Ktoś miał, albo ma nadzieje, że Unia Europejska sypnie nam groszem? Rządźmy naszym, czyli tym, który nam się należy jako członkowi Unii? No to współczuje takim „wierzącym”, bo gorzko się zawiodą.

Dziś dowiedziałam się, że już nie chodzi o praworządność i Izbe Dyscyplinarną. Unia ma w nosie naszą praworzadność. Miejmy sobie dobrą, złą, albo w ogóle jej nie miejmy.

Pieniędzy nie dostaniemy, bo nie mamy wiatraków. No i juz! A jak bedziemy mieli wiatraki, to okaże sie, ze geje nie moga sie pobierać i miec dzieci. Nie tylko adoptowanych, ale sami ze soba. Albo, że kobiety (i dziewczynki) nie moga przerywac chocby teoretycznej tylko ciazy i w zwiazku z tym czuja sie uposledzone pod tym i kazdym innym wzgledem.

Mnostwo jest tematów zastepczych i najbardziej nawet kretyńskich, aby Unia szydziła sobie z praworzadnosci, ktorej tak broni i pokazywała rzadowi polskiemu jego miejsce w szeregu. Najnizsze. bo to nie jest rzad, ktory podoba sie Unii. A jak sie cos Unii nie podoba, to Unia ukarze i nic nie da, za to nalozy kary.

Czy zal mi PISowskiego rzadu?

Ani, ani… Bo jak ktos sie nabiera na obiecanki cacanki i jak dziecko cieszy, ze juz jest „dogadany” i zeby jeszcze bardziej sie dogadać we wszystkim ustepuje – no to nadaje sie na pokojówke czy odzwiernego.

Teraz chyba za późno, zeby trzasnac drzwiami i piescia w stół. Ale mimo to ja bym trzasneła. jednym i drugim.

Dodam – niestety. Tak wiele zaufania i nadziei wiązałam z rozumem premiera Morawieckiego. Ale epidemia i kryzys – po częsci tylko zwiazany z wojną, bardziej z naszym malo racjonalnym stosunkiem do tej wojny – sprawiły, ze ten finansista, a nie czlowiek o wyczuciu spraw społecznych całkiem się zagubil.

Ale czy mamy kogos, kto by dał sobie rade w takich warunkach?

Ja nie widze. No i jeszcze to wbijanie noza i podstawianie nogi przez tzw. totalną opozycje, której w najmniejszym stopniu nie interesuje przyszlosc Polski, a jedynie ich własne fobie i ich nienawiśc do PIS całkiem wyklucza mozliwosc sprawnego rzadzenia.

Piłsudski z trudem i „siłowo” sobie w takiej sytuacji radził. Ale wojna domowa i bereza Kartuska nie były najszczęsliwszym rozwiazaniem. Moze wiec nie ma dobrego rozwiazania w tak trudnym czasie i z taka ogromna liczba wrogów własnej Ojczyzny, którzy w niej żyją.

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.