Byłam w czasie urlopu w 3 parkach narodowych, 7 puszczach, kilkunastu rezerwatach i nigdzie stan przyrody nie jest tak tragiczny, jak w Puszczy Białowieskiej, za „obronę” której wzięli się tzw. ekolodzy. Nie pozdrawiam kłamczuszków z Obozu dla Puszczy z A. Wajrakiem na czele.

Rozpowszechnialiście publicznie jesienią kłamstwa o mnie, a także ogłosiliście światu, że wysłaliście mi zaproszenie na spotkanie edukacyjne. Cóż, zaproszenie nie dotarło (nie to, żebym specjalnie go wyczekiwała), ale i bez niego zobaczyłam, jak szkodniki mogą zniszczyć puszczę. Przy czym mówiąc „szkodniki” mam na myśli nie tylko korniki…

Zdjęcie żubrów na osłodę.

Jeszcze kilka słów o ludziach spotkanych podczas wyprawy na Podlasie i Suwalszczyznę. Wspaniali, życzliwi, uśmiechnięci, służący radą co zwiedzać. Dumni ze swoich małych ojczyzn i co tu dużo mówić – po prostu wyglądający na zadowolonych z życia.

Pani z gospodarstwa Dażynka przybiegła do nas z pola i przez godzinę opowiadała, jak wyrabia ręcznie wędliny i podpuszczkowe, nadbużańskie sery (genialne!), a na koniec podarowała bukiet z kabanosów.

Przewodnik Pan Tadeusz Daniłko, miłośnik przyrody i regionu, cudowny gawędziarz, pokazał magię Biebrzańskiego Parku Narodowego i okolic.

Właścicielka Dworku Baranówka nakarmiła do syta pysznymi rybami z własnego stawu.

Kelnerka z hotelu Loft w Suwałkach witała nas jak rodzinę i codziennie częstowała nas nalewkami własnego wyrobu, a gdy wróciliśmy zmęczeni po spływie kajakowym, postawiła duży talerz z wędlinami z hotelowej wędzarni i ogóreczkami małosolnymi, mówiąc „muszę państwa podkarmic przed kolacją”. Ze zdumieniem stwierdziliśmy, że tych wszystkich poczęstunków nie dopisano nam do rachunku.

Staruszek z akordeonem na pomoście nad Czarną Hańczą przygrywał kajakarzom.

Roześmiane kelnerki w Białowieży, Mielniku i wielu, wielu innych miejscach.
Białystok i Suwałki – miasta z energią, której może pozazdrościć stolica. Tam nikt nikogo nie pogania, nikt się nie spieszy, nikt nie kłóci się ani nie krzyczy.

Po raz pierwszy pomyślałam, że moja kochana Warszawa jest sfrustrowanym, zgorzkniałym, nerwowym miastem. Gdybym była złośliwa, zasugerowałbym porównanie stopnia zadowolenia z życia i uprzejmości z wyborczą mapą Polski.

Autor: dr nauk prawnych Monika Strus-Wołos
Adwokat, w latach 2007-2013 członek Naczelnej Rady Aadwokackiej.