Wielokrotnie brałem udział w akcjach zbierania podpisów organizowanych przez środowiska wolnościowe w tym Konfederacji i Nowej Nadziei. Wielokrotnie też tłumaczyłem, jak taka akcja powinna być zorganizowana, żeby nie polegała na improwizacji, tylko była normalnym, profesjonalnie przygotowanym przedsięwzięciem.

Niestety moje uwagi zwykle były ignorowane i nigdy nie spotkałem się z sytuacją, w której cały proces zostałby zorganizowany od początku do końca tak, jak moim zdaniem powinien wyglądać.

A przecież nie jest to żadna skomplikowana technologia! Trzeba tylko przygotować poprawne formularze, dać ludziom jasną instrukcję, przeszkolić zbierających, kontrolować jakość podpisów i na bieżąco wiedzieć, ile naprawdę ma się podpisów prawdopodobnie ważnych, a nie tylko ile zapisanych wierszy znajduje się na kartkach.

Mogę się założyć, że w Krakowie takiej instrukcji nie było. W Warszawie w Nowej Nadziei nigdy tak nie robiliśmy, zawsze był chaos, nie było teczek, nikt nic nie wiedział. Czasem były akcje wspólne z Ruchem Narodowym i oni już mieli specjalne teczki do zbierania.

Poniżej podaję prostą instrukcję, jak profesjonalna akcja zbierania podpisów powinna wyglądać.

1 Najpierw przygotowuje się teczki do zbierania podpisów

  • ➡️ Na tył teczki naklejamy duży, kolorowy plakat z logo komitetu, zdjęciem lub nazwiskiem kandydata i hasłem: „Zbieramy podpisy poparcia dla…”. Dzięki temu z daleka widać, o co chodzi w akcji.
  • ➡️ Do środka wkładamy: krótką, ale dokładną instrukcję dla wolontariusza, czyste formularze, długopis i ewentualnie kartę kontrolną do oceny podpisów.
  • ➡️ Wzór formularza musi być przygotowany centralnie przez prawnika, który zna przepisy i wytyczne PKW. Wszyscy muszą używać dokładnie tego samego wzoru. Nie pozwalamy nikomu przerabiać go po swojemu, bo jeden mały błąd na karcie może sprawić, że komisja odrzuci tysiące podpisów. Na każdej stronie musi być też informacja o komitecie, kandydacie i samych wyborach.

2 Szkolimy osoby zbierające podpisy

  • ➡️ Szkolenie może być krótkie, ale każdy musi dokładnie wiedzieć: kto może się podpisać, jakie dane i adres wpisać, jak sprawdzić swój adres, jak wyłapywać błędy przed odejściem danej osoby i gdzie oddawać karty.
  • ➡️ Trzeba mocno podkreślić, że na przykład przy wyborach prezydenta Krakowa, nie zbieramy podpisów od turystów czy przypadkowych przechodniów z całej Polski. Podpis musi złożyć osoba ujęta w Centralnym Rejestrze Wyborców w odpowiednim obwodzie w Krakowie.
  • ➡️ Dlatego pierwsze pytanie zbierającego powinno brzmieć: „Czy jest Pan/Pani wyborcą w Krakowie?”. Jeśli ktoś jest z innego miasta, jego podpis w ogóle nam nie pomoże.

3 Najważniejsza sprawa: właściwy adres

  • ➡️ To trzeba wyjaśnić wyjątkowo dokładnie! Nie chodzi o to, gdzie ktoś akurat wynajmuje pokój, jaki ma adres do korespondencji albo gdzie jest zameldowany. Chodzi tylko i wyłącznie o adres z Centralnego Rejestru Wyborców.
  • ➡️ Dlatego najlepsza komenda dla przechodnia to: „Proszę wpisać dokładnie ten adres, pod którym jest Pan/Pani w stałym obwodzie głosowania w Centralnym Rejestrze Wyborców.”
  • ➡️ Jeśli ktoś nie jest pewien, powinien to sprawdzić na smartfonie. Warto mieć małą ściągę: mObywatel -> Usługi -> Centralny Rejestr Wyborców -> Twoje dane. Poproś tę osobę, żeby to sprawdziła, zanim złoży podpis.

4 Zawsze wpisujemy miasto, razem ze słowem Kraków

  • ➡️ Nie wystarczy, że ktoś napisze Długa 12/4 albo ul. Długa 12/4. Adres musi mieć nazwę miejscowości, czyli: Kraków, ul. Długa 12/4. I ma napisać pełną nazwę miasta, a nie np. W-wa.
  • ➡️ Pełny adres to: miasto, ulica, numer domu i numer mieszkania. Kod pocztowy nie jest konieczny.
  • ➡️ Wolontariusz na ulicy może myśleć, że skoro jesteśmy w Krakowie, to wiadomo, o jakie miasto chodzi. Jednak komisja wyborcza nie będzie się domyślać. Dlatego wolontariusz przed każdym podpisem musi ostrzec: „Proszę wpisać pełny adres z Centralnego Rejestru Wyborców, koniecznie razem z nazwą miasta Kraków”.

5 Sprawdzamy każdy wpis od razu na miejscu

  • ➡️ Zbierający nie może dać teczki przechodniowi i po prostu czekać. Kiedy wiersz zostanie wypełniony, od razu trzeba rzucić okiem, czy jest: imię, nazwisko, słowo Kraków, ulica, numer domu i mieszkania, PESEL, data i własnoręczny podpis.
  • ➡️ Jeśli czegoś brakuje, zwracamy uwagę natychmiast! Kiedy ta osoba odejdzie, za kilka godzin nie znajdziesz jej na ulicy, żeby zapytać, pod jakim dokładnie adresem widnieje w rejestrze.

