Materiał z WP Wiadomości bardzo dobry wywiad, który warto przeczytac.
Gorzka diagnoza byłej premier Finlandii Sanny Marin. „Straciliśmy całe dekady”.
– Prawda jest bolesna. Nie straciliśmy ostatnich lat, Europa straciła całe dekady – mówi Wirtualnej Polsce była premier Finlandii Sanna Marin. Przekonuje też, że teraz „musimy polegać na własnej sile”. – Nie możemy już zakładać, że USA przyjdą nam z pomocą, jeśli zostaniemy zaatakowani przez Rosję – ostrzega.
• W rozmowie z Wirtualną Polską Sanna Marin diagnozuje, że Europa straciła dekady, ignorując zagrożenie ze strony systemów autorytarnych. Podkreśla, że kraje takie jak Polska czy Finlandia miały rację, zachowując czujność, podczas gdy reszta kontynentu wierzyła w trwały pokój.
• Była premier Finlandii wskazuje na nieodwracalną zmianę priorytetów USA. Według niej Europa musi przestać analizować każdy ruch Waszyngtonu, a zacząć budować własną potęgę militarną, bo amerykańskie wsparcie nie jest już pewnikiem, niezależnie od tego, kto zasiada w Białym Domu.
• Marin zwraca uwagę, że relacja z Ukrainą jest dwustronna: Zachód daje sprzęt, ale Ukraina dostarcza unikatową wiedzę o współczesnym polu walki (drony, nowe technologie), której skostniałe doktryny europejskie muszą się pilnie nauczyć.
Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski: Podczas ostatniego wystąpienia na Richmond Forum mówiła pani o „zasadach, na których nie możemy już polegać”. Czy porządek świata, który zbudowaliśmy po 1945 r., właśnie legł w gruzach?
Sanna Marin, była premier Finlandii i obecnie strategiczna doradczyni w Tony Blair Institute for Global Change: Musimy przestać się łudzić. Widzimy kraje autorytarne, które za nic mają zasady ustalone po II wojnie światowej – stworzone przecież, by zapobiec powtórce tamtych tragedii. Rosja, atakując Ukrainę z brutalną siłą, zniszczyła fundamenty prawa międzynarodowego, pogwałciła je. Ten brak szacunku dla reguł widzimy też w innych częściach świata.
Czas spojrzeć na system międzynarodowy realistycznie i wyciągnąć wnioski. Europa musi zbudować własne zdolności obronne. Razem jesteśmy potęgą gospodarczą i razem możemy być militarnym supermocarstwem.
Musimy zacząć działać wspólnie, zanim będzie za późno. Jeśli nie będzie zasad, na których wszyscy moglibyśmy polegać, to wszyscy jesteśmy w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Mówi pani: „zanim będzie za późno”, ale czy jako kontynent nie przespaliśmy czasu na zbrojenia?
Prawda jest bolesna. Nie straciliśmy ostatnich lat, Europa straciła całe dekady.
Kraje położone blisko rosyjskiej granicy, jak Finlandia czy Polska, wybrały jednak inną drogę. My w Finlandii nigdy nie zrezygnowaliśmy z obowiązkowej służby wojskowej, zawsze inwestowaliśmy w armię, bo wiemy, co oznacza agresywny sąsiad. Widzimy teraz skutki tego „uśpienia” w innych częściach kontynentu.
Wiele krajów po upadku Związku Radzieckiego uznało, że ideologiczna bitwa między demokracją a autokracją po prostu wyparowała. To nigdy nie była prawda, a teraz Europa budzi się w rzeczywistości, która jest znacznie brzydsza, niż chcieliśmy wierzyć.
Czy tym brutalnym przebudzeniem jest też prezydent USA Donald Trump? Często słyszymy, że Europa nie może już polegać na amerykańskim parasolu bezpieczeństwa. Czy on właśnie nie zniknął?
Nie możemy już zakładać, że USA przyjdą nam z pomocą, jeśli zostaniemy zaatakowani przez Rosję. Musimy polegać na własnej sile.
NATO oczywiście istnieje, ale partnerstwo transatlantyckie przechodzi głęboką przemianę. Interesy Ameryki leżą gdzie indziej i to zjawisko trwa znacznie dłużej niż obecna prezydentura Donalda Trumpa. USA patrzą w stronę Chin. I to była polityka Joe Bidena, to była polityka Trumpa podczas jego pierwszej kadencji, taka jest i teraz.
Ameryka odwraca wzrok od Europy i – mówiąc szczerze – to sprawiedliwe, że Europejczycy zaczynają płacić więcej za własną ochronę. To nie było w porządku, że amerykańscy obywatele finansowali bezpieczeństwo europejskiego kontynentu.
Nie możemy już zakładać, że USA przyjdą nam z pomocą, jeśli zostaniemy zaatakowani przez Rosję. Musimy polegać na własnej sile.
NATO oczywiście istnieje, ale partnerstwo transatlantyckie przechodzi głęboką przemianę. Interesy Ameryki leżą gdzie indziej i to zjawisko trwa znacznie dłużej niż obecna prezydentura Donalda Trumpa. USA patrzą w stronę Chin. I to była polityka Joe Bidena, to była polityka Trumpa podczas jego pierwszej kadencji, taka jest i teraz.
