KIlka razy już to pisałam i uczynię to wyznanie po raz kolejny, idąc tu akurat w myśl powszechnych obecnie tendencji.

Jak to napisał kolega (tu w moim nędznym tłumaczeniu): ” ja rzuciłem picie
ja zwalczyłem tycie,
ja rzucam papierosy
a ja mięsa nie znoszę

(…)

ja zjadłem śniadanie,
ja oglądałem świtanie,
ja złowiłem płotkę
i ja jej zrobiłem fotkę
(… )
Ja!
A ty? co zrobiłeś ty?
Czym pochwaliłeś się ty?
Czy ty w ogóle istniejesz”?

Czemu? Otoż bardzo mnie męczy i nawet przyznam trochę drażni, że mamy teraz czasy emocji i ekshibicjonizmu. Czasy irracjonalne.

Sprawy, ktore kiedyś zachowywało się dla kilkorga bliskich znajomych czy przyjaciół, albo dla najbliższych, albo nawet tylko dla siebie, uczucia ktore znajdowały swoje odbicie w radko, w szczególnie intymnych wyznaniach, a publicznie, najwyżej w literaturze, albo we wspomnieniach, mogą być teraz z zadowoleniem wystawione na forum publicznym.

Lepiej napisać ” jestem oburzona”, „zachwycona”, „poruszona”, „w depresji”, „zadowolona” niż „uważam, że… myślę iż, sądzę… jestem przekonana…” Już nie mowię o tym jak bardzo nadużywane jest dziś słowo „miłość” i „kochać”. Każdemu wszyscy w kółko życzą „miłości” – chrześcijanie i ateiści – cokolwiek to co mu życzą miałoby oznaczać. (Czyjej miłości życzą? Do czego miłości? Jakiego rodzaju miłości?… Erosa? Agape?)

Do opisu znacznie cześciej stosuje się nacechowane negatywnie ( lub rzadziej – pozytywnie) epitety niż wnioskowanie.

No i z własną słabością już nie trzeba się zmagać. Najwyżej mozna skonstatować a nawet w kółko konstatować, że sie jest w dołku, „ma depresję” itd ( znów cokolwiek by to okreslenie oznaczało)

Słabością sie trzeba pochwalić. Jak byśmy mówili: to wspaniałe, zobaczcie jaka jestem rozlazła, jak interesująco marudzę, jak cudownie mi nie wychodzi, jakie mam imponujące kompleksy… Bo inaczej moze ktoś powie: aj jaka ona rozlazła jak nudzi i marudzi, jaka niewydarzona i niepozbierana i w dodatku pelna kompleksów.

A tak może jakos zaczarujemy rzeczywistość?

Ale w efekcie dajemy przyzwolenie na to wszystko. Mówimy, że to OK być rozlazłym, nudzić i zawracac głowę, być niepewnym siebie i pelnym kompleksów, ale przede wszystkim OK jest zajmować sie w kółko sobą. A to nie OK. Dla mnie to nie OK. No i dlatego jestem przeżytkiem.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.