„Byle do wiosny” – mówi się zwykle z nadzieją na światło, świeże powietrze i nowe liście. Tym razem jednak wiosna zapowiada się inaczej. Zamiast zieleni może przynieść coś znacznie cięższego: odkrywanie spraw, które przez lata leżały przykryte kurzem i wygodnym milczeniem.

Nieprzypadkowo w ośrodkach internowania śpiewaliśmy kiedyś: „a na wiosnę zamiast liści będą wisieć komuniści” – był to krzyk gniewu epoki, znak napięcia i potrzeby rozliczenia, które dopiero dziś wracają w formie dokumentow.

Odtajnienie aneksu do raportu WSI przez prezydenta Karol Nawrockiego to nie sezonowa ciekawostka, lecz potencjalne trzęsienie pamięci. Nazwiska, decyzje, układy – wszystko to wraca jak echo epoki, której wielu wolałoby już nie słyszeć, szczególnie ci skundleni. Nikt wcześniej nie zdecydował się na taki krok. Teraz dokumenty wychodzą z cienia – wreszcie.

Jeśli materiały pokażą skalę niegodziwości, będzie to moment próby – nie tylko dla bohaterów raportu, ale dla nas wszystkich. Bo łatwo mówić o moralności, trudniej spojrzeć w jej brak zapisany czarno na białym.

Wiosna bywa czasem odrodzenia. Czasem jednak jest też czasem rozliczeń. I wygląda na to, że właśnie taka wiosna nadchodzi.

Będzie się działo – pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi patrzeć. Setki artykułów napisałem na ten temat…. dlatego dzisiaj bardzo się cieszę, choć znowu zima.