Jak pisałem w grudniu 2020 roku* już starożytni Grecy a na pewno Rzymianie wiedzieli, że nic nowego pod słońcem raczej się nie zdarza. Ta sama commedia dell’arte, jedynie didaskalia są troszeczkę inne.

Wtedy to wspomniałem o wiekowej tradycji ruchu antyszczepionkowego. Wszak już w latach 1920-tych ówcześni świadkowie Jehowy (zazwyczaj nazywani wówczas Badaczami Pisma Świętego) ostro występowali przeciw szczepieniom:

Szczepionki nigdy przed niczym nie ochroniły i nie ochronią, i jest to najbardziej barbarzyńska praktyka (…) Żyjemy w dniach ostatnich; diabeł powoli traci swoje wpływy, czyniąc w międzyczasie wysiłki, żeby zwieść każdego, kogo się da i to za jego przyczyną ma miejsce całe to zło. (…) Wykorzystaj swoje prawa przysługujące amerykańskiemu obywatelowi, aby na zawsze obalić diabelską praktykę szczepień.

Społeczeństwo nie jest na ogół świadome, jak wielki jest przemysł produkujący surowice, anty-toksyny i szczepionki, ani jak wielkie interesy stoją za kontrolą całego tego przemysłu. (…) komisje zdrowia nagłaśniają przypadki epidemii ospy, dyfterytu albo duru brzusznego, dzięki czemu mogą zebrać złote żniwo przez szczepienie nieuświadomionego społeczeństwa, a prawdziwym celem jest sprzedaż tego wyprodukowanego brudu.

Myślący ludzie woleliby raczej nabawić się ospy, niż dać się zaszczepić, ponieważ dalszym tego posiewem jest kiła, nowotwory, egzema, wykwity skórne, scrofula, gruźlica, a nawet trąd i wiele innych wstrętnych schorzeń. Dlatego też praktyka szczepień jest zbrodnią, zniewagą i oszustwem. (…) nigdy nie uratuje ani jednego życia.”

A jednak po 31 latach ostrej walki ze szczepieniami, w którą to zaangażowano nawet wolę Boga, 15 grudnia 1952 roku nastąpiła wolta. Ogłoszono, że Jehowa już nic zdrożnego w kłuciu igłą nie widzi i można się szczepić.

Czym to faktycznie było spowodowane? Wg wielu niezależnych autorów wprowadzenie nowego kursu (w slangu ŚJ zwanego „nowym światłem”) było wymuszone przez władze amerykańskie. Oczywiście nie w formie nakazów i egzekwowania obowiązku siłą, wszak USA to kraj ludzi wolnych.

Wybrano o wiele subtelniejszą metodę. Otóż nikt, kto nie jest zaszczepiony nie miał prawa opuścić terytorium Stanów.

Pojawiły się próby fałszowania zewnętrznych objawów poszczepiennych. W tym celu nawet usiłowano prokurować blizny przypominające te po ukłuciu i wszczepieniu dawki za pomocą… kwasu solnego!

Na szczęście działania takie nie przyniosły rezultatu.

Coraz też częściej powtarzano cichaczem, że skoro góra jednak wyjeżdża, to jednak są zaszczepieni.

Czemu kolejny raz to przypominam?

Bo argumentacja dzisiejszych antyszczepionkowców wygląda podobnie. Mniej, co prawda, jest grożenia Szatanem, jeszcze mniej odwoływania się do woli Jehowy… Jeśli jednak uznać to za sztafaż związany z epoką sedno argumentacji pozostaje to samo.

Ba, nawet grożenie powikłaniami poszczepiennymi jest podobny!

Blisko 100 lat temu Świadkowie ostrzegali społeczeństwo:

Szczepienie spowodowało niezliczoną ilość zachorowań. Sporządzono nawet listę z górą pięćdziesięciu chorób, które były bezpośrednim następstwem szczepienia. Są to między innemi: owrzodzenia, powiększenie gruczołów pachwinowych, ślepota, rak, kurcze, ospa wietrzna, ospa zwyczajna, biegunka, wymioty, skrofuły [inaczej skrofuloza, przewlekła gruźlica węzłów chłonnych szyi – przyp. red.], gruźlica i wiele innych. Są to dostateczne dowody, świadczące o szkodliwości tego zabobonnego zwyczaju lekarskiego, dalszy ich ciąg nie trzeba nawet przytaczać. (…) Nie wiadomo, co więcej podziwiać trzeba czy okrucieństwo, bałwochwalstwo lub bezmyślność pogan w ofiarowaniu serca ludzkiego swemu bogu słońca, czy też przekonanie cywilizowanych ludzi, że trująca ropa chorej krowy wszczepiona do zdrowej krwi, lub inaczej, że zatrucie krwi zabezpiecza od zatrucia krwi. Oczywisty nonsens!

