Kilka dni nie pisałem o wojnie. Pewnie myśleliście, że się zmęczyłem? Trochę tak, trzeba czasem zaczerpnąć dłonią, jak to mówią, albo płucem, także zaczerpnąć. Odetchnąć. Chociaż u mnie oddech często zamienia się w przydech. Tak już mam. Z ciemnego w czarne i z czarnego w otchłań. Ale już wracam. Chociaż nie piszę niczego, czego byście nie znaleźli w znanych zakątkach internetu, także tych zupełnie dobrze znanych.
Ale rozumiem, ja jestem od tego, żeby czytać i wyciskać. No bo kto jak nie ja. No to dobra. Jest jak jest. Czyli dobrze, ale nie beznadziejnie.
Łupanie HIMARS-ami po zapleczu rosjan trwa. Właśnie kiedy piszę te słowa kolejne trafiły w most Antonowski na Dnieprze w Chersoniu. Nie ma dowodów na to, że most się zawalił, poczekamy pewnie do rana. Gdyby się zawalił, no to zaopatrywanie Chersonia byłoby trudniejsze niż do tej pory. Tak, zostaje tama w Nowej Kachowce i kolejowy most na Dnieprze, ale co trzy mosty to nie dwa. Zawsze.
Dzisiaj popołudniu wypłynęły zdjęcia ekipy remontowej z Chersonia jak rzekomo łatała dziury po poprzednich ostrzałach mostu, ktoś napisał, to nasi, bo elementy zbrojenia stalowego poukładali tak, żeby miały mniejszą wytrzymałość. Partactwo albo sabotaż. Efekt ten sam.
Podobno jakaś grupa sługów saurona wpadła w okrążenie na północ od Dawidowego Brodu ale jakoś mało materiałów to potwierdzających. Gdyby tak było i wypadła by tam z linii jedna czy dwie rosyjskie batalionowe grupy bojowe, to front 49 armii wokół Chersonia mógłby się zacząć składać jak domek z kart. Ale nie ma potwierdzenia.
Do tego czasu w Ukrainie znalazło się 16 zestawów HIMARS i kolejnych kilka (próbuję liczyć wychodzi mi 3 albo 6 albo 9) MLRS. Zniszczono kilkadziesiąt – mówią że więcej niż 50 składów amunicji, paliw, smarów. Rosyjski kanał na Telegramie, Moscow Calling ocenił, że intensywność orczych ostrzałów spadła pięcio-, sześciokrotnie.
Redaktorowi Wyrwałowi wyrywa z ręki argumenty ten HIMARS-owy festiwal.
A jak poucza Wolski – jeżeli przeciwnik wysadzi ci 30% składów, to bałagan powoduje, że efektywność logistyki spada ci nie o 30, ale o 60%.
A do tego sztaby, centra dowodzenia i łączności. Ostatniej nocy palił się w Doniecku skład paliw, pięknie, jak znicz pokoju, który może już tuż-tuż.
Nie no wiadomo, że raczej nie tuż-tuż. Ale smells like counterattack.
Wszyscy mówią i ja powtórzę, że walenie po składach i przeprawach to wygląda na planowe obezwładnianie przeciwnika przed własnym uderzeniem. Wszyscy mówią Chersoń, że tam. Ale cholera wie, będę się upierał, że uderzenie na Melitopol wygląda też nieźle i z Melitopola można pójść w różnych kierunkach. Ale nie jestem Walerym Załużnym, chociaż tylko o rok jestem od gościa młodszy.
Nagłe wymiany niektórych dowódców też wyglądają moim zdaniem na dodatkowe „oślepianie” przeciwnika.
A skoro o Melitopolu była mowa – znowu w tym rejonie ktoś rozwalił tory. No bieda, po prostu bieda. Jak nie urok to sraczka, jak nie sraczka to przemarsz wojsk.
