Pewnie jesteście ciekawi, za co w mojej kolekcji zalazły się odznaczenia kombatantów i Sybiraków, w końcu mimo osiemdziesiątki nie bardzo mógłbym wykazać się jako bądź co bądź niemowlę aktywnością w tym okresie i zakresie. Wyróżniono mnie za inną służbę. W podziale obowiązków zarządu powiatu, do którego zostałem wybrany — u schyłku ub.wieku przypadło mi opiekowanie się środowiskiem kombatantów, to jest realizowania samorządowego zadania w tym obszarze. Na początku nie wyglądało to dobrze, dziarscy jeszcze mimo podeszłego wieku staruszkowie i kilka pań byli bardzo ze sobą skłóceni. Podział był — historyczny  na niezłomnych AK, WiN, prześladowanych przez Niemców i komunę więźniów obozów i łagrów i na, oględnie pisząc — utrwalaczy, bojowników o wolność i demokracje. Tych pierwszych było oczywiście mniej, toteż nie mogli się pogodzić z tym, że w odrodzonej spod jarzma sierpa i młota i ich popleczników Polsce – utrwalacze, kiedy przychodzi do wyborów reprezentacji en block środowiska – mają nad nimi przewagę. Po prostu czapkami bez orła w koronie ich nakrywają. Głównie chodziło o przewodniczenie powiatowej radzie kombatantów. Uciemiężeni dotychczas, nie chcieli brać udziału w gremium, któremu przewodniczy reprezentant przegranych ciemięzców. Po odbyciu paru burzliwych spotkań zakończonych wzrostem wzajemnej niechęci przedłożyłem radzie powiatu do uchwalenia regulamin owej rady, w którym funkcję przewodniczącego powierzono mi z urzędu. W ten sposób pogodziłem zwaśnionych, utrwalacze znając moje przekonania, nie podnosili głowy, a niezłomni ufali, ze ich nie pozwolę w żadnej formie dyskryminować. Tej radzie przewodniczyłem przez 8 lat, stąd te odznaczenia.