Były już książę Andrew zatrzymany i aresztowany w swoje 66. urodziny. I jak ulał pasuje tu polskie przysłowie „Lepiej późno niż wcale”, choć ja najpierw trzy razy sprawdzałem, czy dzisiaj nie jest 1 kwietnia.

Dwie doby „hotelowe” udało się utrzymać zatrzymanie byłego członka Dworu Królewskiego w ścisłej tajemnicy.

To pierwszy przypadek w historii, że jeszcze do niedawna wysoki rangą członek królewskiej rodziny trafił do aresztu.

Zastanawiacie się pewnie, co tym razem zrobił pan Andrzej? No i tu spore zaskoczenie: akurat tym razem były książę nie zrobił nic. Siedział tylko spokojnie w wynajętym mieszkaniu.

A wszystkiemu winien prezydent USA Donald Trump, który „niespodziewanie” trzy tygodnie temu ujawnił 3,5 miliona dokumentów ze śledztwa Epsteina – największego w historii drapieżnika seksualnego.

No i właśnie z tych dokumentów wynika (a naprawdę wyniknęło dwie dekady temu), że były książę Andrzej – jeszcze jako naprawdę książę – w 2000 roku razem z Jeffreyem Epsteinem poleciał na jego wyspę Little St. James.

Później wyszło na jaw, że najukochańszy syn królowej Elżbiety II jest także drapieżnikiem seksualnym i miłośnikiem nieletnich dziewczynek.

Cały świat dowiedział się o tym w 2014 roku, kiedy Virginia Roberts (później Giuffre) oskarżyła księcia Andrzeja o trzykrotne molestowanie. Pierwszy raz w Londynie w 2001 roku – ofiara miała wówczas 17 lat. Przestępstwo doszło do skutku w mieszkaniu przyjaciółki księcia, Ghislaine Maxwell, partnerki Epsteina, która rekrutowała dla niego nieletnie ofiary. Virginia została zwerbowana przez Maxwell w kompleksie Donalda Trumpa w Mar-a-Lago w USA. Obiecały jej sfinansowanie edukacji i świetlaną przyszłość. Tymczasem młoda kobieta po raz drugi została molestowana przez Andrzeja w rezydencji w Nowym Jorku, a trzeci raz na słynnej wyspie Epsteina.

Później Virginia była „udostępniana” innym znajomym pary.

Po wybuchu tej medialnej bomby Pałac Buckingham natychmiast zaprzeczył, nazywając oskarżenia Virginii „kategorycznie fałszywymi”. Ofiara latami była hejtowana, wyśmiewana i tradycyjnie oskarżana o wariactwo. Klasyka w takich przypadkach.

W 2019 roku Virginia udzieliła BBC wywiadu, opisując szczegółowo, jak w 2001 roku (miała 17 lat) zawieziono ją do klubu nocnego Trumpa w Londynie, a potem zmuszono do seksu z księciem.

W tym samym miesiącu „z odsieczą” ruszył sam książę-gwałciciel, udzielając wywiadu BBC.

Takiej katastrofy członek dworu nie spodziewał się nawet jego największych wrogów. „Do bólu szczery” Andrzej, który miał oczyścić nie tylko swoje imię, ale i wizerunek całej monarchii, z każdą minutą przekraczał Himalaje kompromitacji. Bełkotał, że nie pamięta spotkania z Virginią. Zapewniał, że w dniu rzekomego gwałtu (marzec 2001) był z córką Beatrice w Pizza Express w Woking, więc nie mógł molestować Virginii. Ale mówiąc to, wiła się i pocił tak, aż zapomniał dodać, że od czasów wojny choruje na przypadłość, przez którą się nie poci… Przewód dowodowy był mokry, jakby wyszedł z basenu.

No, ale co tam. Tylko wytarł chusteczką lico i przystąpił do kolejnego ataku dowodowego: zdjęcie z Virginią jest podejrzane i nie może go wyjaśnić.

To oczywiście przekonało nie tylko rodzinę królewską, ale i samego Andrew. Brytyjczycy uznali jednak ten wywiad za największą PR-ową katastrofę, która go pogrążyła.

Ale kto by myślał o zatrzymaniu, a co dopiero areszcie dla księcia? Dla *księcia*? Za co?

Niecały rok później największy zwrot akcji: „niewinny” i „kłamliwie oskarżany” książę zawarł z Virginią pozasądową ugodę. Wpłacił na organizację charytatywną ofiar 12 mln funtów! To znaczy… przepraszam. Skruszony książę zgodził się, by Brytyjczycy wpłacili Virginii 12 mln funtów. Niewinny pan Andrzej wyznał, że żałuje znajomości z Epsteinem i (łaskawie) uznał, że Virginia ucierpiała jako ofiara nadużyć (nie gwałtów). No jak? Skąd?

Zatrzymania i aresztu nie było. Po co? Za to królowa-matka wymierzyła nokautujący cios, odbierając mu wszystkie tytuły wojskowe.

Areszt? Nieeeee.

26 kwietnia 2025 roku ofiara handlu ludźmi, Virginia Giuffre, umiera w wieku 41 lat.

W październiku 2025 jeszcze-książę oddaje dobrowolnie (yhy) wszystkie pozostałe tytuły, w tym księcia Yorku. Zatrzymanie? Gdzie tam. Zostawił sobie tytuł „His Royal Highness”.

Na początku listopada premiera książki Virginii w UK i USA. Tego samego dnia świat obiegają nowe rewelacje o zbrodniach księcia Andrzeja. Pamiętnik natychmiast staje się bestsellerem.

Rodzina ofiary przyznaje, że Virginia przegrała walkę z traumą, popełniając samobójstwo w kwietniu.

Pan Andrzej jest nagi – pozbawiony tytułów, honoru i Royal Lodge!

The end…?

Update: 2 dni temu pan Andrzej zostaje zatrzymany i aresztowany po 25 latach od trzykrotnego gwałtu Virginii.

C.D.N.