Wiem, że jesteś ze stali, masz cholernie mocną psychikę niczym Paweł Deląg, nie boisz się niczego a Twoj umysł jest ostry jak brzytwa. Dlatego dzisiaj chylę moje czoło w pokłonie i mam do Ciebie prośbę. Tak, właśnie do Ciebie! Pomyśl o tych, którzy są od Ciebie słabsi. O tych, którzy sami nie dadzą rady przetrwać. Pomyśl o takich jak ja. Jak wiesz, jestem mięczakiem, nie dorastam Ci do pięt i sam nie dam rady pomóc innym ludziom, ale Ty możesz. Nie, nie chodzi mi o mnie, nade mną nie warto się pochylać. Mimo swej słabości nie boję się o moje życie, nigdy o nie nie dbałem i dbać nie zamierzam, wie to każdy kto spotkał mnie podczas swojej wędrówki przez ten padół łez. Nie należę do ludzi rozsądnych, Bóg poskąpił mi daru instynktu samozachowawczego, przez co gdy Ty zwiedzałeś Maderę i Bali, ja brodziłem po pas w starych gazetach, potłuczonych butelkach, pomiętych puszkach i brudnych strzykawkach w opuszczonym budynku w lesie ulubionym przez lokalnych narkomanów. Nie jeździłem na obozy survivalowe, jakoś zabrakło mi czasu i szkoda było pieniędzy. Wylądowałem za to kiedyś w strefie prawdziwej wojny i uznałem, że jak już mam głuchnąć od wybuchów i wystrzałów, to niech chociaż za to nie płacę. Jak już wiesz cenię sobie tereny zielone, dlatego zdarzyło mi się kiedyś w środku nocy iść kilometrami przez dziki las w celu przekazania okupu. Przekazałem. Wróciłem. Jestem niemodny i nie potrafię się bawić, nigdy np. nie mogłem się przekonać do narkotyków rekreacyjnych. Dawno, dawno temu, ponad 2 dekady wstecz, zdarzyło mi się za to infiltrować środowisko handlarzy fetą. Nie, nie miałem karabinu maszynowego, wsparcia antyterrorystów ani drona zwiadowczego, tylko puste ręce i głupią minę. Trochę tego było jak patrzę wstecz na całe moje życie i nie żałuję niczego.

Miałem nóż pod gardłem, pistolet maszynowy wycelowany w głowę, kiedyś nawet piękną narkomankę machającą mi przed nosem zakrwawioną igłą. Życie. W każdej chwili mogło się po prostu skończyć i dobrze, takie są reguły gry. Sęk w tym, że grając świadomie je przyjmujemy, przestajem być człowiekiem a stajemy papierową tarczą. To nasza wola, nasza zgoda, nasze ryzyko, do nikogo nie możemy mieć o to pretensji. Inaczej wygląda sytuacja, gdy to nie my wybieramy i nagle wbrew naszym decyzjom wjeżdża czołg, ktoś wychodzi z mgły z bronią albo uderza nas w potylicę, gdy spacerujemy z dzieckiem i żoną po parku. To nie jest fair. Narażanie innych nie jest fair i nigdy nie było, dlatego mam do Ciebie prośbę. Wiem, że mnie nie lubisz i życzysz mi śmierci, wiem że pogardzasz moimi wartościami a za moje poglądy najchętniej byś mnie utopił w kałuży. Ok, rozumiem i szanuję. Ale pamiętaj o innych. Oni nie grają, oni nie dyskutują z Tobą, a to od Ciebie zależy ich życie. Ja nie wiem wszystkiego, nigdy nie twierdziłem inaczej. Zawsze za to, jako człowiek pracujący w bezpieczeństwie, powtarzam że jeśli coś jest potencjalnym zagrożeniem a można to niskim kosztem wyeliminować, to tak należy postąpić.

Jest niskie prawdopodobieństwo, że ktoś otworzy Twój tani zamek w drzwiach wytrychem i Cię zabije podczas próby rabunku, ale jednak ono istnieje i dlatego lepiej wydać 100 zł więcej na wysokiej klasy atestowane zamknięcie. Nie robisz tego oczywiście dla siebie, Ty jesteś twardzielem, ale martwisz się o swoich bliskich. Identycznie wygląda sprawa z dystansem społecznym i maseczką. To niski koszt i poświęcenie, Ty sobie poradzisz, co to dla Ciebie. Ale jeśli będziesz egoistą, ktoś inny może umrzeć. Ty kichniesz, staruszka mieszkająca dwa mieszkania obok nie przeżyje. Nie wiem wszystkiego, ale i Ty nie uważasz się chyba za noblistę (jeśli uważasz – to mam złą wiadomość, jesteś w błędzie). Pomyśl co jeśli kiedyś okaże się, że to ja i 95% lekarzy mieliśmy rację. Czy Twoje sumienie udźwignie to, że kogoś z Twoich bliskich nie będzie? Nie myśl o mnie, ja jestem mięczakiem, na którego nie warto tracić czasu. Pomyśl o tych wszystkich, którzy są zbyt słabi by przeżyć, a chcieliby jeszcze spotkać się z bliskimi przy wigiijnym stole. Nie jesteśmy nieomylni, dlatego lepiej zachować ostrożność, nie mamy prawa postąpić inaczej, bo nie decydujemy o sobie – w naszych rękach jest życie innych.

Nie ma znaczenia co myślisz – znaczenie ma to, co będzie jeśli się mylisz. A chyba zdarzyło Ci się już kiedyś w życiu pomylić?

Autor: Kazimierz Turaliński