Do Polski prawdopodobnie nie było przywożone żadne tzw. „zboże techniczne” a pełnowartościowy produkt.
Swoje spostrzeżenia opieram na analizie informacji przekazywanych na jawnych i tajnych grupach kierowców ciężarówek, spedytorów, brokerów celnych, a także bezpośrednich rozmów z członkami owych społeczności.
Termin „zboże techniczne” (dotąd praktycznie nie używany w branżowym słownictwie), został stworzony na potrzeby ominięcia kolejek do Granicznych Inspektoratów Weterynarii i Kontroli Fitosanitarnej przy wjeździe do Polski. Nawet nie tyle chodziło o koszty odprawy weterynaryjnej, co czasu na nią oczekiwania.
Jedynie na przejściu w Dorohusku, weterynarz pracuje całodobowo w systemie 24/7, na innych przejściach przeważnie tylko w dni robocze w godzinach od 7 do 19. Dodatkowo GIW w ostatnich miesiącach znacznie wydłużyły czas samej kontroli. Kierowcy mówią, że jak kiedyś weterynarz potrafił odprawić nawet do 100 ciężarówek na dobę (dwie zmiany po 12 h), to ostatnio odprawiał ich maksymalnie 15 na dobę.
Zboże jechało a nikt nie chciał stać po 6 – 7 dni w dodatkowej kolejce do odprawy weterynaryjnej czy fitosanitarnej, deklarowano więc towar jako tzw. „zboże techniczne”, które tej kontroli nie podlega. Zostawał jeszcze celnik, który stwierdzał, że towar jest faktycznie „zbożem technicznym” i można odprawić go bez kontroli GIW i Fito.
W załączeniu lista ciężarówek oczekujących na odprawę weterynaryjną, przed jednym z ukraińsko- polskich przejść granicznych, z 6 kwietnia 2023 roku, Spis zawiera niecałe 100 pozycji, są to ciężarówki zarejestrowane do kolejki, w dniach od 1 do 6 kwietnia 2023 r.
Można powiedzieć, że towar wieziony przez te pojazdy był deklarowany jako zwykłe, czyli pełnowartościowe zboże ale to tylko 100 ciężarówek w ciągu tygodnia. Cała reszta wjeżdżała jako „zboże techniczne”.

No pasaran! Paska do Polski nie przejedzie.
Zdaje się, że rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z dnia 15.04.2023, w sprawie zakazu importu zboża i innych produktów z Ukrainy do Polski – wykonywane jest przez polskie służby celne z niesamowitą starannością.
Od soboty, Ukraińcom powracającym ze świąt do Polski, celnicy wyciągają z walizek nawet paski wielkanocne (tradycyjny dekoracyjny mały chlebek), że o konserwowanej papryce od mamy, domowym miodzie czy winie nie wspomnę.
Mam jednak spore wątpliwości czy nadgorliwość celników zostanie doceniona przez działaczy Agrounii?
Po tym wpisie opublikowanym we wtorek zadzwonił wiceminister rolnictwa. Oskarżała mnie niejako o rozpowszechnianie fake newsów. Sprawdzili w KAS na kamerach i przyznali mi rację.
„Aby rozwiązać ten problem, konieczna jest pilna interwencja najwyższego kierownictwa Ukrainy i UE!
Sytuacja wygląda na szantaż ze strony naszych sąsiadów w celu uzyskania dodatkowych środków z UE!” – twierdzi prof. Radelicki ze Lwowa. Profesor jest przewodniczącym komisji ds rolnictwa przy obwodowej państwowej administracji, lwowskiej.


Zostaw komentarz