, wiec i tym razem muszę sam sobie poradzić.

Niczego też nie żałuje, bo wiem, że tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia. Żałuje tylko tego, że zmarnowałem tyle cennych chwil mojego życia dla ludzi, którzy na to nigdy nie zasługiwali.

Dzielę się z wami moimi przemyśleniami po to,żebyście zrozumieli, że życie to nie facebook i nie liczy się to ile macie znajomych,ale jakich macie przyjaciół. Zwróćcie uwagę na to z kim idziecie przez życie, bo ja mam jeszcze to szczęście, że ci wszyscy fałszywi przyjaciele odeszli w momencie kiedy jestem zdrowy i mogę jeszcze coś w życiu zrobić i zmienić. Wy możecie zorientować się za późno.

Nie wiem jak wy, ale ja mam zamiar coś zmienić w swoim życiu, zakończyć toksyczne znajomości i iść dalej, bo wierze głęboko, że gdzieś za zakrętem znajdę to czego szukam i jeszcze będę szczęśliwy. Nie ma co płakać, że fałszywi ludzie o nas zapomnieli, bo tak jakby śmieci same się wyniosły.