Warto porównać z dzisiejszą argumentacją ludzi podkreślających przy lada okazji, często i bez, swoje rzekome wykształcenie, czy też mondrość swoich antyszczepionkowych guru.

To oczywiście nie jedyne podobieństwo. Otóż jak wspomniałem ongiś próbowano fałszować zewnętrzne znamiona szczepień.

Dziś z kolei pojawiły się oferty nabycia fałszywych zaświadczeń o przebytym szczepieniu. 23 lipca 2021 roku na stronie NIL (Naczelna Izba Lekarska) pojawiło się ostrzeżenie:

W związku z docierającymi do Naczelnej Izby Lekarskiej informacjami o udziale lekarzy w wystawianiu fałszywych zaświadczeń potwierdzających szczepienia przeciwko COVID-19 oraz związanymi z tym działaniami polegającymi na niszczeniu dawek szczepionek i fałszowaniu dokumentacji medycznej w celu uzasadnienia wydania takiego zaświadczenia, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej wskazuje, że w jego ocenie powyższe postępowanie uznać należy za przewinienie zawodowe. Lekarz albo lekarz dentysta podejmujący się takich działań, w sposób rażący narusza zasady etyki lekarskiej oraz przepisy związane z wykonywaniem zawodu. Ponadto powyższe postępowanie lekarza może stanowić przestępstwo i prowadzić do odpowiedzialności karnej.

Uzyskanie wiarygodnej informacji o udziale konkretnego lekarza albo lekarza dentysty w procesie wystawiania fałszywych zaświadczeń będzie skutkować wszczęciem w takiej sprawie postępowania wyjaśniającego w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej a także zawiadomieniem właściwych organów ścigania.


Naczelny Rzecznik
Odpowiedzialności Zawodowej
lek. Grzegorz Wrona

Co tu się wyrabia, proszę Państwa?

Zrozumiałbym, gdyby fałszywki covidowe były wystawiane w ramach ogólnopolskiego antyszczepionkowego ruchu oporu. Jak wiemy z naszej historii, tacy granatowi policjanci np. prócz nominalnej służby III Rzeszy w sporej części służyli przede wszystkim w AK.

Teoretycznie więc jestem w stanie wyobrazić sobie lekarza, który z jednej strony stosuje najnowsze osiągnięcia medyczne, po cichu jednak je zwalcza.

Ale fałszywe zaświadczenie chodzą po około 200 zł. Zatem altruizm, ideowość osób je tworzących można włożyć pomiędzy bajkę o żelaznym wilku z jednej i program gospodarczy PO z drugiej strony.

Ktoś po prostu dojrzał, że obostrzenia covidowe plus chęć wyjazdu na wakacje, wcale nie mniejsza u antyszczepionkowców, to pole do szybkiego biznesu.

Płatność w kryptowalucie, co zapewnia maksimum anonimowości, niewielka cena jednostkowa, zatem spora suma wpływów, gdyż dostępne dla każdego.

To już kolejny przykład krojenia społeczeństwa na fali wywoływanej paniki. I bynajmniej nie chodzi o wielkie firmy farmaceutyczne, zarabiające na szczepionkach.

To małe i jeszcze mniejsze geszefty domorosłych cyników, którzy wywołując panikę przed rządem-który-chce-ich-zamordować strzygą tych, którzy łykają każdą bzdurę pojawiającą się w necie niczym głodny pelikan.

Amantadyna, Glutanion, organiczny cynk, lewo- czy prawoskrętna witamina C w ilości 1kg/tydzień ;) itp.

Nikt z owładniętych antyszczepionkową histerią nawet nie zauważa, że stosowanie amantadyny oznacza uznanie istnienia wirusa SARS-COV-2, natomiast łykanie Glutanionu temu zaprzecza.

Są pogrążeni w typowo marksistowskiej dialektyce. Jak już ongiś wyjaśniał to pojęcie niejaki Wałęsa – są ZA i jednocześnie PRZECIW.

Taka plandemiczna odmiata kota Schrodingera z tą jednak różnicą, że kot zamknięty w pudełku był martwy i żywy jednocześnie, natomiast wirus istnieje i nie istnieje zarazem.

Trudno się dziwić, że w tej sytuacji ktoś postanowił zrobić interes na rozfanatyzowanych głupcach.

To jednak nie zmienia klasyfikacji karnoprawnej popełnionych czynów przeciwko dokumentom oraz zdrowiu powszechnemu.

Niepoczytalności, poza małymi wyjątkami, przypisać im się nie da. Szczególnie tym, którzy liczą bitcoiny otrzymane w zamian za fałszywe zaświadczenia o szczepieniu.

28.07 2021

fot. pixabay

__________________________

* http://pressmania.pl/100-lat-antyszczepionkowcow/