Wiadomo, że jest formowany kolejny korpus rezerwy ukraińskiej armii. W przeliczeniu 6 do 9 brygad. A brygady ukraińskie są duże, mają 5 batalionów, zamiast 3 czy 4. To może być spora siła. Wiadomo, że zeszły z linii styczności wojsk liczne oddziały ukraińskie walczące do tej pory w Donbasie. To też może być spora siła.
Wiadomo też jednak, że odtwarzane zgrupowanie rosyjskie w rejonie Biełgorodu – razem około 20 batalionowych grup taktycznych rozbitych wiosną pod Kijowem i Sumami – znikło. Nikt nie wie gdzie się podziewa i gdzie wypłynie. To też trzeba brać pod uwagę.
W ogóle z rosyjskimi rezerwami jest tak sobie. Władze mordoru zobowiązały każdy z 85 rosyjskich regionów, w tym Krym i Sewastopol, do wystawienia i wspierania finansowego jednego nowego batalionu „ochotniczego”, który ma być skierowany do udziału w wojnie przeciwko Ukrainie. 3 korpus armijny ciągle ćwiczy w rejonie poligonu Mulino i ciągle nie osiągnął zakładanej liczebności.
A jutro – idę o zakład – ilość zabitych rosjan przekroczy 40.000. Czyli 4 razy tyle co przez 10 lat w Afganistanie. Tyle, że tym razem orcza armia popisała się takimi stratami gierojów w pięć miesięcy.
Musi być też słabo ze sprzętem, bo tak się składa, że potwierdziły się mimo wszystko informacje, że do ataków na cele naziemne w rejonie Mikołajowa morgulce wykorzystują przeciwlotnicze systemu S-300. One rzeczywiście miały taką funkcję, uproszczoną, ale też ich skuteczność przeciwko celom naziemnym musi być słaba, bo to rakieta przeciwlotnicza. Samolot to lekka, wrażliwa konstrukcja, razi się go przede wszystkim chmurą odłamków, a nie ciężką głowicą do prucia betonu.
Ale „:Kalibry” znowu się odezwały. W ciągu pierwszej doby obowiązywania z trudem wynegocjowanego porozumieani w sprawie eksportu ukraińskiego zboża do Afryki kierowane rakiety uderzyły na Odessę. Oczywiście federacja oświadczyła, że nie miała nic wspólnego z tym atakiem. Tylko już nikt nie wie do kogo oni wygłaszają te komunikaty. Swoich to chj obchodzi, a świat i tak nie wierzy. Po za Assadem, Kim Dzong Unem może, bo nawet Ajatollahowie by się na ten wic nie dali nabrać.
Potwierdzono tez obecność w Ukrainie naszych czołgów PT-91. Jedni szeptali o tym od dawna, inni dementowali, ja miałem przeczucie, że to jednak prawda i powiem Wam dlaczego, zarazem przedstawiając w kilku zdaniach co to jest PT-91.
Otóż PT-91, zwany też „Twardy” to polska głęboka modernizacja sowieckiego czołgu T-72. Tak, około 230 już takich posłaliśmy do Ukrainy i one tam już są. To była 1/3 naszych aktywnych sił pancernych. Czołgi PT-91 to kolejna 1/3 naszych aktywnych sił pancernych.
PT-91 zatem to taki lepszy T-72. Ma wzmocniony silnik, wymieniony system kierowania ogniem, kamery termowizyjne, łączność. Ma także system ostrzegawczy o opromieniowaniu laserem (a większość współczesnych dalmierzy i celowników wykorzystuje właśnie promień lasera). To ciekawa zabawka – nie tylko ostrzega, że promień lasera został wykryty, ale wystrzeliwuje w sektorze, z którego wykryto promień granat dymny lub aerozolowy i wskazuje wstępnie kierunek skąd może paść strzał. No i najbardziej charakterystyczny element PT-91 – drobnostkowy pancerz reaktywny ERAWA-3. Pamiętacie, ten pancerz co to wybucha w kierunku nadlatującego pocisku i rozprasza strumień kumulacyjny. Na pociski rdzeniowe jakby mniej pomaga.
