Czytając o ministerialnych pomysłach wywodzących się z Miodowej mamy wrażenie, że rodzą się one przy grillu i piwku, w gronie urzędników i biznesmenów typu „instruktor narciarski”.
W Ministerstwie Zdrowia jest zawsze jakaś kasa publiczna do wydania, jakieś fajne fundusze unijne, kilka lub kilkadziesiąt milionów złotych, które przecież nie mogą się zmarnować wydane na profilaktykę lub leczenie. I zawsze jest znajomy „instruktor narciarstwa”, który ma pomysł na świetny biznes, który w krótkim czasie, bez żadnej karnej odpowiedzialności potrafi te bezpańskie miliony zagospodarować dla dobra swojej firmy i anonimowych wpłat na konta politycznych mocodawców i ochroniarzy.
Z maskami wyszło, z respiratorami wyszło, ze szpitalami polowymi covidowymi wyszło, izolatoria też nieźle się opłaciły, ustawy covidowe dały inwestorom budowlanym nieograniczone możliwości budowania tysięcy mieszkań, jako „izolatoria” i to praktycznie bez skomplikowanych procedur Inspektoratu Budowlanego – no to czas na zabaweczki z teleopaskami.
Co prawda telemedycyna jest be, za teleporady miały się sypać słone kary, groźby rozwiązywania umów z podmiotami leczniczymi, ale jak „instruktor narciarski” ma pomysł na tele-biznes, to czemu nie?
Zaraz się zrobi medialną akcję – tu też jest świetny pomysł na opłacalny biznes – nagoni pacjentów, zwabi poradnie liczące na zyski i miliony zostaną wydane. Nic to, że stale zbierane są pieniądze prywatne na leczenie nowotworów lub rehabilitację ciężko chorych, nic to że z programów leczniczych stale wypadają kolejne leki odbierając szanse na życie kolejnym pacjentom, nic to że brakuje pieniędzy na zatrudnienie niezbędnego personelu, na profilaktykę zdrowotną, opiekę na rosnącą grupą osób starszych, niedołężnych, nic to. Ważne, że zarobimy na ministerialnych „pilotażach” stworzonych bez konkretnego celu i sensu zdrowotnego, bez konsultacji, ale za to szybko i sprawnie i włos nam z głowy nie spadnie, jak po roku okaże się, że ….. rzeczywiście sensu to nie miało – ale kasy też już nie ma.
Oburzające?
Może, ale tak już się przyzwyczailiśmy do bezkarności władzy chroniącej swoich ludzi parasolem politycznym, że nie robi to wrażenia. Zawsze się znajdzie ktoś, kto spojrzy na ten „interes” tak samo, jak oni – jest kasa, to trzeba brać.
Zostaw komentarz