Owacje na stojąco, wypełniona po brzegi bazylika i muzyka, która na chwilę zatrzymała czas. 4 października 2026 roku w Trzebnicy włoska mezzosopranistka Marcella Parziale zadebiutowała przed polską publicznością, wykonując „Stabat Mater” Giovanniego Battisty Pergolesiego wraz z sopranistką Dominiką Zamarą i kwintetem Accademii di Santa Sofia z Benewentu. W rozmowie z Enrico Bertato artystka opowiada o powołaniu, które odkryła jako szesnastolatka, o metafizycznym wymiarze muzyki, odpowiedzialności artysty oraz sile kultury, zdolnej budować mosty między kulturami i narodami. To opowieść o sztuce, która nie służy budowaniu własnego ego, lecz staje się przestrzenią do spotkania jednego człowieka z drugim człowiekiem.
Enrico Bertato: Dziękuję, że przyjęła Pani nasze zaproszenie. Na początek chciałbym zapytać o Pani drogę artystyczną. Co sprawiło, że zdecydowała się Pani poświęcić śpiewowi operowemu?
Marcella Parziale: Moje spotkanie z operą było jednocześnie przypadkowe i olśniewające. Od dzieciństwa towarzyszyła mi wielka pasja do śpiewu i teatru. Rozwijałam ją, studiując obie te dziedziny. Kiedy miałam szesnaście lat, odkryłam operę i od tej chwili wiedziałam, że właśnie tą drogą chcę podążać.
Był to instynkt, nagłe i nieodparte poczucie powołania, które rozpoznałam, zanim jeszcze potrafiłam je wyjaśnić. Urzekła mnie gęstość muzycznej narracji, a zarazem niezwykła złożoność teatralnego świata.
Rozpoczęłam więc wymagającą drogę kształcenia. Uzyskałam z wyróżnieniem dyplom oraz specjalizację w zakresie śpiewu, równolegle studiując dyscypliny związane ze sztuką, muzyką i widowiskiem. Te studia uniwersyteckie również ukończyłam z najwyższą oceną.
Muzyka jest rzemiosłem w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa. Wymaga poszukiwań, dyscypliny i nieustannej troski o szczegół. To właśnie w tej pracy, która nigdy nie jest ostatecznie zakończona, odnajduję istotną część mojej niezmiennej miłości do sztuki.
Enrico Bertato: Wcielała się Pani w wiele operowych postaci. Czy jest wśród nich taka, którą czuje Pani jako szczególnie bliską?
Marcella Parziale: Trudno byłoby mi wskazać tylko jedną. Artysta przechodzi przez różne etapy emocjonalne i wokalne, a każdy z nich pozwala mu odnaleźć się w innej wrażliwości.
Fascynuje mnie na przykład buntowniczy temperament Carmen, Maddaleny i Dalili, ale równie pociągająca jest dla mnie żywiołowość Cherubina — jego niewinność, figlarność, a czasem nawet nieporadność.
Bardzo bliski jest mi również repertuar kameralny. Wymaga on innego rodzaju teatralności, bardziej skupionej i intymnej, lecz nie mniej intensywnej. Pozbawiona wsparcia scenicznej inscenizacji muzyka potrafi opowiadać historie i odsłaniać emocje z jeszcze większą siłą wyrazu.
Myślę, że największym przywilejem naszego zawodu jest właśnie możliwość zamieszkiwania wielu różnych żyć. Dzięki każdemu z nich możemy lepiej zrozumieć coś z ludzkiej natury.
Enrico Bertato: „Sztuka jest metafizyką” — zatrzymajmy się przy tej myśli. Co dzieje się w Pani w chwili poprzedzającej wyjście na scenę i podczas samego występu?
Marcella Parziale: Wdzięczność. Głęboka radość, której towarzyszy adrenalina nieodłącznie związana z każdym występem.
Dziewczynka, która kiedyś zakochała się w śpiewie, wciąż jest we mnie obecna. Każdy koncert przeżywam jak dar, jak obietnicę złożoną samej sobie przed wieloma laty i odnawianą za każdym razem, gdy staję przed publicznością.
Nie chodzi tu o celebrację własnego ego, lecz niemal o jego przeciwieństwo. Bliska jest mi myśl Wassilego Kandinsky’ego, który postrzegał artystę jako „sługę sztuki”. To ktoś, kto oddaje własną wrażliwość w służbę wewnętrznej konieczności — czegoś, co wykracza poza zwykłą potrzebę wyrażania siebie.
