Polska już od dłuższego czasu ustami swoich oficjeli sugeruje, że byłaby zainteresowana lokalizacją produkcji pocisków do systemów Patriot w Polsce. I jak się mają sprawy z tą lokalizacją? W maju pisano, że dostaliśmy „wstępną zgodę”, a w lipcu okazało się, że możemy liczyć ewentualnie na centrum serwisowe wraz z szeregiem innych państw europejskich, a amerykańscy oficjele oznajmili nam, że „nie wykluczają produkcji pocisków PAC-3 poza USA”.
W tym samym czasie podczas szczytu w Ankarze Trump ogłosił, że pociski do Patriotów będą produkowane na Ukrainie, i Raytheon błyskawicznie przeszedł do etapu rozmów z Ukraińcami odnośnie konkretnych kształtów tej produkcji, a Polska zaś proponuje USA teraz dołączenie do tej produkcji.
Tak, zapewne chodzi tu w ogóle nie o pociski PAC-3, tak, chodzi na pewno o składanie pocisków, tak, możliwe, że z tego koniec końców w ogóle nic nie wyjdzie albo wyjdzie, ale po wojnie. Ale nie o tym teraz mowa, zwracam uwagę na to, jak reagują na prośbę o udzielenie licencji Amerykanie w obu tych wypadkach. A dlaczego w wypadku Ukrainy oni teraz próbują zademonstrować szybko, że budują jakąś poważną ofertę? Dlatego, że ledwie tydzień temu w Paryżu prezydent Francji ogłosił powstanie tzw. koalicji antybalistycznej z aktywnym udziałem Ukraińców. A poza tym na podstawie doświadczeń z wojny na Ukrainie Francuzi z Włochami modernizują i doskonalą swój system SAMP/T i Ukraińcy właśnie ogłosili, że zamawiają z tej europejskiej pożyczki, której im udzielono, 4 baterie SAMP/T NG – najnowszej wersji tego systemu. A wraz z nim Francuzi proponują też Ukraińcom licencję na produkcję-składanie pocisków Aster 30. I właśnie stąd jest reakcja Amerykanów… Nie przeszkadza im „sowiecka mentalność” tego aroganckiego Zełenskiego. Jak nie przeszkadza też ona i Francuzom z Włochami przy podpisaniu umów na systemy SAMP/T czy samoloty Rafale dla Ukrainy.
Wniosek tutaj jest banalnie prosty. Żeby dostać od administracji Trumpa to, czego pragniemy, nie o status wzorowego sojusznika USA trzeba dbać czy o mityczną wiarygodność w stosunkach z tym, kto sam nie jest wiarygodny i absolutnie takich rzeczy nie ceni. Nie o dobre stosunki liderów trzeba dbać, nie płaszczyć się przed Amerykanami na kolejnych imprezach czy pochlebiać im. Dla administracji Trumpa wzorowy sojusznik, kupujący ogromne ilości broni, zawieszony na twoich gwarancjach bezpieczeństwa, to po prostu ten, kogo można wykorzystywać do swoich celów, nie ponosząc żadnych kosztów.
Natomiast żeby cokolwiek od nich pozyskać, trzeba czymś realnie Amerykanom zagrozić, żeby ich zabolało. Sądzę, że gdyby Polska prowadziła swój własny program opracowania pocisków balistycznych, to nagle Amerykanie sami wyszli by z inicjatywą produkcji ATACMS-ów w Polsce z maksymalnie możliwą lokalizacją… A gdyby zagroziła tym, że ze względu na deficyt PAC-3 zainwestuje 10 mld w SAMP/T i produkcję Aster 30, to natychmiast byłaby tu delegacja z USA ze swoją kontrpropozycją.
W Polsce przyjęło się mówić, że Ukraina poważnie traktuje tylko silnych, ale Trump jeszcze bardziej szacunkiem darzy tylko silnych. Tym niemniej w Polsce myśl o asertywności w stosunkach z USA odbierana jest często niemal jak zbrodnia. W rzeczywistości im więcej Polska by demonstrowała samodzielności w stosunkach USA tym hojniejsza by była oferta Stanów dla nas. Byli by do tego zmuszeni żeby dalej utrzymać swój wpływ i kontrolę na nasz region i na Polskę.
___________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz