W procesie, który prezydent wytoczył Onetowi, świadkiem Onetu jest gość, którego nazwisko powinno być na zawsze wyryte na statuetce Dziennikarskiej Hieny Roku – Piotr Głuchowski z Gazety Wyborczej.

Ta postać mówi zapewne niewiele, a powinna mówić wszystko. Chodzi o absolutny wzorzec nikczemności. No, ale wiadomo, że ktoś taki karierę robić mógł tylko w GW.

Podczas rozprawy tenże Głuchowski powiedział: – „Karol Nawrocki, jak mówił mi informator, pracował w Grand Hotelu, brał udział w organizowaniu dziewczyn dla gości hotelu. Ta grupa była większa”.

Dwa lata temu wielki tekst o Głuchowskim napisał branżowy Press. Rzadko się zdarza, by tak mocno przejechano się publicznie po kimś z mediów lewicowo – liberalnych. Tutaj Press nie miał litości.

Opisał Głuchowskiego nie jako reportera, ale jako zawodowego konfabulanta, który latami pisał kłamstwa i był podporą GW. Sam zainteresowany nazwał swój styl pracy „obiektywnymi zmyśleniami”. Ot wrzucał do tekstów bohaterów, zdarzenia, które nigdy nie istniały, ale „mogłyby istnieć”.

Gdy wybuchał skandal, a tych było mnóstwo, zawsze ktoś w GW go wybronił. A skandalami były zmyślone reportaże, splagiatowana książka. Pisał też o Zatoce Sztuki. Press podaje, iż posunął się do tego, że przedstawił molestowane kobiety tak, że same się nie poznały. Potem nazwał to „dokumentem fabularyzowanym” w proporcjach 30% prawdy i 70% fikcji.

Dzisiaj typ wypłynął jako świadek, że oto KN organizował prostytutki. Trzeba więc pamiętać, jaki rynsztok się tam produkuje. I w sądzie i każdego jednego dnia w codziennym przekazie. Onetowy świadek i „dziennikarz” od „obiektywnych zmyśleń”, od „nie istniało, ale mogło istnieć”, od „30% prawdy, 70% fikcji”.

Link do tekstu Press TUTAJ.

Autor: Dominik Wójcicki