6 Oznaczamy, jak pewny jest wpisany adres

  • ➡️ Wolontariusz nie widzi rejestru innych ludzi, ale może ich zapytać, skąd znają ten adres. Można prowadzić wewnętrzny ranking pewności podpisów (na dodatkowej kartce brudnopisie).
  • ➡️ R – osoba sprawdziła adres w aplikacji w telefonie.
  • ➡️ Z – wpisała adres zameldowania, ale go nie sprawdzała w sieci.
  • ➡️ M – wpisała adres, gdzie po prostu uważa, że mieszka.
  • ➡️ Brak – nie wiadomo, skąd ma adres.
  • ➡️ Nie piszemy tego na samej liście poparcia! Zapisujemy na kartce kontrolnej, np. strona 17, wiersz 1 – R, strona 17, wiersz 2 – Z.
  • ➡️ Dzięki temu potem szefowie wiedzą: mamy 3500 pewnych podpisów, 600 trochę gorszych i 400 niesprawdzonych. To o wiele mądrzejsze niż powiedzenie mamy 4500 podpisów.

7 Zbierający ruszają w teren

  • ➡️ Wolontariusze mogą działać sami albo z polecenia szefa iść tam, gdzie jest ruch: na węzły komunikacyjne, place, targowiska, imprezy miejskie i spotkania.
  • ➡️ Trzeba jednak myśleć strategicznie: tysiąc turystów spacerujących po krakowskim Rynku da nam o wiele mniej ważnych podpisów niż dwustu mieszkańców Krakowa przy ich osiedlowym sklepie.

8 Duże akcje przy dużych wydarzeniach

  • ➡️ Kiedy organizowany jest jakiś wiec, konwencja albo spotkanie polityczne, stawia się tam stolik z banerami i spory zapas teczek. Wolontariusze mogą też krążyć w tłumie.
  • ➡️ To idealne miejsce na zdobywanie nowych rąk do pomocy! Jeśli ktoś podejdzie i powie: Dajcie mi kilka kartek, pozbieram w rodzinie, w pracy i wśród sąsiadów — to mu je dajemy! Jednak najpierw robimy szybkie szkolenie z trzech najważniejszych zasad: tylko wyborcy z Krakowa, właściwy adres z aplikacji, no i pełny adres ze słowem „Kraków”.

9 Kontrolujemy błędy na bieżąco

  • ➡️ Nie czekamy ze sprawdzaniem na ostatni dzień. Koordynatorzy codziennie lub co kilka dni przeglądają oddawane kartki.
  • ➡️ Sprawdzamy, czy ktoś nie robi seryjnych błędów. Jeśli wolontariusz przyniósł 300 podpisów, gdzie ludzie pisali tylko „Wielicka 123” bez nazwy miasta, musimy mu od razu powiedzieć, żeby pilnował słowa „Kraków”. Lepiej zauważyć taki błąd po 30 wpisach, a nie przy końcu, gdy mamy już ich kilka tysięcy.

10 Zbieramy znacznie więcej podpisów, niż wymaga prawo

  • ➡️ Jeśli prawo mówi, że potrzeba minimum 3000 podpisów, absolutnie nie przerywamy zbiórki na liczbie trzy tysiące.
  • ➡️ Komisja na pewno odrzuci nam część podpisów, bo adres nie zgadzał się z tym w rejestrze, ktoś zapomniał dopisać miasta, wpisał zły PESEL, nabazgrał nieczytelnie albo nie miał prawa głosu w tych wyborach.
  • ➡️ Dlatego celem jest zawsze nadwyżka i szacowanie tych naprawdę dobrych podpisów. Dużo lepiej mieć 4000 świetnie sprawdzonych podpisów niż 6000 zebranych w ciemno, bez żadnej kontroli.

11 Karty odbieramy szybko i przechowujemy bezpiecznie

  • ➡️ Na takich kartach są poufne dane: numery PESEL, nazwiska i adresy. Nie mogą tygodniami walać się po samochodach, plecakach i mieszkaniach wolontariuszy!
  • ➡️ Każdy zbierający musi wiedzieć: skąd brać nowe kartki, komu i kiedy ma odnieść te wypełnione.
  • ➡️ Przydaje się prosta ewidencja: Janek dostał 10 kartek, oddał 10, zebrał tyle a tyle podpisów, z czego większość to pewniaki (kategoria R). Od razu widać, komu idzie najlepiej.

12 Centralna kontrola na mecie

  • ➡️ Na końcu wszystkie formularze lądują u koordynatorów. Tam je układamy, numerujemy, zliczamy i sprawdzamy, czy są poprawne. Te z widocznymi błędami odkładamy na bok.
  • ➡️ Sumujemy podpisy według naszego rankingu ryzyka. Dopiero po tym wszystkim można powiedzieć, ile tych podpisów naprawdę zebraliśmy i ile urząd prawie na pewno przyjmie. Niemniej 100% pewności nie będzie nigdy.
  • ➡️ Cała magia to: jeden bezbłędny wzór, jasne polecenia, krótkie szkolenie, zbieranie tylko od uprawnionych, dopilnowanie miasta Kraków i adresu z bazy, sprawdzanie ludzi na bieżąco i pilnowanie porządku w kartkach. Wtedy po zaniesieniu list do urzędu możemy spać spokojnie.

W Nowej Nadziei nigdy to tak nie wyglądało. Nie zrobili tego nawet, jak im to tłumaczyłem. A im bardziej tłumaczyłem, tym bardziej to olewali. To są totalne patałachy!