Ameryka odwraca wzrok od Europy i – mówiąc szczerze – to sprawiedliwe, że Europejczycy zaczynają płacić więcej za własną ochronę. To nie było w porządku, że amerykańscy obywatele finansowali bezpieczeństwo europejskiego kontynentu.
Konflikt błyskawicznie przerodził się w wojnę dronów i nowych technologii. Nie możemy po prostu robić tego, co robiliśmy przed laty. Musimy budować zdolności, które faktycznie działają na współczesnym polu walki. Tutaj musimy wyciągać wnioski z tego, jak radzi sobie Ukraina.
Drony ponad czołgi?
Musimy zrozumieć jedno – potrzebujemy Ukrainy, jej talentu i lekcji, które wyciągnęła na froncie, tak samo mocno, jak ona potrzebuje naszej pomocy. Ukraina ma dziś najbardziej doświadczoną i najzdolniejszą armię w całej Europie. Każdego dnia wprowadza innowacje, których my musimy się nauczyć.
A co z art. 5 NATO? Czy on wciąż jest nienaruszalnym fundamentem, czy – jak sugerują niektórzy – staje się powoli „usługą subskrypcyjną”, zależną od wpłat na zbrojenia?
Nie uważam, że art. 5 zmienił się w takim stopniu i nic nie znaczy, ale musimy pamiętać, że on zawsze opierał się na zobowiązaniu politycznym, a polityka i geopolityka dynamicznie się zmieniają. Nie możemy ignorować tego procesu.
Musimy ufać, że te gwarancje wciąż obowiązują i działać tak, by miały swoją wagę, ale jako Europejczycy musimy przestać zajmować się wyłącznie analizowaniem tego, co zrobi Waszyngton czy Moskwa. Czas zapytać, co zrobi Europa! Nikt nie zadba o nasze bezpieczeństwo bardziej niż my sami.
Czy Stany Zjednoczone w ogóle jeszcze interesują się Europą?
Nam w Europie wydaje się, że debata w USA kręci się wokół nas. To nieprawda. Amerykańska administracja i obywatele są coraz bardziej skoncentrowani na własnych problemach wewnętrznych.
Europa nie jest centrum uwagi Waszyngtonu. Musimy to zaakceptować i przestać debatować o tym, czy USA to wciąż sojusznik, czy nie. Naprawdę powinniśmy skupić się na tym, co my, jako Europejczycy, możemy zrobić dla siebie.
Wprowadziła pani Finlandię do NATO w bardzo trudnym momencie. Czy dzisiaj, przy tej całej niepewności wokół wiarygodności Sojuszu, podjęłaby pani tę samą decyzję?
W stu procentach. Nie zmieniłabym nic, bo uważam, że to był absolutnie kluczowy moment dla Finlandii i Szwecji.
Mimo tego, że wtedy prezydentem USA był Joe Biden, nie Donald Trump, i nie było wątpliwości wokół NATO, zamieszania z Grenlandią i innych?
Dzisiejsze czasy są jeszcze bardziej nieprzewidywalne i zmienne niż lata 2022-2023. Nawet jeśli pojawiają się pytania o zdolności i wiarygodność Sojuszu, wciąż jesteśmy silniejsi razem niż w pojedynkę.
Niektórzy twierdzą, że 80 lat bliskich relacji transatlantyckich właśnie się skończyło i nie ma już drogi powrotnej.
Jesteśmy w środku nowej ery, to prawda.
Nie powiedziałabym, że dekady współpracy umarły. USA to wielki kraj, a Amerykanie to nie tylko Donald Trump i obecna administracja. Tam toczą się żywe debaty, obywatele mają bardzo różne opinie na temat Ukrainy, Europy i roli Stanów Zjednoczonych w świecie. USA to nie jest głos jednej osoby.
W 2022 r. w Polsce przeprowadzono sondaż: z którym politykiem Polacy najchętniej wypiliby piwo. Wygrała go pani, pokonując prezydenta Andrzeja Dudę i Donalda Tuska.
(Śmiech). Naprawdę? Nie, nie miałam pojęcia! Jestem bardzo zaszczycona. To chyba najwyższa forma uznania dla polityka – być postrzeganym przez ludzi jako ktoś, z kim chcieliby po prostu usiąść i pogadać.
Rozmawiał Tomasz Waleński, dziennikarz Wirtualnej Polski
Sanna Marin – fińska polityczka, w latach 2019-2023 premier Finlandii. Obejmując urząd w wieku 34 lat, stała się wówczas najmłodszą osobą na stanowisku szefa rządu na świecie. Przeprowadziła swój kraj przez pandemię COVID-19, a po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę podjęła historyczną decyzję o zerwaniu z polityką neutralności i wprowadzeniu Finlandii do struktur NATO. Obecnie pełni funkcję strategicznej doradczyni w Tony Blair Institute for Global Change, gdzie zajmuje się kwestiami przywództwa, bezpieczeństwa oraz modernizacji państw.
Autor: Andrzej Maciejewski
Polski polityk, politolog, samorządowiec i dziennikarz, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz