Przez ponad 30 lat zajmowałem się między innymi analizą zachowań ludzkich w aspekcie mowy ciała. Często nasze ciało, oczy, twarz – wyrażają znacznie więcej niż potrafimy czy chcemy wyrazić za pomocą słów. Często mowa naszego ciała – ujawnia znacznie więcej niż byśmy chcieli ujawnić a czasem odkrywa również różne warstwy naszej nieświadomości.

Zasadniczo nie jestem zwolennikiem żadnych analiz na podstawie jednego zdjęcia, jeśli jest „wyrwane z kontekstu” lub jeśli ma opisywać naszą umysłowość. Zdjęcie może być przerobione, czy zmanipulowane.

Ale inaczej to wygląda przy zdjęciach reportażowych oraz wtedy gdy skupiamy się nie na samej analizie osobowości na podstawie pojedynczego zdjęcia, ale na analizie wzajemnych relacji.
Wtedy analiza taka może mieć głębszy sens.

I tak oto :
co dokładnie możemy zobaczyć na relacyjnym, reportażowym zdjęciu czterech panów – pełniących najważniejsze role w państwie ?

1.
Opis lewej strony pierwszego planu :

Zaciętą, martwą twarz Kaczyńskiego ze wzrokiem utkwionym gdzieś w pustej przestrzeni lub skoncentrowanym na jakimś szczególe poza kadrem. Widać usztywnienie ramion oraz ramię trzymane sztywno przy samym ciele.

To wszystko w relacji z ukłonem i podaniem ręki pana prezydenta.

Interpretacja :
Zaciśnięte usta w tzw. „ciup” na ogół mówią o zacięciu o dezaprobacie lub psychicznym stanie obrażenia.
Może to wynikać albo z kontekstu danej sytuacji albo z utrwalenia pewnych nawyków mięśni twarzy – jeśli dany stan jest typowym stanem psychicznym danej osoby.

Wymowny brak kontaktu wzrokowego w momencie pozdrowienia- jest nieświadomym najczęściej gestem mimicznym pokazującym najwyższy rodzaj lekceważenia i osobistej niechęci – ale jeśli towarzyszy mu podanie ręki – rownież okazaniem pewnej wymuszonej „łaski pana”.

Podobną reakcję obserwujemy u ludzi – gdy jesteśmy wkurwieni na psa – który przed chwilą zrobił kupę w naszym salonie, ale nie chcemy go przynajmniej publicznie okładać, tylko z obrzydzeniem łaskawie – nie cofamy przynajmniej przez chwilę ręki – kiedy pies ją liże w akcie pokory i poniżenia.

Zaraz potem najchętniej byśmy ją gdzieś wytarli o spodnie czy schowali na moment do kieszeni, by „zgubić” odium obrzydzenia.

Tak sobie myślę, że oprócz fizjologicznych i organoleptycznych wręcz reakcji ciała – osoby najważniejsze w państwie, powinny znać jakiś elementarz cywilizowanych zachowań ludzkich, które bedą zaświadczać o jakimś minimalnym chociaż poziomie kultury osobistej. Do tego należy nie tylko kontakt wzrokowy kiedy witamy się z nawet z babcią klozetową a co dopiero z prezydentem państwa.

Jeśli dana osoba nie ma żadnych tego typu elementarnych nawyków kulturowych – obawiałbym się całkiem poważnie, czy w razie potrzeby będzie jej się chciało szukać ubikacji, czy zesra się na przykład równie lekceważąco dla otoczenia – w swoje własne spodnie. Nie bardzo wiadomo bowiem, gdzie przebiega granica braku kultury i zachowań społeczno- cywilizacyjnych u danej jednostki – podobnie jak u psa – który albo wie, że ma nie srać w salonie – albo nie wie …..

Równie wymowny jest sposób podania ręki – sygnalizujący pewien minimalizm gestykulacyjny. Tak podaje – niby podaje swoją dłoń ktoś – komu zależy na pokazaniu, że to nie on wyrywa się z oddanym powitaniem – ale z chwilową łaskawością je łaskawie przyjmuje – jako zło konieczne.
Tak jakby pod nosem sobie mówił: „no dobra, dobra, wystarczy, rękę podałem a teraz >> spieprzaj dziadu << ”

Ogólnie z symboliką nawet udawanej życzliwości czy sympatii, ale nawet z okazaniem elementarnego szacunku – takie powitanie nie ma nic wspólnego. Raczej przeciwnie, mimika twarzy wskazuje na przykrycie chwilowym wyrażeniem łaski, jakiś albo uprzedzeń albo swego rodzaju – negatywnej pamiętliwości, jakby dana osoba chciała powiedzieć :

” dziś dam ci polizać swoją rękę, a jutro nie licz na przebaczenie ”

2.
Opis prawej strony pierwszego planu :

Chciałoby się powiedzieć, że pan prezydent podaje dłoń w pełnym nie tylko szacunku ale i z uwielbieniem sygnalizowanym na częściowo tylko widocznej twarzy. Ale uśmiech jego jest tak szeroki, że widoczny nawet z lekko tylno – bocznego punktu widzenia. Do tego widzimy lekko, pokornie pochyloną sylwetkę i pewien szczegół rzadko widoczny na zdjęciach. Widać bowiem mocno zaciśnięty kciuk prawej ręki, do tego stopnia, że wyróżnia się mocnym zaczerwienieniem. Sygnalizuje to mocniejszą i dłuższą chęć i przytrzymania ręki oraz wzroku jednocześnie.