Jesteśmy interpretatorami, instrumentami, poprzez które muzyka ożywa i może dotrzeć do drugiego człowieka. W tym sensie wejście na scenę oznacza również odsunięcie siebie na dalszy plan, aby zrobić miejsce czemuś, co nas przekracza.
Enrico Bertato: Wróćmy do Pani niedawnego debiutu w Polsce. Jak przyjęła Panią publiczność w Trzebnicy?
Marcella Parziale: Jestem głęboko szczęśliwa z powodu przyjęcia, jakie mnie spotkało. Byłam w Polsce po raz pierwszy i nie mogłam wymarzyć sobie piękniejszego spotkania.
Wypełniona bazylika stała się scenerią jednego z dzieł, z którymi jestem szczególnie związana. Miałam poczucie, że architektura, historia i duchowość tego miejsca w naturalny sposób weszły w dialog z muzyką, tworząc przestrzeń słuchania o niezwykłej intensywności.
Wykonanie „Stabat Mater” Pergolesiego w takim otoczeniu było dla mnie wielkim przywilejem i doświadczeniem, które na długo pozostanie w mojej pamięci.
Enrico Bertato: Wypełniona bazylika, entuzjastyczne reakcje i owacje na stojąco. Jakie emocje towarzyszyły Pani w obliczu tak żywego odbioru ze strony nowej publiczności?
Marcella Parziale: Oklaski i skupienie słuchaczy nigdy nie są czymś oczywistym. Za każdym razem trzeba na nie zasłużyć.
Pierwszy dźwięk jest chwilą absolutnej prawdy. Stawia artystę wobec odpowiedzialności za muzykę, którą powierzono jego interpretacji, i za czas oraz uwagę, jakie każdy słuchacz postanowił mu ofiarować.
W Trzebnicy poczułam szczere ciepło i głęboką więź z publicznością. Potwierdziła ją reakcja słuchaczy, która bardzo mnie wzruszyła.
Kiedy dochodzi do takiego spotkania, muzyka przestaje być wyłącznie wykonaniem utworu. Staje się wspólnym doświadczeniem. Jestem za to szczęśliwa i głęboko wdzięczna.
Enrico Bertato: Jak narodziła się Pani zawodowa relacja z sopranistką Dominiką Zamarą? Co sprawiło, że ta współpraca tak dobrze się rozwija?
Marcella Parziale: Poznałam Dominikę w marcu tego roku, podczas dwóch wykonań „Stabat Mater” we Włoszech, zorganizowanych w ramach projektu „Ponti Sonori”, rozwijanego przez Accademię di Santa Sofia.
Już od pierwszego spotkania nawiązała się między nami piękna więź — zarówno ludzka, jak i artystyczna. Lubię współpracować z muzykami, którzy łączą talent z wrażliwością i podchodzą do swojego zawodu bez gwiazdorskich póz. W Dominice odnalazłam właśnie te cechy.
Uważam, że porozumienia między interpretatorami nie da się zaprojektować przy biurku. Można je pielęgnować, ale wymaga autentycznej gotowości do wzajemnego słuchania.
Po dwóch włoskich wykonaniach przyszedł czas na koncert w Trzebnicy. Mamy już kilka pomysłów, które chciałybyśmy wspólnie rozwijać. Mam nadzieję, że to spotkanie stanie się początkiem artystycznej drogi pełnej nowych muzycznych możliwości.
Enrico Bertato: Projekt „Ponti Sonori” pozwolił połączyć Włochy i Polskę poprzez muzykę. Co warto wiedzieć o tej inicjatywie?
Marcella Parziale: „Ponti Sonori – Global Musical Journeys” to międzynarodowy projekt Accademii di Santa Sofia, wspierany przez Ministerstwo Kultury Włoch w ramach programu „Boarding Pass Plus”, który służy wspieraniu mobilności artystów oraz rozwijaniu międzynarodowych partnerstw i koprodukcji.
Od marca 2026 roku do maja 2027 roku projekt obejmuje różne miasta włoskie, a także dociera do Czarnogóry, Finlandii, Polski, Stanów Zjednoczonych, Rumunii i Węgier. Włącza w ten proces muzyków i instytucje kultury, tworząc przestrzeń spotkania i współpracy.
