Dziś, 18 września 2026 roku, Marcin Horała z Rozwoju Plus został wybrany wicemarszałkiem Sejmu, zdobywając 254 głosy, podczas gdy Marcin Ociepa z PiS otrzymał 167. Miejsce w Prezydium pozostawało nieobsadzone od 2023 roku. PiS zero skuteczności przez tak długi czas.

Po dzisiejszym wyborze Marcina Horały na wicemarszałka Sejmu można odnieść wrażenie, że dla części środowiska PiS największym problemem nie jest już sam wynik głosowania, ale fakt, że wygrał kandydat Rozwoju Plus, czyli środowiska Mateusza Morawieckiego.

PiS wystawiło Marcina Ociepę, Rozwój Plus wystawił Marcina Horałę. Wynik jest prosty: 254 do 167 dla Horały.

I tutaj warto przypomnieć rzecz podstawową. W polityce liczy się skuteczność. Można mieć swojego kandydata, można być przekonanym, że to właśnie on powinien zostać wicemarszałkiem, ale trzeba jeszcze znaleźć większość, która na niego zagłosuje. Rozwój Plus tę większość znalazł. Kandydatura Ociepy jej nie uzyskała. To nie jest ocena Marcina Ociepy jako człowieka czy polityka. To po prostu wynik konkretnego głosowania.

Co więcej, miejsce w Prezydium Sejmu przez blisko trzy lata pozostawało nieobsadzone. PiS wcześniej nie zgłaszało kolejnego kandydata po nieudanej kandydaturze Elżbiety Witek.

Dopiero później zdecydowano się wystawić Marcina Ociepę. A teraz zaczyna się najciekawsza część. Bo skoro część środowiska PiS tak bardzo oburza się, że stanowisko otrzymał kandydat Rozwoju Plus, to można zadać proste pytanie: czy w polityce naprawdę chodzi o to, kto jest bardziej „nasz”, czy o to, kto potrafi zdobyć większość?

PiS tego nie potrafi. I Coraz częściej można usłyszeć narrację: my jesteśmy patriotami, a oni już nie. My jesteśmy prawdziwą prawicą, a pozostali są „koncesjonowani”, „z Tuskiem”, „z Platformą” i tak dalej. Co za obrzydliwi i mali ludzie. ,,Zastanawiam się kto właściwie nadał jednej partii prawo do rozdawania certyfikatów polskości i patriotyzmu?

Polska nie jest własnością PiS. Nie jest własnością Rozwoju Plus. Nie jest własnością Platformy ani żadnej innej partii. Można popierać PiS, można popierać Morawieckiego, można popierać Konfederację, PSL albo nikogo. Patriotyzm nie jest legitymacją partyjną.

A jeśli jedynym argumentem przeciwko politycznemu konkurentowi staje się hasło „on nie jest prawdziwym patriotą”, to zaczynamy mieć problem nie z konkurentem, tylko z poziomem własnych argumentów i emocji. I wtedy robi się już naprawdę trochę kabaretowo. Bo skoro PiS uważało, że powinno mieć swojego wicemarszałka, mogło przecież znaleźć kandydata, który zdobędzie większość. Można było nawet, oczywiście ironicznie, zapytać: a gdzie są Zbigniew Ziobro albo Marcin Romanowski? Przecież ich nie wywali z PiS. Mogli kandydować? Prawda panie Jaki?

Jeszcze zabawniejszy jest zarzut, że skoro Horałę poparli także posłowie koalicji rządzącej, to Mateusz Morawiecki jest teraz „z Tuskiem”, a Rozwój Plus właściwie stał się Platformą Obywatelską.
Naprawdę?

To może odwróćmy tę logikę. Gdyby Marcin Ociepa wygrał dzięki głosom posłów koalicji rządzącej, to Donald Tusk zostałby członkiem PiS?

Przecież w głosowaniach parlamentarnych posłowie mogą poprzeć konkretnego kandydata z różnych powodów. W przypadku Horały faktycznie głosowała na niego między innymi Koalicja Obywatelska, ale to nie oznacza żadnego formalnego sojuszu Morawieckiego z Tuskiem.

Jeżeli jednak każdy głos oddany na naszego kandydata jest dowodem jego patriotyzmu, a każdy głos oddany na konkurenta dowodem „układu z Tuskiem”, to przestaje być polityką, a zaczyna być partyjną matematyką dla początkujących.

I chyba właśnie tutaj warto się na chwilę zatrzymać i przypomnieć. Włodzimierz Czarzasty został wybrany wicemarszałkiem Sejmu 12 listopada 2019 roku, na początku IX kadencji dzięki PiSowi, który go wtedy poparł.

Oficjalne wyniki Sejmu są jednoznaczne:
PiS: 195 posłów głosowało
177 było za Czarzastym
12 przeciw I co? Bratali się z komunistą?

Jeśli zaczynamy dzielić Polaków na „naszych patriotów” i całą resztę, to trąci to już nie tylko polityczną plemiennością, ale zwyczajnie intelektualną pustką i polityczną miernotą. Bo patriotyzm nie polega na tym, że zawsze głosujemy tak samo. Polska jest większa niż każda partia. I całe szczęście.