Interpretacja :

Z jednej strony widać pana prezydenta w sytuacji zachowania pełnej powitalnej – chciałoby się powiedzieć – kultury, zgodnej z protokołem, ale jednocześnie z drugiej strony – widać coś bardzo niepokojącego – co niełatwo ubrać w słowa, ponieważ pozornie wszystko jest w porządku i zgodnie przecież i z zasadami dobrego wychowania i protokołu właśnie.

Ten głębszy przekaz – już nie jest tak powierzchowny jak sama analiza powitania – ale wynika z widocznej na zdjęciu relacji obu panów.

Otóż pan prezydent – wita się z Kaczyńskim jakby witał się z młodą panną na wydaniu, nie ukrywając przy tym jak mocno zabiega o jej względy, przy jednoczesnym jej odrzuceniu. Jest w tym coś upokarzającego i nienaturalnego zarazem, ponieważ nie tylko mówi coś więcej o tym jak Kaczyński w roli młodej panny jest przyjmowany ale mówi także coś więcej o niezbyt skomplikowanej osobowości pana prezydenta.

To dość symboliczny obraz rodem z komedii Aleksandra Fredry „Śluby panieńskie” czyli Magnetyzm serca, kiedy mężczyzna pragnie pokazać jednocześnie swoją rycerskość ale i poniżenie z poczuciem winy – wobec płci pięknej.

Takie zachowania nie należą wcale do rzadkości, szczególnie u mężczyzn którzy zachowali coś z procesu wychowania w dzieciństwie co można by określić jako – najwyższy stopień karności. U osobników z fanatycznych rodzin katolickich wiąże się to z przykazaniem bezwzględnym „szanuj matkę i ojca swego”, kompletnie niezależnie od tego czy ojciec czy matka są absolutną patologią, która maltretuje dziecko – szanuj – bo to matka i ojciec – i basta.

Jest w tym także pewien delikatny, chciałoby się powiedzieć rys homoseksualny – osoby wielbiące kogoś, kogo pozycjonują w roli ojca swego czy zbawiciela lub jego reprezentanta zachowują się wobec kogoś takiego z wielkim oddaniem – nawet fizycznym oddaniem. Niekoniecznie świadczy to o homoseksualnych skłonnościach samego prezydenta, ale tak wielkim oddaniu w stosunku do partnera – w tym wypadku – partnera powitalnego, że czuje się chęć sprawienia – przyjemności partnerowi – nawet kosztem własnych przyzwyczajeń czy preferencji seksualnych.

I nie byłoby w tym oczywiście nic nagannego czy nawet niewłaściwego, szczególnie w XXI wieku – gdyby nie pewien szczegół podszyty skrajną hipokryzją. Z jednej strony bowiem prezydent głosi, że osoby LGBT w tym homoseksualiści – to nie ludzie, tylko ideologia, a z drugiej sam prezentuje oddanie i przyzwolenie na taką „ideologię” we własnej mowie ciała.

NIe należy jednak analizować mowy ciała pana prezydenta w oderwaniu od relacji z partnerem czy abstrahując od prezentowanej jawnej niechęci Kaczyńskiego.
I tu nie reagując w żaden sposób na tę niechęć a wręcz przeciwnie przyjęcie postawy :

„przepraszającego, posłusznego psa”

Pan prezydent gubi gdzieś w przestrzeni i w czasie nie tylko godność prezydencką ale i szacunek dorosłego mężczyzny.
Postawa taka jest programowana i dość typowa u gorliwych Muzułmanów, którzy każdą niemal modlitwę zaczynają od słów :

„Panie mój Wielki, nie jestem godny aby się do ciebie zwracać, ponieważ jestem tylko marnym sługą twoim, jestem tylko twoim psem, gotowym spełnić każde twe żądanie”.

Chciałoby się krzyknąć w takich momentach do pana prezydenta aby się zwyczajnie opamiętał, że to ani ojciec ani Allah jego.

Można w tych poddańczych gestach upatrywać nie tylko oddanie, nie tylko karność i posłuszeństwo ale i pewien lekko niepokojący masochizm powiązany z poczuciem winy.
Pan prezydent „zmalał” aby nie powiedzieć „skarlał” w tym geście powitania, tak jakby nieświadomie i mimowolnie przepraszał Zbawiciela – ojca, za to, że jest wstydliwie wyższego wzrostu, za to, że lepiej śmie być ubrany, za to, że bardziej jednak przypomina osobnika płci męskiej rodzaju ludzkiego.

