17 maja 2022 roku to już 11. rocznica mojej trzeźwości. Postanowiłem uczcić ją również rowerowo. Rok temu z tej okazji pojechałem 180 km do Rabki.
Tym razem jazda była krótsza za to bardziej spektakularna. Postanowiłem ją uczcić rozmowa z mikołowskim poeta Rafałem Wojaczkiem. 13 maja z okazji pół wieku jego samobójstwa odsłonięto pomnik poety na Rynku.
Dlaczego Wojaczek? Jest tajemnicą poliszynela to, że umarł na własne życzenie, w wyniku nadużywania psychotropów i alkoholu.
Zabił go ból istnienia. Czy tak być musiało? Przez wiele lat żyłem w jego cieniu, skandalizowałem wierszami i piłem obrażając otoczenie.
Aż wreszcie nastąpiła iluminacja. Stojąc nad przepaścią wytrzeźwiałem. Nie od razu, ale myślę że skutecznie. On nie. Drugi taki casus to Ryszard Riedel pochowany na tyskim Wartogłowcu.
Chciałem z Rafałem na ten temat porozmawiać. Czy tak być musiało? Zapytać. Ale on wpatrzony w dal oczami w okularach bez szkieł już mi nie odpowie. Chodził i pytał aż wreszcie dowiedział gdzie jest jego szubienica.
Natomiast absolutnie się nie zgadzam co do tego, że jest dobre wyjście wódkę pić. Ja miałem dość kaca, zerwanych filmów i dramatów we własnej rodzinie. Są inne sposoby na szaleństwo. Rower, poezja, malowanie.
Trzeba tylko chcieć i mieć silną wolę.
Zbigniew Zew Wieczorek
Zostaw komentarz