Muzyka jest dla nas nie tylko sztuką, lecz także konkretnym narzędziem dialogu między kulturami. Nie chodzi wyłącznie o organizowanie koncertów za granicą. Naszym celem jest budowanie relacji, które będą trwać, prowadzić do nowych produkcji i otwierać kolejne możliwości artystyczne.
Trzebnica jest tego znaczącym przykładem. Ważna karta włoskiej tradycji muzycznej spotkała się tutaj z miejscem o wielkiej wartości duchowej i z publicznością, która miała okazję odkryć ją na nowo.
Wierzę, że właśnie w tym tkwi najgłębszy sens dyplomacji kulturalnej: współpraca artystyczna może stać się początkiem wzajemnego poznania, które przetrwa znacznie dłużej niż sam koncert.
Enrico Bertato: Jest Pani nie tylko cenioną śpiewaczką operową, ale także dyrektorką artystyczną Accademii di Santa Sofia w Benewencie. Jak udaje się Pani łączyć świat sceny z odpowiedzialnością za rozwój instytucji kultury?
Marcella Parziale: To dwa różne, ale wzajemnie uzupełniające się wymiary mojej pracy.
Jako interpretatorka mogę wyrażać własną wrażliwość. Dyrekcja artystyczna pozwala mi natomiast podporządkować tę wrażliwość szerszemu projektowi: odkrywać i wspierać talenty, zestawiać ze sobą różne języki artystyczne oraz tworzyć warunki, w których inni twórcy mogą w pełni rozwinąć swoje możliwości.
Kocham artystów i sztukę, nie zamykając się na określone gatunki ani formy wypowiedzi. Uważam, że dyrekcja artystyczna powinna mieć wyrazistą wizję, ale jednocześnie zachowywać ciekawość świata i odwagę w poszukiwaniu nowych dróg.
Accademia di Santa Sofia jest instytucją o ugruntowanej pozycji. Wspiera ją wysoko wykwalifikowany zespół, a jej codzienną pracę kształtuje zdrowe, inspirujące środowisko oparte na wzajemnym szacunku i wspólnocie celów.
Z dumą pozostajemy zakorzenieni w Benewencie, a jednocześnie prowadzimy bogaty program wydarzeń, w którym goszczą artyści z całego świata, reprezentujący rozmaite dziedziny twórczości. Ważną rolę odgrywa również nasza orkiestra, obecna na stałe nie tylko w Benewencie, lecz także w Neapolu i Rzymie.
W ostatnich latach nasza działalność międzynarodowa nabrała szczególnego znaczenia. To powód do dumy dla nas wszystkich, że przyczyniliśmy się do tego, iż instytucja wyrosła w niewielkim mieście południowych Włoch stała się pełnoprawną częścią światowego obiegu kultury.
Enrico Bertato: Jakie są Pani najbliższe plany artystyczne? Czy możemy spodziewać się kolejnego występu w Polsce?
Marcella Parziale: Planów jest wiele. Niektóre przedsięwzięcia są już na etapie przygotowań, ale wolę na razie zachować dyskrecję — również ze względu na przesądy, które w świecie artystów mają się całkiem dobrze.
Rok 2027 zapowiada się wyjątkowo intensywnie. Po koncercie w Trzebnicy pojawiło się kilka nowych zaproszeń i mam nadzieję, że przełożą się one na konkretne możliwości.
Powrót do Polski byłby dla mnie ogromną radością. Jak dotąd poznałam ten kraj zaledwie w niewielkim stopniu, ale nawet to pierwsze doświadczenie wzbudziło we mnie pragnienie, by lepiej poznać jego historię, kulturę i wrażliwość artystyczną.
Mam nadzieję, że to początek przyjaźni, która będzie się rozwijać.
Muzyka potrafi zbliżać ludzi pochodzących z różnych miejsc i tradycji. W świecie tak głęboko podzielonym jak nasz taki dialog nie jest jedynie czymś cennym. Staje się coraz bardziej potrzebny.
Dziekuję za poświęcony czas. Z włoską mezzosopranistką Marcellą Parziale rozmawiał Enrico Bertato.
Fot. Archiwum prywatne artystki.






Zostaw komentarz