Dlatego tak bardzo pochylona sylwetka, dlatego wzrok wlepiony w oblicze „ojca” i dlatego tak mocna zaciśnięty kciuk na dłoni.

Nie ma w tym oczywiście nic nagannego – gdyby nie fakt, że owym masochistycznym osobnikiem okazuje się pan prezydent osobiście. To może być bardzo niepokojące. Chyba jednak prezydent państwa nie powinien mieć żadnych cech masochistycznych – bo co będzie wówczas, gdy zapragnie satysfakcji z cierpienia nie tylko własnego ale także swojego narodu ?

Nie wiem oczywiście i nie bardzo chcę wiedzieć, co w istocie łączy pana prezydenta z jego uwielbianym mentorem.
Nie wiem skąd bierze się poczucie winy u pana prezydenta w relacjach z Kaczyńskim, ale jedno wiem na pewno :
pan prezydent nie powinien tego tak jawnie i tak poddańczo demonstrować. Jakoś nie licuje mi to z powagą urzędu prezydenta oraz jednocześnie uwłacza poczuciom estetycznym.

3. Opis drugiego planu zdjęcia

Na drugim planie widzimy kolejne dwie osoby – wydawałoby się najważniejsze w państwie ale tak przyćmione pierwszym planem, że jawią się w oddali jako panowie – nikt.
Chciałoby się powiedzieć – taki suplement męski – jak wisienki na torcie, choć ani tortu ani słodyczy tu nie widać, więc może raczej dwie ropuchy na wydalinie.

Nawet nie mam pewności czy to rzeczywiście Bielan i Brudziński, tak zbledli na dalszym planie.

To co charakterystyczne – to wzrok- śledczy jakże różny w swojej wymowie u obu panów.
U Bielana pełny napięcia i jakby naśladowanej zaciętości jak u wodza.

U Brudzińskiego z jednej strony wzrok zrelaksowany bardziej, ale ręka w trwodze złożona na piersi własnej – pod pretekstem poprawienia klapy garnituru.

Interpretacja :

Pan Bielan znacznie bardziej spięty, znacznie lepiej naśladujący swego wodza – tak jakby ciągle nie był pewny swojej pozycji, jakby ciągle musiał mocniej nawet niż prezydent walczyć o względy wodza. Widać podobną zaciętość na twarzy co bardzo wymownie i spójnie koresponduje z jego bezwzględnością w sposobie uprawiania polityki. Jakby starał się dorównać i w przebiegłości i okrucieństwie samemu Kaczyńskiemu. A że w przebiegłości szans żadnych nie ma – nadrabia to swoistym politycznym okrucieństwem i bezwzględnością.

Wzrok Bielana to kombinacja wzroku ratlerka ale i amstafa jednocześnie, bo z jednej strony posłuszna czujność na każdy gest wodza ale i badawcza śledcza chęć obserwacji, czy aby wódz jeszcze żyje – czy już może wskoczyć na jego miejsce, czy gdzieś zagryść może za kulisami. Widać ten stres aby mieć się na baczności i nie przegapić stosownej chwili.

Brudziński reaguje jakby z pewnym pobłażaniem jednocześnie na badawczy wzrok Bielana jak i na całą sytuację. Jest zrelaksowany, bo wie, że niezależnie od rozwoju sytuacji – zawsze będzie wygranym, bo jego pozycji nic i nikt nie zagraża.

Delikatne spięcie widać tylko na obrzeżach klap marynarki, przez co widać osobnika – w pełnej gotowości – niczym lwa pod palmą na stepie – który ma tylko jeden dylemat :

czy zejść z cienia by sobie trochę pokopulować z samicą lwicą , czy może jeszcze zeżreć jakiś nowy kęs mięsa – który samica mu przytargała. To taki stres – związany z wyborem – ale wyborem pomiędzy winem białym a czerwonym na pańskim stole spółek skarbu państwa.

——————————————-

Tyle obiektywna i chłodna dość analiza – bez złośliwości czy epitetów zbędnych – ale gdybym mógł sobie pozwolić na odrębną część subiektywnej swojej opinii, to mam tylko jedną taką zbiorczą i generalizującą :

Obrzydliwy obrazek – niezwykle obrzydliwych ludzi.

Zadaję sobie pytanie w takich chwilach, czy naprawdę 38 milionowy naród nie może się pochwalić mężami stanu, nie tylko odpowiedniej inteligencji ale i wyglądu ?

A może to jak muzyką Disko Polo, może to nowe ideały urodzone z kolejnego etapu tępienia elit w Polsce ?
Czy obrzydliwi ludzie – muszą zawsze wybierać równie obrzydliwych polityków ?

I dlaczego większość jest tak obrzydliwa ?

Gdzie pochowali się : Kmicic, ksiądz Robak, Wołodyjowski, Hubal, Zawisza i inni ?

A może oni wszyscy byli tylko snem pijanego Jankiela
w jakieś nędznej oberży pod szyldem

” Ostatni Zajazd na Litwie ” i nigdy ich nigdzie w Polsce nie było ?

Bo to był sen – i tylko sen i nic nie było oprócz snu.