Dzielna Hela na ziemiach odzyskanych. Odcinek 7. Tomu II PRZYGÓD HELI.
WOLNOŚĆ ZNÓW ODEBRANA
I skończyło się babce sranie! Skończył się karnawał Solidarności. Generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Na ulicę wyszło wojsko i ZOMO, wyjechały czołgi. Ja wiem jak wygląda prawdziwa wojna i wiedziałam, że to „pic na wodę, fotomontaż”, nastawiony na zastraszenie. Wiedziałam jednak też, że to zastraszenie zadziała, że wolności długo nam nie oddadzą, nawet jak już nastąpi stabilizacja. Ludzie stawiali opór. Solidarność działała w podziemiu, drukowane były ulotki antykomunistyczne, malowano napisy na murach. Najodważniejsi robili demonstracje uliczne. Ale to był Gdańsk, może i kilka innych większych miast. Kiedy natomiast jechałam na Kociewie do mojej kuzynki Wichci, to tam był spokój. Podobnie było w Hrubieszowie i zapewne w innych małych miastach. W Gdańsku ludzie też się w końcu wypalili, wymęczyli. O podziemnej Solidarności i opozycji antykomunistycznej było słychac coraz mniej. W końcu jednak miejsce starych działaczy zajęli bardzo młodzi ludzie, pokolenie mojego wnuczka Klaudiuszka. Kiedy słyszałam o młodych, aresztowanych przez bezpiekę, chciało mi się płakać, że znów komuna niszczy kolejne pokolenie. Wiedziałam, że Klaudiusz też się w coś zaangażował ale on nie mówił mi wszystkiego.
Pewnego dnia pojechałam odwiedzić dzieci. Klaudiusza nie było. Zauważyłam, że ani Niunia ani mój zięć Wiesik nie chcieli za bardzo rozmawiać na jego temat. Kiedy wychodziłam z domu, spotkałam ich sąsiadkę, która powiedziała mi, że Klaudiusz został aresztowany. Pociemniało mi w oczach i zakręciło się w głowie. Upadłam na ziemię i zaczęłam tłuc rękami w chodnik i lamentować.
– O Jezu! Ubowcy zabrali mojego Klaudiuszka! Zabijo! A pierwej odbijo nerki i kości połamio!
W końcu pozwoliłam się podnieść z ziemi ale myślałam, że oszaleję. I w domu nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Poszłam się wyżalić do mojego sąsiada Pietryka. Pietryk mnie trochę uspokoił.
-Nie denerwuj się, Hela. Bezpieka teraz tak hurtowo nie morduje i nie torturuje jak w dawnych czasach a Popiełuszką to jednak twój wnuk nie jest. Myślę, że niedługo wyjdzie cały i zdrowy.
Poszłam do domu i spokojnie położyłam się do łóżka ale zasnąć nie mogłam. Wstałam o trzeciej w nocy i zaczęłam robić pierożki dla Klaudiuszka. Oczywiście pierogi ruskie, które on uwielbia, to arcydzieło kresowej kuchni. Powstały zapewne z kresowej biedy, kiedy nie starczało twarogu na pierogi. Zrobiłam farsz z tłuczonych, gotowanych ziemniaków i dodałam trochę twarogu, tylko trochę, bo jak się da za dużo to można „przedobrzyć”. Do tego smażona „zeszklona” cebulka, palce lizać, pryma sort. Potem ciasto jak najbardziej przaśne, mąka woda i sól. Tak, jestem oszczędna, ale w przypadku pierogów ruskich wersja oszczędna jest nie tylko tańsza ale też smaczniejsza. Potem polałam masełkiem. Lepsze są co prawda ze smażoną słoninką, ale, masz ci los, wtedy akurat przyszło mu do głowy jaroszem zostać. Bałam się, że z tego wszystkiego jeszcze narkomanem zostanie, jak mój sąsiad, który najpierw przestał jeść mięso a potem zaczął ćpać aż w końcu przez okno wyskoczył. Żeby jeszcze się od razu zabił! Jeszcze kilka miesięcy leżał zanim umarł a w szpitalu nie miał za bardzo kto go odwiedzać, bo żona go rzuciła. Powiedziała, że jest anormalny. Na szczęście wnuczek narkomanem nie został. Z okna też nie wyskoczył
No i przyszedł świt. Trzeba jechać na komendę, zawieźć pierożki dla wnuczka.
-Z wniesieniem jedzenia na izbę zatrzymań będzie ciężko. A za co wnuk siedzi? – zapytał dyżurny.
-A panie, za te Sólidarność.
-Polityczny? To na pewno nie pozwolą jedzenia przekazać, bo może być zatrute!
– Panie, panie! Gdzież by ja swojego wnuka truła! Nie dość, że go mi aresztowaliście, to jeszcze mi ubliżacie.
Mało się na niego nie rzuciłam. W końcu się jednak uspokoiłam, bo pomyślałam, że jeszcze mnie aresztują.
I dobrze się stało. Klaudiuszek wyszedł po dwóch dniach. Pierożki się nie zmarnowały. Wyciągnęłam z zamrażalnika i podsmażyłam tak jak lubi. Nastawiłam też mleko na zsiadłe, bo podsmażane pierogi ruskie najlepsze są ze zsiadłym mlekiem.
Zostaw komentarz