Wysłuchałem wypowiedzi Pawła Kukiz na temat przymusu „wyszczepień”, bo sam tak się wyraził. Wiem, że kieruje się tu swoją osobistą sytuacją, którą wiele osób zna i ja jej nie będę opisywał. Ale niech Paweł weźmie też pod uwagę fakt, że i inni mają własną osobistą sytuację i wyszczepiać się nie chcą (to wyszczepienie – słowo, które sam użył), głównie obawiając się NOP-u. Żaden fundusz kompensacyjny tego nie zmieni.

Gdyby choć była względna, bo nie 100% pewność, że to wyszczepienie faktycznie zahamuje transmisję wirusa, ale tak nie jest!!!. Przyznają to przede wszystkim ci, którzy są gorącymi zwolennikami wyszczepień (Gut i jemu podobni).

Nie biorę pod uwagę wypowiedzi Horbana, który najpierw podawał, że wyszczepienie hamuje transmisję, a teraz już tego nie robi. Bo to była wypoiwedź z reklamowego klucza.

Paweł powinien sobie uświadomić, że proponowane przez niego rozwiązanie – przymus „wyszczepień” w określonych grupach zawodowych spowoduje rezygnację części pracujących tam osób z wykonywania zawodu objętego przymusem „wyszczepień”.

Już wśród nauczycieli pracują osoby, które śmiało mogłyby „pójść” na emeryturę, ale pracują bo brakuje ludzi młodych do wykonywania pracy nauczyciela – im się nie opłaca pracować za takie głodowe stawki. Starsi dostają wyższe wynikające z posiadanego stażu pracy i stopnia awansu zawodowego.

W innych grupach zawodowych – np. służbach mundurowych jest podobnie.

Oczywiście ktoś powie/napisze, że niech te 20% ludzi wykonujacych zawód: nauczyciela, policjanta, żołnierza odchodzi. zastapimy ich nowymi, którzy „wyszczepią się” i będą wykonywać te zawody. Nie jest jednak tak łatwo takich ludzi znaleźć – opisany przykład zawodu nauczyciela tego dowodzi. W pozostałych jest podobnie. Ale, gdyby nawet dało się zastąpić te 20 %- co najmniej – odchodzacych z zawodu – to przecież w wyniku przyjęcia ludzi świeżych radykalnie obniży się jakość wykonywanej przez nich pracy.

W przypadku nauczycieli dodam jeszcze jedną kwestię – tj. „wyszczepienie” dzieci. Co da „wyszczepienie” nauczycieli, gdy to dzieci będą transmitować koronawirusa (pamiętajmy o bajkach pożal sie Boże ekspertach, którzy dowodzi, że dzieci są pod jakąś specjalną (??) ochroną i koronawirusa nie przenoszą). Jak przymusić rodziców, by dzieci skazywali na takie „wyszczepienie.

I ostatnia kwestia w trochę tym przydługim wpisie.

Konsekwencje polityczne takiego rozwiązania.

1. Najpierw długofalowe: ktokolwiek wprowadzi przymus/obowiązek „wyszczepień” przeciw koronawirusowi niech się liczy z protestem społecznym na wielką skalę i potem w konsekwencji utratę wyborców. Już to wcześniej pisałem – że jak władzy uda się zmusić (przymus/obowiązek) wyszczepień przeciw koronawirusowi jakąkolwiek grupę, to władza pójdzie na całość i będzie próbowął zmusić całe społeczeństwo. I konsekwencje polityczne dla niej będą tragiczne.

2. Konsekwencje natychmiastowe – rozpad koalicji rządzącej – te 3-4 głosy kukizowców nie wystarczą, by ją uratować. Nawet poseł Hoc to wie.

fot. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.