Niestety „Twardy” odziedziczył po sowieckiej konstrukcji armatę, amunicję i system stabilizacji armaty, ogólnie rzecz biorąc – nie najdoskonalszy.
Z drugiej strony – jako klon T-72 jest łatwy do przejęcia dla ukraińskich czołgistów, bo to znana im bazowo konstrukcja.
Dlatego uważałem, że prędzej czy później PT-91 trafią na front. I to będzie ostateczne pożegnanie z sowiecką techniką w polskich wojskach pancernych. Nareszcie chciałoby się powiedzieć.
Zarazem nie ma lepszego miejsca dla naszych czołgów jak front gdzie wydatnie redukują one siły pancerne jedynego realnego, potencjalnego przeciwnika polskiej armii – hord z minas morgul.
Tymczasem Niemcy pod światłym przewodem Olafa der Plastusia, partyjnego kolegi Gerharda von Ribbentropa-Schroedera dostarczyły do Ukrainy kolejne trzy haubice samobieżne Phz2000, trzy wyrzutnie MLRS, chociaż te ostatnie tyle razy zapowiadali, że już nie wiem, czy to te zapowiadane czy jakieś ekstra, pogubiłem się.
Do Ukrainy trafiły też wreszcie trzy zestawy przeciwlotnicze bliskiego zasięgu Gepard. Tak, uspokoję was, z amunicją. Mogą strzelać. Serio, serio.
Co do zestawów rakietowych IRIS-T SL, to podobno one są gotowe, ale od trzech tygodni Olaf Szmelc nie może podpisać stosownych dokumentów. W tym czasie rzeczony Gerhard Gazprom Schroeder bawi w Moskwie, bo powiada Moskwa piękna jest, czemu mam tam nie bawić. A Olaf się poci i nie wie, może podpisać, czy nie może podpisać?
Pomożecie mu?
Ten niemiecki sprzęt – dla jasności – Gepardy, Panzerhaubitze, IRIS-T to są dobre rzeczy. Ale ten teatr wokół przekazania i hamletyzowanie niemieckich polityków jest doprawdy groteskowe. Tak, z mojego punktu widzenia. Innego nie mam.
Kazachstan podnosi kwoty na zbrojenia. Tradycyjnie przyjazny chanatowi moskiewskiemu kraj nie chce być drugą Ukrainą. Brawo, brawo władzimirze gównoryjcu, nawet to potrafiłeś spierdolić.
Białoruś burczy, furczy, przesuwa wojska to pod polską to pod litewską granicę, ale Lord Of Potatoes zdaje się nigdzie nie wkroczy, zostanie u siebie. Tam mu nikt nie djbie.
A. Papież wyraził chęć i pragnienie odwiedzenia Kijowa, ale wyznał, że to nie jest takie proste. A ja powiadam – jest. Wystarczy wsiąść do samolotu i przylecieć.
Ktoś z brytyjskich polityków ładnie powiedzial, że to nie jest konflikt do mediowania, bo tu nie ma dwóch rownoważnych stron konfliktu. Tutaj jedna ze stron bez powodu napadła na drugą i jedyna droga rozwiązania tego konfliktu to zmuszenie napastnika, żeby się zwinął tam skąd przyszedł.
No i jeszcze, żeby za to zapłacił.
Walka trwa. Losy się ważą.
Слава Україні
zdjęcia 93-тя ОМБр Холодний Яр – chłopaki i dziewczyny, którzy są naprawdę mocarni.
_______________________________________________________________________
Niezmienne wszystkim buk zapłać za udostępnienia, lajki, komentarze.
Bardzo dziękuję też za taktyczne kawy na buycofee.to – to mnie pionizuje i mobilizuje do roboty.
Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
















Zostaw komentarz